*Dwa dni pozniej*
Jest 20, a my z Harrym lezymy na kanapie. Co chwike mnie caluje, a ja sie smieje. Poszlam na chwile do gory po telefon. Stanelam w pokoju i poczulam jak lapia mnie szkurcze. Zaczelo co raz bardziej bokec.
- Harry - zawolalam spokojnie.
- Tak skarbie? - zapytal.
- Chodz tu! - krzyknelam.
- Ale fajny moment leci!
- Harry, ja chyba rodze, , a ty pieprzysz o filmie?! - wrzasnelam, a po chwili on pojawil sie przy mnie.
Mialam juz lzy w oczach i usiadlam na lozku. Probowalam unormowac oddech.
- Co sie dzieje?! - zapytal wystraszony.
- Mam skurcze - powiedzialam szybko placzac.
- Ale dopiero za 20 dni jesr termin.
- To powiedz to im, a nie mi! - wrzasnelam na niego i zgielam sie, bo zabolalo mocniej.
- Jedziemy do szpitala.
Wzial torbe, a mnie pod reke. Powoli zszedl ze mna na dol. Wzial klucze, a mi pomogl nalozyc buty. Zamknal drzwi i prowadzil mnie do samochodu. Polozyl na tylnym siedzeniu, a sam usiadl z przodu. Odwrocil sie i spojrzal ze wspolczuciem na mnie. Odpalil auto, a ja tylko jeczalam. Tontak bardzo bolalo. Zadzwonil telefon Harrego.
- To Paul - powiedzial do mnie i szybo odebral. - Paul, Daga rodzi, jade do szpitala, nie mam czasu - i sie rozlczyl.
- Zadzwon do moich rodzicow i im powiedz - powiedzialam szybko, bo skurcze lapaly mnie co raz szybciej.
- Juz dzwonie - wybral numer do mojej mamy. - Mamo? - tak mowi tak do niej. - Dagama skurcze, jedziemy na pogotowie. Tak juz - podal mi telefon.
- Kochanie trzymaj sie, sprobujemy byc jutro - powiedziala.
- Dziekuje - powiedzialam, a po chwili glosno jeknelam, gdyz bol nie dawal za wygrana. Oddalam mu telefon, a on zadzwonil do swoich rodzicow
Po 30 minutach meki dojechalismy. Pomogl mi wyjsc. Moja lekarka stala juz przy drzwiach z pielegniarka i wozkiem, aby mnie przewiesc. Harry posadzil mnie na nim. Pojechalismy na sale, gdzie przebrali mnie w pizame szpitalna i polozyli na lozku. Lekarka mnie zbadala.
- To jeszcze troche potrwa, bo rozwarcie nie jest jeszcze wystarczajace - powiedziala.
Harry przez caly ten czas siedzial przy mnie. Calowal mnie po rece, a ja plakalam, bo to strasznie bolalo. Nagle zesztywnialam, poczulam ciecz wydostajaca sie ze mnie.
- Co sie stalo? - zapytal wystraszony Harry.
- Wody mi chyba odeszly - powiedzialam.
Po chwili przyszla lekarka.
- No to zaczynamy.
Rozszerzyli mi szeroko nogi i podniesli do pozycji prawie siedzacej. Harry zlapal mnie za reke.
- Przyj - uslyszalam i zaczenalam wykonywac to, przy czym strasznie krzyczalam. Bol byl nie do opisania. Kiedy uslyszalam placz dziecka ucieszylam sie, ale jeszcze jedno. Po 3 godzinach walki dwojka dzieci przyszla na swiat.
Opadlam wyczerpana z sil, a Harry pocalowal mnie w czolo.
- Kocham cie. Jestes najsilniejsza kobieta na swiecie - poclowal mnie w usta.
Przyszla lekarka i usiadla na krzeselku obok Harrego.
- A wiec dziewczynki sa zdrowe, ale maja jeszcze pare badan - usmiechnela sie do nas, a ja odetchnelam z ulga. - A wiec, imiona i nazwisko pierwszej - powiedziala.
- Darcey Sylwia Styles - powiedzialam.
- A wlasnie. Gratulacje i szczescia na nowej drodze zycia - usmiechnela sie do nas. - A teraz nie przedluzajac druga dziewczynka.
- Carly Amelia Styles - powiedzial Harry.
- Dziekuje - powiedziala i wyszla.
Po chwili do sali weszly pilegniarki z dziecmi na rekach i kiedy podala mi obie rozplakalam sie byly sliczne.
- Z ciemnymi wloskami to ta pierwsza - zaczela pielegniarka. - Blizniaki dwojajowe. Z tego co widze pierwsza bedzie podobna do ojca, a druga do matki. Jakby sie cos dzialo to ptosze dzwonic.
Wyszly, a ja jak i Harry plakalismy. Podalam mu Darcy te o ciemnych wloskach. Delikatnie dotknelam policzka malej, a ona poruszyla raczka. Byla taka malutka i slodka. Harry podal mi obie i zrobil nam zdjecie dodjac nantwittera. Moje 3 szczescia. Darcy ma brazowe wloski, a Carly jasniejsze. Kocham je - tak wlasnie podpisal zdjecie. Nagle jego telefon zadzwonil. Wyszedl z sali, a weszla pilegniarka. Polozyla dzieci znowu do tych mini lozeczek i powiedziala, ze musi je zawiezc na sle noworodkow. Tak tez zrobila. Po chqili wszedl Harry. Powiedzial, ze dzwonili chlopacy i jutro przyjda.
- Wyspij sie. Jestes zmeczona - powiedzial.
- A ty? - zapytalam.
- Ja tu zostanę, spij.
Polozylammsie wygodnie i po paru minutach zasnelam.
Obudzilam sie przed 7. Harry siedzial usmiechniety. Pocalowal mnię w czolo. Weszła pilegniarka i powiedziala, ze musze nakarmic dzieci. Ojej. Po chwili Carly byla u mnie na recach, a ja karmilam ja piersia. Troche szczypalo na poczatku. Potem nakarmilam Darcy. Bylam z siebie dumna. Zabrali je, bo zaraz mieli przyjsc rodzice Harrego. I tak bylo po chwili mama, tata i ojczym Harrego byli u mnie w sali.
- Kochanie, jak sie czujesz? - zapytala przejeta.
- Jest dobrze - usmiechnelam sie.
- A jak maluchy? - spytala.
Ubralam rozowy szlafrok i wyszlam z nimi na kprytarz. Podeszlismy do szyby.
- Widzisz mamo te tutaj z boku - wskazalam. - Brazowe wloski ma Darcy, urodzila sie 10 minut po polnocy, a Carly w jasnych wloskach, o 1.45. Harry przytulil mnie mocniej do siebie.
- Jestem babcia. A one sa takie sliczne - powiedziala wzruszona. Po chwili uslyszalam glos Louisa.
- Tam jest - odwrocilam sie, a cale 1D plis Dan i Tori szly w naszym kierunku.
Dan z Tori mnie przytulily, a ja wskazalam im dziewczynki.
- Ale piekne - zachwycila sieDanielle.
- A jak maja na imie? - zapytala Tori.
- W ciemnych wloskach jest Darcy urodzilam ja 0.10, a w jasnych wloskach to Carly ja urodzilam o 1.45 - usmiechnelam sie, a Harry mnie przytulil. Potem pocalowal w policzek.
- To trzymaj sie - powiedzieli i poszli wraz z rodzicami Harrego.
Poszlam z nim do sali, a po chwili mialam narekach Darcy, a Harry Carly. Harry dodal zdjecie najpierw Carly, a potem Darcy na tt. Po chwili przyszli moi rodzice wraz z Paulinka. Mama sie poplakala.
- Ale one sa cudowne. A ty jak sie skarbie czujesz? - zpytala.
- Juz jest dobrze - usmiechnelam sie do niej.
- Jestem z ciebie dumna. Dalas sobie rade - scisnela moja reke.
Po chwili mama wziela ode mnie Darcy.
Posiedzieli z 30 minut, a potem poszli. Z Harrymnzajmowalismy sie dziecmi. Karmilam je, przebieralam. Musialam sie nauczyc to robic, a jutro wychodze ze szpitala. Bylam najszczesliwsza osoba na ziemii wtym momencie.
poniedziałek, 30 września 2013
poniedziałek, 23 września 2013
Chapter 56 ♥
Czesc wam. Jestem chora i przez dwa tygodnia bez szkoly. Codziennie sama sie ucze,bo musze wszystko nadrabiac.
Ten rozdzial to w ogole dodupy.
Pozdrawiam, Marcela<3
*Dzien slubu Harrego i Dagi*Daga*
O moj boze to juz dzisiaj. Wczoraj przyszly do mnie Dan, Tori, Sam (dziewczyna Louisa) i Olivka (dziewczyna Nialla). Cale 1D zajete! Dziewczyny zrobily wieczor panienski, a tak serio ogladalismy filmy. Wstalam z lozka i zlapalm sie za brzuch. Duzy, duzy, ale potrafie chodzic. Wstalam,a Harrego nie bylo. No tak szykuje sie w domu, a ja jestem u Tori brata wraz z nia i Dan, ale Wiktora wywialo. Zeszlam na dol, a tam dziewczyny siedzialy i o czyms gadaly.
- Hej - powiedzialam i usiadlam.
- Daga, wychodzisz za maz! - pisnela Tori i zaczela wariowac.
- Tak, wiem. Glodna jestem - powiedzialam i zjadlam nalesniki.
Po skonczonym posilku poszlam sie wykapac. Nastepnie w szlafroku usiadlam na krzeselku, a Dan wraz z Tori i Emma zaczely mi robic wlosy. Koedy zobaczylam efekt wzruszylam sie. Mialam slicznego koka, prosta grzywke, a do tego blekitno-bialy wianuszek delikatnie nachodzacy na czole. Potem Emma mnie pomalowala. Mialam kremowy cien na powiekach i podreslone delikatnie kontury oka czarna kredka. Wytuszowane rzesy i pudrowa pomadke. W miedzy czasie Dan z Tori pomalowaly mi paznokcie na kremowo. Dziewczyny daly mi bielizne malzenska. Ubralam jeszcze podwiazke, a potem pomogly mi wlozyc suknie. Wszystko idealnie. Tak mysle.
- Cos niebieskiego jest, pozyczonego - zaczela Dan - to masz spinki do welonu, nowego to suknia, starego to wianuszek po babci tak? - kiwnelam glowa. - To chyba wszystko. Dobra zaraz slub, a wiec ja biore szpilki w reke, a wy pomozcie jej zejsc.
Dan zeszla pierwsza, a potem my. Bylam wystraszona i to bardzo. Bedzie pelno papparazzi, droga do kosciola jest zablokowana, a Harry powinien tam byc. Na slubie piosenke te wolna zaspiewa Demi. Moglismy na nia liczyc. Jest taka kochana. Stalam na dole i nagle juz ubrana mama w blekitna sukienke z Paulinka w rozowej na recach stala i plakala.
- Kochanie, wygladasz pieknie - usmiechnela sie.
Podziekowalam jej. Tata tez plakal, a ja sie z niego smialam troche. Dan z Tori i Emma byly moimi druchnami i byly ubrane w kremowe sukienki do kolan. A Paulinka sypala kwiatki, a obraczki podawal mlodszy kuzyn Harrego. Liam i Gema swiadkowie. Weszlysmy do samochodu. Ja, Emma, Tori, Dan, moj tata, Paulinka i mama. Tak weszlismy w ten 7 osobowy. W aucie zaczelam sie mocno stresowac co wyczula Dan. Wszyscy podnosili mnie na duchu. Zalozylam szpilki, a po chwili dojechalismy dziewczyny wysiadly i juz slyszalam nieiwlka grupke fanek, bo jest tutaj ponad 100 ochroniarzy. Po chwili zostalam sama, a juz potem tata pomogl mi wyjsc. Mialam duzy brzuch, ale sukienke przy nim wygladala slicznie. Blysk fleszy - to czulam na sobie. Usmiechnelam sie delikatnie w ich strone. Dziewczyny poszly ze mna przed kosciol. Potem mama weszla do srodka, a ja z tata, Paulinka i dziewczynami zostalysmy. Kiedy wyszedl ktos i powiedzial, ze wchodzimy myslalam, ze zemdleje. Tata zlapal mnie pod reke. Uchylilismy drzwi od kosciola. Na slub i wesele zostalo zaproszonych okolo 300 osob. Nikt jeszcze mnie nie widzial. Paulinka szla pierwsza i sypala kwaitki. Nagle zauwazylam te wszystkie pary oczu skierowane na mnie i rowniez uslyszalam wysoki, wolny i delikatny spiew Demi. Bylam zestresowana, ale kiedy ujrzalam twarz Harrego usmiechnelam sie. Spojrzal na mnie i poslal mi wielki usmiech. Wszyscy sie do mnie usmiechali. W koncu doszlismy do oltarzu tata podal moja dlon Harremu i cos mu szepnal, na co ten sie usmiechnal. Stanelismy obok siebie, a Harry szepnal mi na ucho.
- Wygladasz slicznie, najladniej na calym swiecie.
Ceremonia sie zaczela, powiedzielismy sobie sakramentalne tak.
- Oglaszam was mezem i zona, moze pan poclowac panne mloda - powiedzial ksiadz, a po chwili poczulam usta Harrego na moich, usmiechnelam sie przez pocalunek jak i rowniez on.
Wszyscy opuscili pierwsi kosciol, my podziekowalismy jeszcze jsiedzu, a potem z Harrym pod reke wyszlismy. Zaczeli nas rzucac ryzem, i rowniez biale golebie wylecialy.
- Louis - powiedzialam wspolnie z Harrym i sie zasmialam.
Wszyscy podchodzili i skladali nam zyczenia. Najpierw rodzice. I juz wtedy sie rozkleilam, plakalam jak dziecko. Potem rodzina, nawet babcia Tori przyjechala. Nastepnie chlopacy sie wepchali. Potem inni. Nawet byl Ed, 5SOS i inni slawni, az sie zdziwilam. Wszyscy pojechalismy na sale weselna. A tam? Wszystko cudownie. Na poczatek pierwszy taniec. Do piosenki 'Give me Love' Ed sam dla nas zaspiewal. Przytulilam sie do Harrego.
- Kocham cie - powiedzial, patrzylismy sobie w oczy kolyszac sie do piosenki.
- Ja ciebie tez skarbie - musnelam jego usta.
Wszystko przebieglo cudownie. Oczepiny, a zgadnijcie kto zlapal welon... Tak wlasnie Tori! Zayn rzucil sie tak po krawat, zeby tylko byc z Tori. To bylo zabawne. Potem przebralam sie w inna sukienke. Bawilismy sie chociaz ja spokojniej. Harry caly czas mnie calowal i mowil jak mnie kocha.
Ten rozdzial to w ogole dodupy.
Pozdrawiam, Marcela<3
*Dzien slubu Harrego i Dagi*Daga*
O moj boze to juz dzisiaj. Wczoraj przyszly do mnie Dan, Tori, Sam (dziewczyna Louisa) i Olivka (dziewczyna Nialla). Cale 1D zajete! Dziewczyny zrobily wieczor panienski, a tak serio ogladalismy filmy. Wstalam z lozka i zlapalm sie za brzuch. Duzy, duzy, ale potrafie chodzic. Wstalam,a Harrego nie bylo. No tak szykuje sie w domu, a ja jestem u Tori brata wraz z nia i Dan, ale Wiktora wywialo. Zeszlam na dol, a tam dziewczyny siedzialy i o czyms gadaly.
- Hej - powiedzialam i usiadlam.
- Daga, wychodzisz za maz! - pisnela Tori i zaczela wariowac.
- Tak, wiem. Glodna jestem - powiedzialam i zjadlam nalesniki.
Po skonczonym posilku poszlam sie wykapac. Nastepnie w szlafroku usiadlam na krzeselku, a Dan wraz z Tori i Emma zaczely mi robic wlosy. Koedy zobaczylam efekt wzruszylam sie. Mialam slicznego koka, prosta grzywke, a do tego blekitno-bialy wianuszek delikatnie nachodzacy na czole. Potem Emma mnie pomalowala. Mialam kremowy cien na powiekach i podreslone delikatnie kontury oka czarna kredka. Wytuszowane rzesy i pudrowa pomadke. W miedzy czasie Dan z Tori pomalowaly mi paznokcie na kremowo. Dziewczyny daly mi bielizne malzenska. Ubralam jeszcze podwiazke, a potem pomogly mi wlozyc suknie. Wszystko idealnie. Tak mysle.
- Cos niebieskiego jest, pozyczonego - zaczela Dan - to masz spinki do welonu, nowego to suknia, starego to wianuszek po babci tak? - kiwnelam glowa. - To chyba wszystko. Dobra zaraz slub, a wiec ja biore szpilki w reke, a wy pomozcie jej zejsc.
Dan zeszla pierwsza, a potem my. Bylam wystraszona i to bardzo. Bedzie pelno papparazzi, droga do kosciola jest zablokowana, a Harry powinien tam byc. Na slubie piosenke te wolna zaspiewa Demi. Moglismy na nia liczyc. Jest taka kochana. Stalam na dole i nagle juz ubrana mama w blekitna sukienke z Paulinka w rozowej na recach stala i plakala.
- Kochanie, wygladasz pieknie - usmiechnela sie.
Podziekowalam jej. Tata tez plakal, a ja sie z niego smialam troche. Dan z Tori i Emma byly moimi druchnami i byly ubrane w kremowe sukienki do kolan. A Paulinka sypala kwiatki, a obraczki podawal mlodszy kuzyn Harrego. Liam i Gema swiadkowie. Weszlysmy do samochodu. Ja, Emma, Tori, Dan, moj tata, Paulinka i mama. Tak weszlismy w ten 7 osobowy. W aucie zaczelam sie mocno stresowac co wyczula Dan. Wszyscy podnosili mnie na duchu. Zalozylam szpilki, a po chwili dojechalismy dziewczyny wysiadly i juz slyszalam nieiwlka grupke fanek, bo jest tutaj ponad 100 ochroniarzy. Po chwili zostalam sama, a juz potem tata pomogl mi wyjsc. Mialam duzy brzuch, ale sukienke przy nim wygladala slicznie. Blysk fleszy - to czulam na sobie. Usmiechnelam sie delikatnie w ich strone. Dziewczyny poszly ze mna przed kosciol. Potem mama weszla do srodka, a ja z tata, Paulinka i dziewczynami zostalysmy. Kiedy wyszedl ktos i powiedzial, ze wchodzimy myslalam, ze zemdleje. Tata zlapal mnie pod reke. Uchylilismy drzwi od kosciola. Na slub i wesele zostalo zaproszonych okolo 300 osob. Nikt jeszcze mnie nie widzial. Paulinka szla pierwsza i sypala kwaitki. Nagle zauwazylam te wszystkie pary oczu skierowane na mnie i rowniez uslyszalam wysoki, wolny i delikatny spiew Demi. Bylam zestresowana, ale kiedy ujrzalam twarz Harrego usmiechnelam sie. Spojrzal na mnie i poslal mi wielki usmiech. Wszyscy sie do mnie usmiechali. W koncu doszlismy do oltarzu tata podal moja dlon Harremu i cos mu szepnal, na co ten sie usmiechnal. Stanelismy obok siebie, a Harry szepnal mi na ucho.
- Wygladasz slicznie, najladniej na calym swiecie.
Ceremonia sie zaczela, powiedzielismy sobie sakramentalne tak.
- Oglaszam was mezem i zona, moze pan poclowac panne mloda - powiedzial ksiadz, a po chwili poczulam usta Harrego na moich, usmiechnelam sie przez pocalunek jak i rowniez on.
Wszyscy opuscili pierwsi kosciol, my podziekowalismy jeszcze jsiedzu, a potem z Harrym pod reke wyszlismy. Zaczeli nas rzucac ryzem, i rowniez biale golebie wylecialy.
- Louis - powiedzialam wspolnie z Harrym i sie zasmialam.
Wszyscy podchodzili i skladali nam zyczenia. Najpierw rodzice. I juz wtedy sie rozkleilam, plakalam jak dziecko. Potem rodzina, nawet babcia Tori przyjechala. Nastepnie chlopacy sie wepchali. Potem inni. Nawet byl Ed, 5SOS i inni slawni, az sie zdziwilam. Wszyscy pojechalismy na sale weselna. A tam? Wszystko cudownie. Na poczatek pierwszy taniec. Do piosenki 'Give me Love' Ed sam dla nas zaspiewal. Przytulilam sie do Harrego.
- Kocham cie - powiedzial, patrzylismy sobie w oczy kolyszac sie do piosenki.
- Ja ciebie tez skarbie - musnelam jego usta.
Wszystko przebieglo cudownie. Oczepiny, a zgadnijcie kto zlapal welon... Tak wlasnie Tori! Zayn rzucil sie tak po krawat, zeby tylko byc z Tori. To bylo zabawne. Potem przebralam sie w inna sukienke. Bawilismy sie chociaz ja spokojniej. Harry caly czas mnie calowal i mowil jak mnie kocha.
czwartek, 19 września 2013
Chapter 55 ♥
Kolejny rozdzial z serii 'Marcela nie ma weny!'.
Kolejny bez sensu prawda? Stracilam wene. Do konca!
Ale rozdzialy wszystkie napisane wiec jest ok.
Jutro wyjezdzam do rodziny na Litwe przez co nie ide do szkoly. Za bardzo niechce misje tam jechac, ale musze.
Ujrzalam Harerego. Spojrzal sie na mnie, a potem na Paulinke. Podszedl do lozka i usiadla na brzegu obok mnie.
- Przepraszam, mysle tylko o sobie - powiedzial i spuscil glowe.
Zlapalam jego dlon i splotlam nasze palce.
- Nic sie nie stalo, jest juz dobrze - usmiechnelam sie do niego kiedy na mnie spojrzal.
- Kocham cie. Tak cholernie kocham - powiedzial i pochylil sie nade mna i pocalowal. - Obiecuje, ze to juz sie nigdy nie powtorzy - szepnal i przytulil sie do mnie.
Dotknelam swojego brzucha i usmiechnelam sie szeroko.
- To dwie dziewczynki - powiedzialam.
- Czyli Darcy i.... - spojrzal na mnie.
- Carly, Samantha lub Charlotte - powiedzialam. - Ktore bardziej ci sie podoba?
- Samantha. Musze przerobic pokoik. Twoj tata pewnie mi pomoze - usmiechnal sie do mnie i pocalowal w czolo.
- Ja go chce zaprojektowac, ale musisz mi pomoc - powiedzialam.
Wtulilam sie w niego i tak trwalismy, ale nagle obudzila sie Paulinka.
- Hej - powiedzial Harry po polsku, bo od dawna sie jego uczy.
- Hej - odpowiedziala. - Glodna - powiedziala.
- Ja zrobic ona - powiedzial do mnie Harry.
- Ja zrobie jej - poprawilam jego.
- Ok - powiedzial i zszedl na dol.
Polozylam sie obok Paulinki. Zamknelam oczy i zaczelam myslec. Znowu.
*Tori*
Zayn wlasnie mnie obudzil.
- Spac mi sie chce - nakrylam sie koldra.
- Jest 14, Tori. Jakos przezyjesz - powiedzial sciagajac mi ja i zrzucajac na ziemie.
- Debil - powiedzialam siadajac.
- Tez cie kocham - musnal moje usta. - Masz tu ciuchy - podal mi mietowa sukienke na lato i mietowe vansy. - Ubieraj sie! - powiedzial.
Weszlam do lazienki i zrobilam to szybko. Wyszlam z niej, a Zayn stal oparty o framuge drzwi.
- Co jest? - zapytalam.
- Przeprowadzamy sie. Znaczy sie. Twoje rzeczy juz sa w nowym domu, bo rano to zrobilem. A teraz jedziemy !
- C-co? - zapytalam.
- Oj no chodz - podniosl mnie.
Cala droge mialam zawiazana czarna chustke. Odwiazal mi ja dopiero jak stanelismy na nogach. Otworzylam oczy, a nastepnie zaczelam plakac. Taka cudowna i wielka willa!
- Kocham cie - skoczylam mu na rece.
- Zobaczysz srodek.
Przeszlismy przez ogromne wejscie. Stanelismy przy drzwiach. Zayn kazal mi otworzyc, tak tez zrobilam. Po prostu wow! Wszystko urzadzone nowoczesnie. Nasz dom zawieral: wielka kuchnie i jadalnie, gigantyczny salon i lazienke z toaleta na parterze. Wyzej znajdowaly sie 4 pokoje goscinne, salon z grami, dwie lazienki. Na samej gorze byly dwie garderoby, pokoj (jak to Zayn nazwal) muzyczny, gdzie bede mogla tworzyc piosenki itp., dwa pokoje nie zrobione, bo Zayn powiedzial, ze beda dla naszysz przyszlych dzieci, oraz znajdowala sie nasza sypialnia i trzy lazienki. Ale sypialnia byla napiekniejsza. Byla koloru kremowego, jasne ramy lozka oraz jasne panele, a na nich bialy maly dywan. Okna i drzwi balkonowe byly na cala jedna sciane, a balkon byl wielki. Wyszlam na niego, a wtedy zobaczylam ogrod. Ladna trawa, po bokach rosnace kwiatki, na srodku wielki basen, a pod nami taras. Uwiesilam sie Zaynowi na szyji i ciagle plakalam. Nie moglam przestac. Bylam mu za to wszystko wdzieczna. Wpilam sie w jego usta. Bylam bardzo szczesliwa. Kocham go i nie wyobrazam sobie zycia bez niego.
- Moze chodzmy sie rozpakowac? - zapytalam.
Kiwnal glowa i wzial mnie na rece. Zaczelam sie smiac, a on mnie laskotal. Zaniosl mnie do garderoby jednej. Powiedzial, ze ta jest nasza, a tamte mniejsza bedzie dla naszych dzieci. Zaczelam sie wtedy smiac. On juz tak wielkie rzeczy planuje, a ja mamdopiero 18 lat. No nie wazne. Pudla byly juz ustawione i podpisane. Najpierw powiesilam wszystkie sukienki.
- Czemu ty ich nie nosisz? - zapytal.
- Nie wiem, zawsze tak jakos wychodzi - usmiechnelam sie.
Nastepnie powiesilam spodnie na specjalnych woeszakach. Potem powiesilam sweterki i kurtki. Na polkach poukladalam bluzki, spodenki, bluzy. W szafkach skarpetki, majtki, staniki, rekaiwczki, czapki i szaliki. Ostatnie 3 kartony to buty. Najpierw converse pptem vansy, nike. Na sam koniec szpilki i botki. Chwycilam sliczne czarne, ktore dostalam do Zayna. Wtedy powiedzial mi pierwszy raz 'Kocham Cie'.
- Cos nie tak z tymi butami? - zapytal chowajac pudla na najwyzsza polke.
- Pamietasz jak mi je kupiles? Szlam na konkurs. Wtedy pierwszy raz - polozylam je na polce i podeszlam do Zayna - powiedziales, ze mnie kochasz.
Usmiechnal sie i pocalowal mnie w czolo.
- Dobra teraz ide poukladac wszystko w lazience, a ty - wskazalam na niego - poukladaj ramki, przybij zdjecie itp. wszedzie.
Obojgu nam zajelo to godzine. Zeszlam na dol i usiadlam obok Zayna.
- Musialam przestawic koncert we Wloszech na 17 sierpnia, bo 18 przeciez nasza rodzinka Stylesow bierze slub. Nie wiem jak Daga da sobie rade, to przeciez 8 miesiac ciazy, a jak zacznie rodzic.
- Skarbie, nie dramatyzuj - pocalowal mnie w czolo. - Co bedzie to bedzie. Opowiadaj jak tam na koncertach.
- Irlandia jest cudowna, ae boli mnie to, ze wszystkich oklamuje. Ja wiem, ze tak jest niby lepiej, ale ja nie chce ich oklamywac.
- Zrob tak jak bedzie ci kazalo serce - i zdzwonil moj telefon.
- Tak? - zapytalam.
- Za 2 godziny wystep w 'Good Night London'. Widze ciebie za 30 minut u Emmy. Ubierz sie ladnie.
- Dobra, pa - rozlaczylam sie.
- Slyszalem. To jak podwiezc cie? - zapytal.
- Sama pojade, a myslisz po co Wiktorowi dwa auta? - zasmialam sie.
Pocalowalam jego, a nastepnie wzielam telefon 'Sophie'. Wyszlam z domu inweszlam do auta. Zapielam pasy i ruszylam przed siebie. Dojechalam w niecale 15 minut. Weszlam do Emmy, a ona od razu zaczela mnie szykowac.
- Jak tam nowy dom? - zapytala.
- Swietny, musisz do mnie nie dlugo przyjsc, a jak tam z Joshem?
- Jestesmy para - wyszczerzyla sie.
- Nareszcie - usmiechnelam sie.
Skonczyla mnie szykowac. Stanelam przed wielkim lustrem. Rozowa sukienka, rozowe botki, i blond peruka. Podziekowalam jej i razem pojechalysmy. Czas tak szybko minal, a ja bylam juz w programie i juz w jego polowie.
- A teraz beda dzwonic twoi fani. Dobry Wieczor z kim rozmawiam?
- Hej, jestem Hope i kocham cie Sophie. Jestes dla mnie bardzo wazna. Jestem twoja fanka na zawsze. - i rozlaczylo nas.
Kilka kolejnych i znowu to samo. Oni mnie kochaja, a ja ich oszukuje.
- Sophie, gotowa na wystep.
- Jasne.
Podeszlam tam gdzie mialam spiewac. Stanelam przy mikrofonie.
- Mam najlepszych fanow na swiecie, ludzi, ktorzy mnie wspieraja i juz powoli nie daje rady. Chcialabym dla was zaspiewac, ale nie jako ja, znaczy sie jako ja, ale nie Sophie. Przepraszam wszystkich fanow - powiedzialam i zdjelam peruke, nastepnie rozwalajac koka, sciagnelam szkla kontaktowe. - Przepraszam, ja chcialam wiesc normalne zycie, ale to nie jest wazniejsze od moich fanow. Dziekuje za wsparcie we wszystkim. Wiekszosc z was powinna sie ode mnie odwroci za moje klamstwa. Przepraszam - powiedzialam.
Spojrzalam na chlopakow, a oni stali z otwarta buzia. Kiwnelam, ze maja grac i zaczeli. Zaspiewalam'Stay'. Po skonczonej piosence wyszlam i podeszlam do Diany.
- Przepraszam, ale juz nie moglam - zaczelam plakac, a ona mnie przytulila.
- Shh, nic sie nie stalo. Rozumiem cie - usmiechnela sie. Wyjdz do fanow - szepnela.
Nie bylam pewna, ale to zrobilam. Kiedy wyszlam uslyszalam 'We Love you Tori!'.
Lzy zaczely mi leciec.
- Ja tez was kocham - krzyknelam.
Podeszlam i dalam im autografy bylo ich okolo 50, ale zrobilam sobie ze wszystkimi zdjecie. Emma zawiozla mnie do siebie, a nastepnie weszlam do samochodu i po prostu jezdzilam po Londynie. W koncu wrocilam do domu. Weszlam i sciagnelam buty. Zamknelam drzwi na zamek i weszlam do kuchni. Wow pelna lodowka. Wyjelam mleko i sie jego napilam. Zayn siedzial w salonie. Usiadlam obok niego, a on wpil sie w moje usta.
- Jestem z ciebie dumny - powiedzial.
Zaczal mi rozpinac sukienke, a nastepnie ja zdjal. Pozbylam sie jego koszulki i spodni. Zaniosl mnie do sypialni....
(reszte musicie sami sobie dopowiedziec)
Kolejny bez sensu prawda? Stracilam wene. Do konca!
Ale rozdzialy wszystkie napisane wiec jest ok.
Jutro wyjezdzam do rodziny na Litwe przez co nie ide do szkoly. Za bardzo niechce misje tam jechac, ale musze.
Ujrzalam Harerego. Spojrzal sie na mnie, a potem na Paulinke. Podszedl do lozka i usiadla na brzegu obok mnie.
- Przepraszam, mysle tylko o sobie - powiedzial i spuscil glowe.
Zlapalam jego dlon i splotlam nasze palce.
- Nic sie nie stalo, jest juz dobrze - usmiechnelam sie do niego kiedy na mnie spojrzal.
- Kocham cie. Tak cholernie kocham - powiedzial i pochylil sie nade mna i pocalowal. - Obiecuje, ze to juz sie nigdy nie powtorzy - szepnal i przytulil sie do mnie.
Dotknelam swojego brzucha i usmiechnelam sie szeroko.
- To dwie dziewczynki - powiedzialam.
- Czyli Darcy i.... - spojrzal na mnie.
- Carly, Samantha lub Charlotte - powiedzialam. - Ktore bardziej ci sie podoba?
- Samantha. Musze przerobic pokoik. Twoj tata pewnie mi pomoze - usmiechnal sie do mnie i pocalowal w czolo.
- Ja go chce zaprojektowac, ale musisz mi pomoc - powiedzialam.
Wtulilam sie w niego i tak trwalismy, ale nagle obudzila sie Paulinka.
- Hej - powiedzial Harry po polsku, bo od dawna sie jego uczy.
- Hej - odpowiedziala. - Glodna - powiedziala.
- Ja zrobic ona - powiedzial do mnie Harry.
- Ja zrobie jej - poprawilam jego.
- Ok - powiedzial i zszedl na dol.
Polozylam sie obok Paulinki. Zamknelam oczy i zaczelam myslec. Znowu.
*Tori*
Zayn wlasnie mnie obudzil.
- Spac mi sie chce - nakrylam sie koldra.
- Jest 14, Tori. Jakos przezyjesz - powiedzial sciagajac mi ja i zrzucajac na ziemie.
- Debil - powiedzialam siadajac.
- Tez cie kocham - musnal moje usta. - Masz tu ciuchy - podal mi mietowa sukienke na lato i mietowe vansy. - Ubieraj sie! - powiedzial.
Weszlam do lazienki i zrobilam to szybko. Wyszlam z niej, a Zayn stal oparty o framuge drzwi.
- Co jest? - zapytalam.
- Przeprowadzamy sie. Znaczy sie. Twoje rzeczy juz sa w nowym domu, bo rano to zrobilem. A teraz jedziemy !
- C-co? - zapytalam.
- Oj no chodz - podniosl mnie.
Cala droge mialam zawiazana czarna chustke. Odwiazal mi ja dopiero jak stanelismy na nogach. Otworzylam oczy, a nastepnie zaczelam plakac. Taka cudowna i wielka willa!
- Kocham cie - skoczylam mu na rece.
- Zobaczysz srodek.
Przeszlismy przez ogromne wejscie. Stanelismy przy drzwiach. Zayn kazal mi otworzyc, tak tez zrobilam. Po prostu wow! Wszystko urzadzone nowoczesnie. Nasz dom zawieral: wielka kuchnie i jadalnie, gigantyczny salon i lazienke z toaleta na parterze. Wyzej znajdowaly sie 4 pokoje goscinne, salon z grami, dwie lazienki. Na samej gorze byly dwie garderoby, pokoj (jak to Zayn nazwal) muzyczny, gdzie bede mogla tworzyc piosenki itp., dwa pokoje nie zrobione, bo Zayn powiedzial, ze beda dla naszysz przyszlych dzieci, oraz znajdowala sie nasza sypialnia i trzy lazienki. Ale sypialnia byla napiekniejsza. Byla koloru kremowego, jasne ramy lozka oraz jasne panele, a na nich bialy maly dywan. Okna i drzwi balkonowe byly na cala jedna sciane, a balkon byl wielki. Wyszlam na niego, a wtedy zobaczylam ogrod. Ladna trawa, po bokach rosnace kwiatki, na srodku wielki basen, a pod nami taras. Uwiesilam sie Zaynowi na szyji i ciagle plakalam. Nie moglam przestac. Bylam mu za to wszystko wdzieczna. Wpilam sie w jego usta. Bylam bardzo szczesliwa. Kocham go i nie wyobrazam sobie zycia bez niego.
- Moze chodzmy sie rozpakowac? - zapytalam.
Kiwnal glowa i wzial mnie na rece. Zaczelam sie smiac, a on mnie laskotal. Zaniosl mnie do garderoby jednej. Powiedzial, ze ta jest nasza, a tamte mniejsza bedzie dla naszych dzieci. Zaczelam sie wtedy smiac. On juz tak wielkie rzeczy planuje, a ja mamdopiero 18 lat. No nie wazne. Pudla byly juz ustawione i podpisane. Najpierw powiesilam wszystkie sukienki.
- Czemu ty ich nie nosisz? - zapytal.
- Nie wiem, zawsze tak jakos wychodzi - usmiechnelam sie.
Nastepnie powiesilam spodnie na specjalnych woeszakach. Potem powiesilam sweterki i kurtki. Na polkach poukladalam bluzki, spodenki, bluzy. W szafkach skarpetki, majtki, staniki, rekaiwczki, czapki i szaliki. Ostatnie 3 kartony to buty. Najpierw converse pptem vansy, nike. Na sam koniec szpilki i botki. Chwycilam sliczne czarne, ktore dostalam do Zayna. Wtedy powiedzial mi pierwszy raz 'Kocham Cie'.
- Cos nie tak z tymi butami? - zapytal chowajac pudla na najwyzsza polke.
- Pamietasz jak mi je kupiles? Szlam na konkurs. Wtedy pierwszy raz - polozylam je na polce i podeszlam do Zayna - powiedziales, ze mnie kochasz.
Usmiechnal sie i pocalowal mnie w czolo.
- Dobra teraz ide poukladac wszystko w lazience, a ty - wskazalam na niego - poukladaj ramki, przybij zdjecie itp. wszedzie.
Obojgu nam zajelo to godzine. Zeszlam na dol i usiadlam obok Zayna.
- Musialam przestawic koncert we Wloszech na 17 sierpnia, bo 18 przeciez nasza rodzinka Stylesow bierze slub. Nie wiem jak Daga da sobie rade, to przeciez 8 miesiac ciazy, a jak zacznie rodzic.
- Skarbie, nie dramatyzuj - pocalowal mnie w czolo. - Co bedzie to bedzie. Opowiadaj jak tam na koncertach.
- Irlandia jest cudowna, ae boli mnie to, ze wszystkich oklamuje. Ja wiem, ze tak jest niby lepiej, ale ja nie chce ich oklamywac.
- Zrob tak jak bedzie ci kazalo serce - i zdzwonil moj telefon.
- Tak? - zapytalam.
- Za 2 godziny wystep w 'Good Night London'. Widze ciebie za 30 minut u Emmy. Ubierz sie ladnie.
- Dobra, pa - rozlaczylam sie.
- Slyszalem. To jak podwiezc cie? - zapytal.
- Sama pojade, a myslisz po co Wiktorowi dwa auta? - zasmialam sie.
Pocalowalam jego, a nastepnie wzielam telefon 'Sophie'. Wyszlam z domu inweszlam do auta. Zapielam pasy i ruszylam przed siebie. Dojechalam w niecale 15 minut. Weszlam do Emmy, a ona od razu zaczela mnie szykowac.
- Jak tam nowy dom? - zapytala.
- Swietny, musisz do mnie nie dlugo przyjsc, a jak tam z Joshem?
- Jestesmy para - wyszczerzyla sie.
- Nareszcie - usmiechnelam sie.
Skonczyla mnie szykowac. Stanelam przed wielkim lustrem. Rozowa sukienka, rozowe botki, i blond peruka. Podziekowalam jej i razem pojechalysmy. Czas tak szybko minal, a ja bylam juz w programie i juz w jego polowie.
- A teraz beda dzwonic twoi fani. Dobry Wieczor z kim rozmawiam?
- Hej, jestem Hope i kocham cie Sophie. Jestes dla mnie bardzo wazna. Jestem twoja fanka na zawsze. - i rozlaczylo nas.
Kilka kolejnych i znowu to samo. Oni mnie kochaja, a ja ich oszukuje.
- Sophie, gotowa na wystep.
- Jasne.
Podeszlam tam gdzie mialam spiewac. Stanelam przy mikrofonie.
- Mam najlepszych fanow na swiecie, ludzi, ktorzy mnie wspieraja i juz powoli nie daje rady. Chcialabym dla was zaspiewac, ale nie jako ja, znaczy sie jako ja, ale nie Sophie. Przepraszam wszystkich fanow - powiedzialam i zdjelam peruke, nastepnie rozwalajac koka, sciagnelam szkla kontaktowe. - Przepraszam, ja chcialam wiesc normalne zycie, ale to nie jest wazniejsze od moich fanow. Dziekuje za wsparcie we wszystkim. Wiekszosc z was powinna sie ode mnie odwroci za moje klamstwa. Przepraszam - powiedzialam.
Spojrzalam na chlopakow, a oni stali z otwarta buzia. Kiwnelam, ze maja grac i zaczeli. Zaspiewalam'Stay'. Po skonczonej piosence wyszlam i podeszlam do Diany.
- Przepraszam, ale juz nie moglam - zaczelam plakac, a ona mnie przytulila.
- Shh, nic sie nie stalo. Rozumiem cie - usmiechnela sie. Wyjdz do fanow - szepnela.
Nie bylam pewna, ale to zrobilam. Kiedy wyszlam uslyszalam 'We Love you Tori!'.
Lzy zaczely mi leciec.
- Ja tez was kocham - krzyknelam.
Podeszlam i dalam im autografy bylo ich okolo 50, ale zrobilam sobie ze wszystkimi zdjecie. Emma zawiozla mnie do siebie, a nastepnie weszlam do samochodu i po prostu jezdzilam po Londynie. W koncu wrocilam do domu. Weszlam i sciagnelam buty. Zamknelam drzwi na zamek i weszlam do kuchni. Wow pelna lodowka. Wyjelam mleko i sie jego napilam. Zayn siedzial w salonie. Usiadlam obok niego, a on wpil sie w moje usta.
- Jestem z ciebie dumny - powiedzial.
Zaczal mi rozpinac sukienke, a nastepnie ja zdjal. Pozbylam sie jego koszulki i spodni. Zaniosl mnie do sypialni....
(reszte musicie sami sobie dopowiedziec)
wtorek, 17 września 2013
Chapter 54 ♥
Hej misiaczki. Jak wam mija szkola co? Ja nie wiem czy wyroboe w tym roku na powyzej 5.3, a mowie to jiz teraz bo nie ogarniam.
Rozdzial ostatni z 'dlugich'. Wiem, ze jest krotki, ale najdluzszy do konca opowidania. Tak wlasnie napisalam juz wszystko i rozdzialy sa mega krotkie wiec chuba bede dodawala codziennie. Ostatni rozdzial to nr. 60, a potem epilog. No tak wiem, ze nie chcecie konczyc czytac, ale ja nie mam juz weny.
Za to bardzo was zapraszam na your-sooong.blogspot.com <-- mam nadzieje, ze wpadniecie.
Bylabym wdzieczna gdybyscie to zrobili.
Milego czytania <3
*Daga*
Jechalam z mama Harrego i Gemma do salonu z sukniami. Ja wychodze za maz. WHAT?! Nie moge tego ogarnac, ale spokojnie. Dojechalismy, a Tori czekala juz na nas przed. Przywitalam sie z nia, a potem poznala mame Harrego oraz Gemme.
- Sto lat staruszko - powiedzialam do niej i przytulilam mocno.
- Masz urodziny? - zapytala Gemma, a ona pokiwala glowa. - Wszystkiego najlepszego. Szczescia z Zaynem - powiedziala, a ja sie zasmialam razem z Tori.
- Dziekuje - odpowiedziala.
Weszlysmy do salonu i wszedzie bialo, az mnie oczy zabolalo.
- Dzien dobry - mama Harrego zaczela rozmawiac z kobieta ze sklepu, a ja przechodzilam sie tak troche. - Daga. Jakiej sukienki szukasz? - zapytala mnie.
- Taka bez ramiaczek i, zeby miala taka szerokaspodnice czy jak to sie mowi - powiedzialam.
- Rozumiem - powiedziala ta kobieta i zaczela szukac.
- Tylko troche wieksza musi byc, bo jeszcze przytyje - powiedzialam.
Kobieta przyniosla kilka. Weszlam do przebieralni razem z Tori. Pomogla mi sie ubrac w pierwsza. Ta niepasowala do mnie. Nastepna byla za dluga, kolejna zaciasna, a kolejna mi sie nie podobala. Siedzialysmy w tym salonie juz 2 godziny, a wszyscy byli juz zmeczeni. W koncu przyniosla taka ladna. Przymierzylam ja i, az pisnelam ze szczescia. Wyszlam, a mama Harrego i Gemma usmiechnely sie szeroko, a mama Harrego sie rozplakala. Sukienka byla sliczna.
- Moze byc? - zapytalam.
- Oczywiscie - odpowiedzialy wszystkie.
Tori pomogla mi ja sciagnac.
Nastepnie poszlam za nia zaplacic. Mama mi dala pieniadze, bo nie mogla przyjechac dzisiaj. Troche przykre, ale wiem, ze trudno im tak szybko przyjechac. Postanowilismy przetrzymywac ja u brata Tori czyli Wiktora, bo tam Harry jej nie zobaczy. Potem pojechalysmy po sukienke na pozniej, bo nie bede caly czas w tej dlugiej. W sklepie akurat zajelo nam to szybko mi w oczy juz rzucila sie to cudo. Przymierzylam ja. Brzuch sie w nia miescil i bylo jeszcze sporo luzu. W sam raz. Kupilam ja, a nastepnie kupilam zwykle biale szpilki oraz biale krotkie conversy. No, bo przeciez jestem w ciazy, a jak cos ja nie ubiore zadnych innych butow. Ale za namowa mamy Harrego kupilam jeszcze biale balerinki. Mialysmy wracac do domu, ale przeciaz szykuja impreze dla Tori. Co teraz zrobic? Weszlysmy do samochodu. Nagle zaczal mnie bolec strasznie brzuch. Siedzielismy wlasnie w samochodzie. Twarz mi zbladla i zrobila sie mi slabo.Zlapalam siedzaca obok mnie Gemme za reke.
- Boli - jeknelam. - Boli mnie brzuch - powiedzialam, a z moich oczu wydostaly sie lzy.
Mama Harrego w szybkim tempie sie do mnie odwrocila.
- Jedziemy do szpitala - powiedziala.
Oddychalam spokojnie, ale po chwili nie udawalo sie to juz. Brzuch bolal coraz bardziej. Tori patrzyla na mnie zszokowana i smutna. W koncu dojechalismy do szpitala.
- Ale tutaj nie - powiedzialam szybko. - Nie w tym szpitalu sie badam.
- Nie mamy wyjscia skarbie - powiedziala mama Harrego. Gemma zlapala mnie za reke i pomogla mi wysiasc.
Weszlysmy do szpitala, a po chwili ktos juz wzial mnie na wozek i zawiozl jak najszybciej do jakies sali. Balam sie strasznie sie balam o dzieci. Moje oczy z minuty na minuty byly bardziej zalane lzami. Zawiezli mnie do jakies sali. Weszla mloda lekarka. Po sprawdzeniu czy nic sie nie dzieje z moim narzadami zaczela mi robic USG. Podali mi tez kroplowke.
- Gdzie sie pani bada? - zapytala.
Odpowiedzialam jej, a on troche zbladla.
- Ma pani jakies witaminy czy cos wypisane? - spytala.
- No nie - odpowiedzialam.
Spojrzala sie na mnie.
- Radzilabym pani zmienic lekarza. Nie chce sie narzucac, ale moglabym byc to ja. Tamten szpital jest niepewny. Pracuja tam nie za dobrze wywalifikowani lekarze. A to moze zagrazac zdrowiu pani dzieci - powiedziala.
- Dzieci?! - zapytalam.
- No tak to ciaza blizniacza - powiedziala.
Otworzylam szerzej oczy i plakalam jeszcze bardziej.
- Zostanie pani dzisiaj na obserwacji. Okolo godziny 18 przyjde z pania porozmawiac na ten temat dobrze? - spytala.
- Tak, jasne - odpowiedzialam.
Kiedy wyszla do sali weszla Gemma, mama Harrego i Tori.
- Harry zaraz bedzie - powiedziala Tori odkladajac telefon od ucha.
- I co sie dzieje? - zapytala mama Harrego siadajac obok na krzeselku.
- Tamci lekarze nie sa wyklasyfikowani czy jakos tam no i ten tego... - zlapalam wdech, ale nie moglam nic z siebie wydusic. - Moge powiedziec najpierw Harremu? - spytalam.
- Tak jasne. Ale dziecku nic nie jest?
- Nie - odpwoiedzialam cicho, a one wyszly z sali.
Podciagnelam sie do pozycji siedzacej i zaczelam plakac. Po niespelna 20 minutach przyszedl Harry.
- Kochanie, co sie dzieje? - zapytal siadajac obok mnie.
- Moze byc ci ciezko, ale...
- Poronilas? - zapytal i zaczal plakac.
- Nie - powiedzialam szybko. - Tamci lekarze nie byli dobrymi lekarzami no i ten tego - urwalam. - Okazalo sie, ze to ciaza... blizniacza - powiedzialam z oczami pelnymi od lez.
- Czyli co? Dwojka dzieci? - zapytal, a ja pokiwalam glowa. - Dwojka dzieci. Nie jedno. 18 lat, dwojka dzieci, kariera - zaczal chodzic w te i z powrotem. Gadal to pod nosem caly czas.
Zaczelam jeszcze bardziej plakac, a on nadal tak chodzil.
- Do jasnej cholery przestan! - wrzasnelam na niego.
Spojrzal sie na mnie i zaczal miarowo oddychac. Zobaczyla niepokoj oraz strach w jego oczach. Oparl sie o sciane i tak stal. Zrobilo mi sie goraco, ale w ciele. O ja piernicze, a co jesli on nie chce juz dziecka, dzieci!
- Harry - szepnelam i spojrzalam sie na niego.
On nagle osunal sie na scianie i schowal twarz w rekach. Zaczelam na nowo plakac. Zanioslam sie placzem. Balam sie, ze mnie teraz zostawi.
- Harry - powiedzialam bliska zalamaniu. On sie nie podnosil i chyba plakal. - Dla mnie tez jest to trudno - powiedzielam, ale on dalej sie nie ruszal. - Harry - szepnelam, a dalej nic.
Spojrzalam sie na niego. Nigdy nie widzialam go takiego zalamanego. Po okolo 15 minutach opadlam wykonczona na lozku, ale dalej plakalam. Dotknelam delikatnie swojego brzucha i zaczelam po nim delikatnie jezdzic reka, a z oczu nadal wydobywaly sie lzy. Nagle Harry wstal i popatrzyl sie na mnie. Mial czerwone oczy od placzu. Podszedl do mnie i usiadl na krzesle. Spojrzal mi prosto w oczy.
- Daga - zaczal niepewnie. - Ja wiem, ze to trudne. Dla mnie jest to bardzo trudne - chcial ulozyc sensowne zdanie.
- Blagam cie Harry - rozryczalam sie. - Nie zostawiaj mnie. Nie teraz - powiedzialam lapiac jego reke.
- Spokojnie. Nie zostawie cie. Tylko, ze ja sie boje - powiedzial.
Delikatne dotknal mojej glowy i mnie pocalowal w czolo.
- Boje sie, ze to mnie przerosnie - zaniosl sie placzem.
Nagle do sali weszla mama Harrego, gdy nas zobaczyla podeszlam i objela syna, a mnie zlapala za reke.
- Co sie dzieje? - zapytala.
- Blizniaki - wyszeptal Harry lamiacym sie glosem.
Nagle zesztywniala. Miala wzrok wbity w ziemie i tak siedziala.
- Pomozemy wam. Mozecie na nas liczyc - powiedziala.
- Nie dam rady - powiedzial Harry.
Wstal i wyszedl. Spojrzala sie na mnie przepraszajaco i opuscila sale, ale za to weszla Tori.
- Przepraszam, ze ci niszcze urodziny - powiedzialam. - To blizniaki rozumiesz?! Harry nie wytrzymal tego - powiedzialam zanoszac sie chisterycznym placzem.
- Przyjdzie tu zaraz. Znam jego - powiedziala siadajac obok mnie na lozku. - Zadzwonie po Zayna ok? - zapytala.
- Dzwon - powiedzialam szeptem, a ona to uczynila.
Lezalam tepo wpatrujac sie w sufit. Przeciez ja nie dam rady. Ale kurde nie oddam ich do adopcji. Dlaczego ja?! Po chwili do sali weszla pielegniarka i dostalam jakies tabletki, ktore zazylam. Usiadlm na lozku po turecku. Delikatnie dotknelam swojego brzucha, a na twarzy wstapil usmiech.
- Tori, bedzie ich dwojka - powiedzialam ze lzami w oczach. - Ciesze sie - powiedzialam z usmiechem. - Chyba sie ciesze - poprawilam sie po chwili.
Nagle wszedl Zayn.
- O moj boze, Daga - powiedzial i podszedl do mnie.
- Hej - powiedzialam i zanioslam sie placzem.
Mam wachania nastroju swietnie!
- Powiedzialem cos zle? - zapytal Tori.
- Nie - szepnela. - To blizniaki - dodala po chwili, a Zayn zbladl. - Harry gdzies poszedl - powiedziala.
- Nie chce byc nie mila, ale chce zostac sama - szepnelam.
Usmiechneli sie do mnie i opuscili sale. Przez kolejne 3 godziny siedzialam sama w sali. Sama, bez nikogo. Spojrzalam na pierscionek. Czy on mnie kocha? Takie mysli mi chodzily po glowie. Spojrzalam na zegarek. Godzina 17.45. Siedze tutaj od 13. Zaczely mi sie trzasc rece, ale jednak wzielam te kartke z napisem 'Samotna Matka'. Przejrzalam ja. Z chwili na chwile plakalam coraz bardziej. Po chwili ktos wszedl do sali. To lekarka pewnie. Nie mylilam sie to byla lekarka. Porozmawiala ze mna, a juz jutro wychodze ze szpitala. Harry przez cala noc nie pojawil sie w szpitalu.Bylam sama. Okolo 2 w nocy zasnelam. Obudzila mnie pielegniarka. Usiadlam, a ona podalam mi leki. Pozniej zauwazyl, ze do mojej sali wchodzi mama, tata i Paulinka na rekach mamy. Usmiechnelam sie szeroko, a oni do mnie podeszli, a Paulinka wskoczyla mi na rece.
- Kocham was - przytulilam sie do nich.
- My ciebie tez - zaczela mama. - A jak sie czujesz? Jak dzieci? - pytala.
- Dobrze, to dwie dziewczynki - usmiechnelam sie szeroko.
- A gdzie Harry? - zapytala.
- No wlasnie nie wiem. Troche sie zalamal - szepnelam cicho, a Paulinka sie we mnie wtulila. - Jak tam mala co? - zapytalam, a ona mnie pocalowala w policzek. - Ja tez tesknilam sloneczko - usmiechnelam sie szerzej.
Te cudowna chwile przerwala nam lekarka wchodzac z wypisem. Dlugo nie zajelo mi sie ubranie. Wyszlam z sali, a przed nia na krzesle siedzial Harry. Spojrzal sie na mnie i wstal.
- Twoi rodzice beda nocowac u nas? - zapytal.
- Tak - odpowiedzialam.
- To chodzmy - powiedzial.
Wyszlismy piwnica gdzie zaparkowal Harry, bo bylo duzo papparazzi. Rodzice jechali za nami. Cala droge siedzialam i patrzylam sie w pierscionek zastanawiajac sie co dalej bedzie. Z Harrym nie zamienilam ani jednego slowa. Weszlismy do domu. Rodzice sie zachwycali. Chcieli isc zwiedzac miasto wiec poszli, ale Paulinke zostawili. Usiadlam z nia na lozku w sypialni mojej i Harrego. Polozyla sie obok mnie.
- A ty mas dzidzie? - zapytala, ale po polsku.
- Bedziesz ich ciocia, to dziewczynki. Beda takie sliczne jak ty - pocalowalam ja w czolko.
- A Haly gdzie jest? - spytala.
- Nie wiem - odpowiedzialam smutna i jedna lza splynela mi.
- Nie placz - powiedziala i sie wtulila we mnie.
Lezalam tak z nia, az w koncu usnela. Wzielam telefon i zaczelam przegladac rozne rzeczy. Nagel drzwi sie uchylily...
Rozdzial ostatni z 'dlugich'. Wiem, ze jest krotki, ale najdluzszy do konca opowidania. Tak wlasnie napisalam juz wszystko i rozdzialy sa mega krotkie wiec chuba bede dodawala codziennie. Ostatni rozdzial to nr. 60, a potem epilog. No tak wiem, ze nie chcecie konczyc czytac, ale ja nie mam juz weny.
Za to bardzo was zapraszam na your-sooong.blogspot.com <-- mam nadzieje, ze wpadniecie.
Bylabym wdzieczna gdybyscie to zrobili.
Milego czytania <3
*Daga*
Jechalam z mama Harrego i Gemma do salonu z sukniami. Ja wychodze za maz. WHAT?! Nie moge tego ogarnac, ale spokojnie. Dojechalismy, a Tori czekala juz na nas przed. Przywitalam sie z nia, a potem poznala mame Harrego oraz Gemme.
- Sto lat staruszko - powiedzialam do niej i przytulilam mocno.
- Masz urodziny? - zapytala Gemma, a ona pokiwala glowa. - Wszystkiego najlepszego. Szczescia z Zaynem - powiedziala, a ja sie zasmialam razem z Tori.
- Dziekuje - odpowiedziala.
Weszlysmy do salonu i wszedzie bialo, az mnie oczy zabolalo.
- Dzien dobry - mama Harrego zaczela rozmawiac z kobieta ze sklepu, a ja przechodzilam sie tak troche. - Daga. Jakiej sukienki szukasz? - zapytala mnie.
- Taka bez ramiaczek i, zeby miala taka szerokaspodnice czy jak to sie mowi - powiedzialam.
- Rozumiem - powiedziala ta kobieta i zaczela szukac.
- Tylko troche wieksza musi byc, bo jeszcze przytyje - powiedzialam.
Kobieta przyniosla kilka. Weszlam do przebieralni razem z Tori. Pomogla mi sie ubrac w pierwsza. Ta niepasowala do mnie. Nastepna byla za dluga, kolejna zaciasna, a kolejna mi sie nie podobala. Siedzialysmy w tym salonie juz 2 godziny, a wszyscy byli juz zmeczeni. W koncu przyniosla taka ladna. Przymierzylam ja i, az pisnelam ze szczescia. Wyszlam, a mama Harrego i Gemma usmiechnely sie szeroko, a mama Harrego sie rozplakala. Sukienka byla sliczna.
- Moze byc? - zapytalam.
- Oczywiscie - odpowiedzialy wszystkie.
Tori pomogla mi ja sciagnac.
Nastepnie poszlam za nia zaplacic. Mama mi dala pieniadze, bo nie mogla przyjechac dzisiaj. Troche przykre, ale wiem, ze trudno im tak szybko przyjechac. Postanowilismy przetrzymywac ja u brata Tori czyli Wiktora, bo tam Harry jej nie zobaczy. Potem pojechalysmy po sukienke na pozniej, bo nie bede caly czas w tej dlugiej. W sklepie akurat zajelo nam to szybko mi w oczy juz rzucila sie to cudo. Przymierzylam ja. Brzuch sie w nia miescil i bylo jeszcze sporo luzu. W sam raz. Kupilam ja, a nastepnie kupilam zwykle biale szpilki oraz biale krotkie conversy. No, bo przeciez jestem w ciazy, a jak cos ja nie ubiore zadnych innych butow. Ale za namowa mamy Harrego kupilam jeszcze biale balerinki. Mialysmy wracac do domu, ale przeciaz szykuja impreze dla Tori. Co teraz zrobic? Weszlysmy do samochodu. Nagle zaczal mnie bolec strasznie brzuch. Siedzielismy wlasnie w samochodzie. Twarz mi zbladla i zrobila sie mi slabo.Zlapalam siedzaca obok mnie Gemme za reke.
- Boli - jeknelam. - Boli mnie brzuch - powiedzialam, a z moich oczu wydostaly sie lzy.
Mama Harrego w szybkim tempie sie do mnie odwrocila.
- Jedziemy do szpitala - powiedziala.
Oddychalam spokojnie, ale po chwili nie udawalo sie to juz. Brzuch bolal coraz bardziej. Tori patrzyla na mnie zszokowana i smutna. W koncu dojechalismy do szpitala.
- Ale tutaj nie - powiedzialam szybko. - Nie w tym szpitalu sie badam.
- Nie mamy wyjscia skarbie - powiedziala mama Harrego. Gemma zlapala mnie za reke i pomogla mi wysiasc.
Weszlysmy do szpitala, a po chwili ktos juz wzial mnie na wozek i zawiozl jak najszybciej do jakies sali. Balam sie strasznie sie balam o dzieci. Moje oczy z minuty na minuty byly bardziej zalane lzami. Zawiezli mnie do jakies sali. Weszla mloda lekarka. Po sprawdzeniu czy nic sie nie dzieje z moim narzadami zaczela mi robic USG. Podali mi tez kroplowke.
- Gdzie sie pani bada? - zapytala.
Odpowiedzialam jej, a on troche zbladla.
- Ma pani jakies witaminy czy cos wypisane? - spytala.
- No nie - odpowiedzialam.
Spojrzala sie na mnie.
- Radzilabym pani zmienic lekarza. Nie chce sie narzucac, ale moglabym byc to ja. Tamten szpital jest niepewny. Pracuja tam nie za dobrze wywalifikowani lekarze. A to moze zagrazac zdrowiu pani dzieci - powiedziala.
- Dzieci?! - zapytalam.
- No tak to ciaza blizniacza - powiedziala.
Otworzylam szerzej oczy i plakalam jeszcze bardziej.
- Zostanie pani dzisiaj na obserwacji. Okolo godziny 18 przyjde z pania porozmawiac na ten temat dobrze? - spytala.
- Tak, jasne - odpowiedzialam.
Kiedy wyszla do sali weszla Gemma, mama Harrego i Tori.
- Harry zaraz bedzie - powiedziala Tori odkladajac telefon od ucha.
- I co sie dzieje? - zapytala mama Harrego siadajac obok na krzeselku.
- Tamci lekarze nie sa wyklasyfikowani czy jakos tam no i ten tego... - zlapalam wdech, ale nie moglam nic z siebie wydusic. - Moge powiedziec najpierw Harremu? - spytalam.
- Tak jasne. Ale dziecku nic nie jest?
- Nie - odpwoiedzialam cicho, a one wyszly z sali.
Podciagnelam sie do pozycji siedzacej i zaczelam plakac. Po niespelna 20 minutach przyszedl Harry.
- Kochanie, co sie dzieje? - zapytal siadajac obok mnie.
- Moze byc ci ciezko, ale...
- Poronilas? - zapytal i zaczal plakac.
- Nie - powiedzialam szybko. - Tamci lekarze nie byli dobrymi lekarzami no i ten tego - urwalam. - Okazalo sie, ze to ciaza... blizniacza - powiedzialam z oczami pelnymi od lez.
- Czyli co? Dwojka dzieci? - zapytal, a ja pokiwalam glowa. - Dwojka dzieci. Nie jedno. 18 lat, dwojka dzieci, kariera - zaczal chodzic w te i z powrotem. Gadal to pod nosem caly czas.
Zaczelam jeszcze bardziej plakac, a on nadal tak chodzil.
- Do jasnej cholery przestan! - wrzasnelam na niego.
Spojrzal sie na mnie i zaczal miarowo oddychac. Zobaczyla niepokoj oraz strach w jego oczach. Oparl sie o sciane i tak stal. Zrobilo mi sie goraco, ale w ciele. O ja piernicze, a co jesli on nie chce juz dziecka, dzieci!
- Harry - szepnelam i spojrzalam sie na niego.
On nagle osunal sie na scianie i schowal twarz w rekach. Zaczelam na nowo plakac. Zanioslam sie placzem. Balam sie, ze mnie teraz zostawi.
- Harry - powiedzialam bliska zalamaniu. On sie nie podnosil i chyba plakal. - Dla mnie tez jest to trudno - powiedzielam, ale on dalej sie nie ruszal. - Harry - szepnelam, a dalej nic.
Spojrzalam sie na niego. Nigdy nie widzialam go takiego zalamanego. Po okolo 15 minutach opadlam wykonczona na lozku, ale dalej plakalam. Dotknelam delikatnie swojego brzucha i zaczelam po nim delikatnie jezdzic reka, a z oczu nadal wydobywaly sie lzy. Nagle Harry wstal i popatrzyl sie na mnie. Mial czerwone oczy od placzu. Podszedl do mnie i usiadl na krzesle. Spojrzal mi prosto w oczy.
- Daga - zaczal niepewnie. - Ja wiem, ze to trudne. Dla mnie jest to bardzo trudne - chcial ulozyc sensowne zdanie.
- Blagam cie Harry - rozryczalam sie. - Nie zostawiaj mnie. Nie teraz - powiedzialam lapiac jego reke.
- Spokojnie. Nie zostawie cie. Tylko, ze ja sie boje - powiedzial.
Delikatne dotknal mojej glowy i mnie pocalowal w czolo.
- Boje sie, ze to mnie przerosnie - zaniosl sie placzem.
Nagle do sali weszla mama Harrego, gdy nas zobaczyla podeszlam i objela syna, a mnie zlapala za reke.
- Co sie dzieje? - zapytala.
- Blizniaki - wyszeptal Harry lamiacym sie glosem.
Nagle zesztywniala. Miala wzrok wbity w ziemie i tak siedziala.
- Pomozemy wam. Mozecie na nas liczyc - powiedziala.
- Nie dam rady - powiedzial Harry.
Wstal i wyszedl. Spojrzala sie na mnie przepraszajaco i opuscila sale, ale za to weszla Tori.
- Przepraszam, ze ci niszcze urodziny - powiedzialam. - To blizniaki rozumiesz?! Harry nie wytrzymal tego - powiedzialam zanoszac sie chisterycznym placzem.
- Przyjdzie tu zaraz. Znam jego - powiedziala siadajac obok mnie na lozku. - Zadzwonie po Zayna ok? - zapytala.
- Dzwon - powiedzialam szeptem, a ona to uczynila.
Lezalam tepo wpatrujac sie w sufit. Przeciez ja nie dam rady. Ale kurde nie oddam ich do adopcji. Dlaczego ja?! Po chwili do sali weszla pielegniarka i dostalam jakies tabletki, ktore zazylam. Usiadlm na lozku po turecku. Delikatnie dotknelam swojego brzucha, a na twarzy wstapil usmiech.
- Tori, bedzie ich dwojka - powiedzialam ze lzami w oczach. - Ciesze sie - powiedzialam z usmiechem. - Chyba sie ciesze - poprawilam sie po chwili.
Nagle wszedl Zayn.
- O moj boze, Daga - powiedzial i podszedl do mnie.
- Hej - powiedzialam i zanioslam sie placzem.
Mam wachania nastroju swietnie!
- Powiedzialem cos zle? - zapytal Tori.
- Nie - szepnela. - To blizniaki - dodala po chwili, a Zayn zbladl. - Harry gdzies poszedl - powiedziala.
- Nie chce byc nie mila, ale chce zostac sama - szepnelam.
Usmiechneli sie do mnie i opuscili sale. Przez kolejne 3 godziny siedzialam sama w sali. Sama, bez nikogo. Spojrzalam na pierscionek. Czy on mnie kocha? Takie mysli mi chodzily po glowie. Spojrzalam na zegarek. Godzina 17.45. Siedze tutaj od 13. Zaczely mi sie trzasc rece, ale jednak wzielam te kartke z napisem 'Samotna Matka'. Przejrzalam ja. Z chwili na chwile plakalam coraz bardziej. Po chwili ktos wszedl do sali. To lekarka pewnie. Nie mylilam sie to byla lekarka. Porozmawiala ze mna, a juz jutro wychodze ze szpitala. Harry przez cala noc nie pojawil sie w szpitalu.Bylam sama. Okolo 2 w nocy zasnelam. Obudzila mnie pielegniarka. Usiadlam, a ona podalam mi leki. Pozniej zauwazyl, ze do mojej sali wchodzi mama, tata i Paulinka na rekach mamy. Usmiechnelam sie szeroko, a oni do mnie podeszli, a Paulinka wskoczyla mi na rece.
- Kocham was - przytulilam sie do nich.
- My ciebie tez - zaczela mama. - A jak sie czujesz? Jak dzieci? - pytala.
- Dobrze, to dwie dziewczynki - usmiechnelam sie szeroko.
- A gdzie Harry? - zapytala.
- No wlasnie nie wiem. Troche sie zalamal - szepnelam cicho, a Paulinka sie we mnie wtulila. - Jak tam mala co? - zapytalam, a ona mnie pocalowala w policzek. - Ja tez tesknilam sloneczko - usmiechnelam sie szerzej.
Te cudowna chwile przerwala nam lekarka wchodzac z wypisem. Dlugo nie zajelo mi sie ubranie. Wyszlam z sali, a przed nia na krzesle siedzial Harry. Spojrzal sie na mnie i wstal.
- Twoi rodzice beda nocowac u nas? - zapytal.
- Tak - odpowiedzialam.
- To chodzmy - powiedzial.
Wyszlismy piwnica gdzie zaparkowal Harry, bo bylo duzo papparazzi. Rodzice jechali za nami. Cala droge siedzialam i patrzylam sie w pierscionek zastanawiajac sie co dalej bedzie. Z Harrym nie zamienilam ani jednego slowa. Weszlismy do domu. Rodzice sie zachwycali. Chcieli isc zwiedzac miasto wiec poszli, ale Paulinke zostawili. Usiadlam z nia na lozku w sypialni mojej i Harrego. Polozyla sie obok mnie.
- A ty mas dzidzie? - zapytala, ale po polsku.
- Bedziesz ich ciocia, to dziewczynki. Beda takie sliczne jak ty - pocalowalam ja w czolko.
- A Haly gdzie jest? - spytala.
- Nie wiem - odpowiedzialam smutna i jedna lza splynela mi.
- Nie placz - powiedziala i sie wtulila we mnie.
Lezalam tak z nia, az w koncu usnela. Wzielam telefon i zaczelam przegladac rozne rzeczy. Nagel drzwi sie uchylily...
piątek, 13 września 2013
Chapter 53 ♥
Wazne!!!
Zdajecie sobie sprawe,ze za jakies 10 rozdzialow zakoncze opowiadanie? Tak jakos coraz bardziej brak mi weny. Oczywiscie nie chce was straszyc, jeszcze...
Niall dzisiaj ma juz 20 lat. 'No more teen' - serio Nialler?! Z czego ty sie cieszysz????
Dziekuje za wszystkie komentarzy i zapraszam na :
your-sooong.blogspot.com
******************
Obudzily mnie promienie sloneczne. Leniwie sie przeciagnelam. O boze. Zasnelam w ciuchach. Poszlam do lazienki. Wzielam szybki prysznic i ubralam sie w blekitne czarne dresy sciagane na dole i rozowa bluzke na ramiaczkach. Zeszlam na dol, a w salonie siwdzial Harry i reszta 1D. Poszlam do kuchni. Wyjelam z lodowki maslo, jajka i szczypiorek. Zrobilam sobie jajecznice. Usiadlam w jadalni i zaczelam jesc. Kiedy skonczylam wlozylam talerz do zmywarki. Uznalam, ze pogoda jest za ladna i niezauwazalnie poszlam do garderoby i ubralam sliczna mietowa zwiewna sukienke i biale krotkie converse. Weszlam do pokoju i idac w strone drzwi balkonowych stanelam przy fotelu na ktorym siedzial Harry.
- Czesc, skarbie - pocalowalam go.
- Witam moje sloneczka pocalowal najpierw mnie w usta, a potem w brzuch.
- Hej, Daga - powiedzieli rowno, ale sie nie odezwalam.
Wyszlam na ogrod. Usiadlam na hustawce drewnianej takiej duzej z oparciem i delikatnie sie kolysalam. Nagle zobaczylam jak w moja strone idzie cale 1D. Podeszli do mnie, a ja na nich sie spojrzalam.
- Mam wam zejsc z lawki? Juz wstaje - chcialam wstac, ale kilka par rak mnie powstrzymalo.
Usiedli obok mnie, a Zayn zlapal moja reke, jak i Niall.
- Przepraszamy Daga. Po prostu to wielki szok, a Hazza ma dopiero 18 lat - zaczal Niall.
- Na prawde sie ciesze, ze za niedlugo bedziesz pania Styles, ale ta informacja nagle tak na nas spadla - dokonczyl Louis.
- I zrozum kochamy cie. Tylko i tak szokiem bylo, ze jestes w ciazy - usmiechnal sie Zayn.
- Dlatego przepraszamy - nagleli wstali i spojrzeli sie na mnie.
Wstalam powoli i trzymajac rece na brzuchu spojrzalam sie na nich.
- Wiecie co?! - zaczelam groznie, a oni sie zasmucili. - Kocham was - powiedzialam i przytulilam cala czworke.
Zaczeli sie smiac, a ja plakac ze szczescia.
- Gdzie Harry? - zapytalam.
- Pojechal po Tori na lotnisko, bo ma odwolane dwa koncerty w Irladnii i pojechal po swoja mame i Gemme - odpowiedzial Liam.
- Louuuu - spojrzalam sie na niego. - Zaniesiesz mnie do domu? - zapytalam.
On sie usmiechnal i mnie podniosl.
- Wiem jestem ciezka, ale teraz. Przepraszam - wtulilam sie w niego.
Polozyl mnie na kanapie. Usiadlam na niej. Zaczelismy grac w Fife na xboxie. Bylam w druzynie z Louisem. A przeciwko nam Niall i Zayn.
- Louis cioto podaj! - krzyknelam.
- No nie moge - powiedzial.
Nagle Zayn strzelil gola. Ale samobojczego.
- Hahaha. Dzieki, Zayn - zaczelam sie smiac. - Jaki lamus.
Nagle uslyszalam smiechy za nami odwrocilam sie i ujrzalam mame Hrrego i Gemme.
- Dzien Dobry - powiedzielismy razem.
- Czesc - powiedziala Gemma i mama Hazzy.
Wstalam i podeszlam do niej. Przytulila sie do mnie.
- Pokazuj kochana pierscionek - powiedziala Gemma.
Pokazalam im lewa reke, a mama Harrego, az zaczela plakac. Gemma tez.
- Ale sliczny - powiedziala Gemma. - Zawsze chcialam miec siostre - przytulila sie do mnie, a ja sie zasmialam.
- Napijecie sienczegos pewnie - stwierdzilam. - Gemma...
- Herbate.
- A pani?
- Daga, a chcesz dostac w leb? - zapytla mnie mama Harrego. - Mow do mnie... mamo - zszokowalam sie, ale usmoechnelam.
- Na pewno? - zapytalam, a mama Harrego kiwnela glowa. - A wiec... mamo co chcesz do picia? - zapytalam.
- Kawe kochanie - usmiechnela sie.
- Ja zrobie - powiedzial Harry i mnie wyprzedzil.
Mama Harrego poszla do chlopakow, a ja z Gemma do sypialni. Usiadla ze mna na lozku i zaczelysmy rozmawiac.
*Tori*
Nareszcie jestem w domu. Odwolano mi ostatni wystep w Irlandii i siedze sama w domu. Wiktor sobie gdzies wyjechal. Nie lubie byc sama to takie przytlaczajace. Przebralam sie w krtokie czarne spodenki i blekitna bokserke. Polozylam sie na kanapie w salonie i probowalam zasnac. Nie bylo mi to dane. Uslyszalam dzwonek do drzwi. Podeszlam do nich i je otworzylam. Gdy ujrzalam Zayna rzucilam sie na niego. Nie widzialam go miesiac. Zamknal drzwi, a potem mnie pocalowal. Brakowalo mi jego. Usiedlismy na kanapie, a ja bylam caly czas w niego wtulona.
- Tesknilam za toba. Bardzo - powiedzialam.
- Ja za toba tez - powiedzial i pocalowal mnie w czolo.
- Wiesz co? - zaczelam, a on sie na mnie spojrzał. Polozylam sie mu na kolanach i wpatrywalam w jego twarz. - Tak sie zastanawialam. Prawie przez caly czas jak bylam w trasie - powiedzialam, a on dalej nie wiedzial o co chodzi. - W srode mam urodziny co nie? - zapytalam.
- No tak, a wiec? - zapytal.
- Numer jeden nie chce zadnej imprezy! - powiedzialam, a on sie zasmial.
- No dobrze - powiedzial.
- I wiesz koncze 18 lat. Bede pelnoletnia i tak myslalam, ze... - przerwalam na chwile. - A wiesz Wiktora nie ma czesto w domu, a ja czuje sie samotnie i.. - znowu przerwalam. - Moze zamieszkamy no ten... razem - powiedzialam i spojrzalam sie na niego.
Na jego twarzy wystapil usmiech i po chwili mnie pocalowal.
- Kocham cie. A teraz musze ci cos powiedziec - powiedzial, a ja sie troche wystraszylam. - Chcialem ci zrobic niespodzianke na urodziny i ... no kupilem juz dom - powiedzial, a ja otworzylam szerzej oczy.
- Na prawde? - zapytalam.
- Tak - odpwoiedział, a ja go pocalowalam.
*Sroda*Urodziny Tori*
Obudzil mnie zapach nalesnikow. Ale jakim cudem? Podnioslam sie i obejrzalam do okola. Nikogo nie ma. Zeszlam na dol, a tam Wiktor i Zayn siedzieli przy stole z gotowymi nalesnikami w ktorych byly swieczki. Zayn ubrany w czarne rurki i niebieska koszule oraz biale nike, a Wiktor, szare rurki, biala koszula i biale converse. Kiedy zauwazyli mnie, ubrana w czarna bokserke i rozowe majtki szybko wstli, a Wiktor podpalil swieczki na nalesnikach. Podeszli do mnie i zaczeli spiewac "Happy Birthday". Oczy mi sie zaszklily.
- Pomysl zyczenie i zdmuchnij - powiedzial Wiktor.
Chce aby nic sie nie izmienialo. aby pozostalo tak jak jest - pomyslilam i zdmuchnelam swieczki.
Zayn podszedl do mnie i mnie pocalowal.
- Wszystkiego najlepszego kochanie - szepnal mi na ucha, a mnie przeszedl dreszcz.
- Mloda no nie wiem czego ci zyczyc - zamyslil sie. - Wiem! Zebys mnie odwiedzala jak sie wyprowadzisz - powiedzial, a ja sie w niego wtulilam.
- Wiesz, ze jestes najlepszym bratem na swiecie? - zapytalam.
- Wiem to od dawna - powiedzial i sie usmiechnal. - Ale rodzice nie przyjada, bo maja dzisiaj cos waznego do zrobienia w pracy - powiedzial. Posmutnialam, ale po chwili przytulilam ich obu.
USiedlismy w kuchni i zaczelismy sie zajadac nalesnikami.
- Wiki, na prawde nie chcesz zadnej imprezy? - zapytal Wiktor.
- Nie - odpowiedzialam z pelna buzia.
- Ale to osiemnastka - jeknal.
- Cale 1D, Daga, Danielle, nowa dziewczyna Louisa i ty. Taka impreza moze byc - powiedzialam.
- No to sie schlejesz mloda - usmiechnal sie, a ja go walnelam. - Idziesz dzisiaj z Daga wybierac suknie slubna co nie? - zapytal.
- Mhhh...
Spojrzeli po sobie z Zaynem i sie usmiechneli. Ja zjadlam, a potem poszlam sie przebrac do lazienki. Przebralam sie. Umyte wczoraj wlosy rozpuscilam. Pomalowalam sobie rzesy i wyszlam z lazienki. Po drodze wzielam torebke, a do niej wszystko spakowalam. Zeszlam na dol, a oni siedzieli i zawziecie o czyms rozmawiali.
- Ktory mnie podwiezie? - zapytalam.
- Twoj seksowny chlopak - odpowiedzial Zayn i podszedl do mnie.
- No wiesz klocilabym sie - powiedzialam, a on sie zasmial.
Weszlismy do samochodu, a on ruszyl. Kiedy stalismy juz pod salonem z sukniami Zayn wyciagnal jakas duza reklamowke, a w niej pudelko.
- Obiecaj, ze nie otworzysz, az nie zadzwonie i tego nie powiem ok? - zapytal.
- Obiecuje.
Zdajecie sobie sprawe,ze za jakies 10 rozdzialow zakoncze opowiadanie? Tak jakos coraz bardziej brak mi weny. Oczywiscie nie chce was straszyc, jeszcze...
Niall dzisiaj ma juz 20 lat. 'No more teen' - serio Nialler?! Z czego ty sie cieszysz????
Dziekuje za wszystkie komentarzy i zapraszam na :
your-sooong.blogspot.com
******************
Obudzily mnie promienie sloneczne. Leniwie sie przeciagnelam. O boze. Zasnelam w ciuchach. Poszlam do lazienki. Wzielam szybki prysznic i ubralam sie w blekitne czarne dresy sciagane na dole i rozowa bluzke na ramiaczkach. Zeszlam na dol, a w salonie siwdzial Harry i reszta 1D. Poszlam do kuchni. Wyjelam z lodowki maslo, jajka i szczypiorek. Zrobilam sobie jajecznice. Usiadlam w jadalni i zaczelam jesc. Kiedy skonczylam wlozylam talerz do zmywarki. Uznalam, ze pogoda jest za ladna i niezauwazalnie poszlam do garderoby i ubralam sliczna mietowa zwiewna sukienke i biale krotkie converse. Weszlam do pokoju i idac w strone drzwi balkonowych stanelam przy fotelu na ktorym siedzial Harry.
- Czesc, skarbie - pocalowalam go.
- Witam moje sloneczka pocalowal najpierw mnie w usta, a potem w brzuch.
- Hej, Daga - powiedzieli rowno, ale sie nie odezwalam.
Wyszlam na ogrod. Usiadlam na hustawce drewnianej takiej duzej z oparciem i delikatnie sie kolysalam. Nagle zobaczylam jak w moja strone idzie cale 1D. Podeszli do mnie, a ja na nich sie spojrzalam.
- Mam wam zejsc z lawki? Juz wstaje - chcialam wstac, ale kilka par rak mnie powstrzymalo.
Usiedli obok mnie, a Zayn zlapal moja reke, jak i Niall.
- Przepraszamy Daga. Po prostu to wielki szok, a Hazza ma dopiero 18 lat - zaczal Niall.
- Na prawde sie ciesze, ze za niedlugo bedziesz pania Styles, ale ta informacja nagle tak na nas spadla - dokonczyl Louis.
- I zrozum kochamy cie. Tylko i tak szokiem bylo, ze jestes w ciazy - usmiechnal sie Zayn.
- Dlatego przepraszamy - nagleli wstali i spojrzeli sie na mnie.
Wstalam powoli i trzymajac rece na brzuchu spojrzalam sie na nich.
- Wiecie co?! - zaczelam groznie, a oni sie zasmucili. - Kocham was - powiedzialam i przytulilam cala czworke.
Zaczeli sie smiac, a ja plakac ze szczescia.
- Gdzie Harry? - zapytalam.
- Pojechal po Tori na lotnisko, bo ma odwolane dwa koncerty w Irladnii i pojechal po swoja mame i Gemme - odpowiedzial Liam.
- Louuuu - spojrzalam sie na niego. - Zaniesiesz mnie do domu? - zapytalam.
On sie usmiechnal i mnie podniosl.
- Wiem jestem ciezka, ale teraz. Przepraszam - wtulilam sie w niego.
Polozyl mnie na kanapie. Usiadlam na niej. Zaczelismy grac w Fife na xboxie. Bylam w druzynie z Louisem. A przeciwko nam Niall i Zayn.
- Louis cioto podaj! - krzyknelam.
- No nie moge - powiedzial.
Nagle Zayn strzelil gola. Ale samobojczego.
- Hahaha. Dzieki, Zayn - zaczelam sie smiac. - Jaki lamus.
Nagle uslyszalam smiechy za nami odwrocilam sie i ujrzalam mame Hrrego i Gemme.
- Dzien Dobry - powiedzielismy razem.
- Czesc - powiedziala Gemma i mama Hazzy.
Wstalam i podeszlam do niej. Przytulila sie do mnie.
- Pokazuj kochana pierscionek - powiedziala Gemma.
Pokazalam im lewa reke, a mama Harrego, az zaczela plakac. Gemma tez.
- Ale sliczny - powiedziala Gemma. - Zawsze chcialam miec siostre - przytulila sie do mnie, a ja sie zasmialam.
- Napijecie sienczegos pewnie - stwierdzilam. - Gemma...
- Herbate.
- A pani?
- Daga, a chcesz dostac w leb? - zapytla mnie mama Harrego. - Mow do mnie... mamo - zszokowalam sie, ale usmoechnelam.
- Na pewno? - zapytalam, a mama Harrego kiwnela glowa. - A wiec... mamo co chcesz do picia? - zapytalam.
- Kawe kochanie - usmiechnela sie.
- Ja zrobie - powiedzial Harry i mnie wyprzedzil.
Mama Harrego poszla do chlopakow, a ja z Gemma do sypialni. Usiadla ze mna na lozku i zaczelysmy rozmawiac.
*Tori*
Nareszcie jestem w domu. Odwolano mi ostatni wystep w Irlandii i siedze sama w domu. Wiktor sobie gdzies wyjechal. Nie lubie byc sama to takie przytlaczajace. Przebralam sie w krtokie czarne spodenki i blekitna bokserke. Polozylam sie na kanapie w salonie i probowalam zasnac. Nie bylo mi to dane. Uslyszalam dzwonek do drzwi. Podeszlam do nich i je otworzylam. Gdy ujrzalam Zayna rzucilam sie na niego. Nie widzialam go miesiac. Zamknal drzwi, a potem mnie pocalowal. Brakowalo mi jego. Usiedlismy na kanapie, a ja bylam caly czas w niego wtulona.
- Tesknilam za toba. Bardzo - powiedzialam.
- Ja za toba tez - powiedzial i pocalowal mnie w czolo.
- Wiesz co? - zaczelam, a on sie na mnie spojrzał. Polozylam sie mu na kolanach i wpatrywalam w jego twarz. - Tak sie zastanawialam. Prawie przez caly czas jak bylam w trasie - powiedzialam, a on dalej nie wiedzial o co chodzi. - W srode mam urodziny co nie? - zapytalam.
- No tak, a wiec? - zapytal.
- Numer jeden nie chce zadnej imprezy! - powiedzialam, a on sie zasmial.
- No dobrze - powiedzial.
- I wiesz koncze 18 lat. Bede pelnoletnia i tak myslalam, ze... - przerwalam na chwile. - A wiesz Wiktora nie ma czesto w domu, a ja czuje sie samotnie i.. - znowu przerwalam. - Moze zamieszkamy no ten... razem - powiedzialam i spojrzalam sie na niego.
Na jego twarzy wystapil usmiech i po chwili mnie pocalowal.
- Kocham cie. A teraz musze ci cos powiedziec - powiedzial, a ja sie troche wystraszylam. - Chcialem ci zrobic niespodzianke na urodziny i ... no kupilem juz dom - powiedzial, a ja otworzylam szerzej oczy.
- Na prawde? - zapytalam.
- Tak - odpwoiedział, a ja go pocalowalam.
*Sroda*Urodziny Tori*
Obudzil mnie zapach nalesnikow. Ale jakim cudem? Podnioslam sie i obejrzalam do okola. Nikogo nie ma. Zeszlam na dol, a tam Wiktor i Zayn siedzieli przy stole z gotowymi nalesnikami w ktorych byly swieczki. Zayn ubrany w czarne rurki i niebieska koszule oraz biale nike, a Wiktor, szare rurki, biala koszula i biale converse. Kiedy zauwazyli mnie, ubrana w czarna bokserke i rozowe majtki szybko wstli, a Wiktor podpalil swieczki na nalesnikach. Podeszli do mnie i zaczeli spiewac "Happy Birthday". Oczy mi sie zaszklily.
- Pomysl zyczenie i zdmuchnij - powiedzial Wiktor.
Chce aby nic sie nie izmienialo. aby pozostalo tak jak jest - pomyslilam i zdmuchnelam swieczki.
Zayn podszedl do mnie i mnie pocalowal.
- Wszystkiego najlepszego kochanie - szepnal mi na ucha, a mnie przeszedl dreszcz.
- Mloda no nie wiem czego ci zyczyc - zamyslil sie. - Wiem! Zebys mnie odwiedzala jak sie wyprowadzisz - powiedzial, a ja sie w niego wtulilam.
- Wiesz, ze jestes najlepszym bratem na swiecie? - zapytalam.
- Wiem to od dawna - powiedzial i sie usmiechnal. - Ale rodzice nie przyjada, bo maja dzisiaj cos waznego do zrobienia w pracy - powiedzial. Posmutnialam, ale po chwili przytulilam ich obu.
USiedlismy w kuchni i zaczelismy sie zajadac nalesnikami.
- Wiki, na prawde nie chcesz zadnej imprezy? - zapytal Wiktor.
- Nie - odpowiedzialam z pelna buzia.
- Ale to osiemnastka - jeknal.
- Cale 1D, Daga, Danielle, nowa dziewczyna Louisa i ty. Taka impreza moze byc - powiedzialam.
- No to sie schlejesz mloda - usmiechnal sie, a ja go walnelam. - Idziesz dzisiaj z Daga wybierac suknie slubna co nie? - zapytal.
- Mhhh...
Spojrzeli po sobie z Zaynem i sie usmiechneli. Ja zjadlam, a potem poszlam sie przebrac do lazienki. Przebralam sie. Umyte wczoraj wlosy rozpuscilam. Pomalowalam sobie rzesy i wyszlam z lazienki. Po drodze wzielam torebke, a do niej wszystko spakowalam. Zeszlam na dol, a oni siedzieli i zawziecie o czyms rozmawiali.
- Ktory mnie podwiezie? - zapytalam.
- Twoj seksowny chlopak - odpowiedzial Zayn i podszedl do mnie.
- No wiesz klocilabym sie - powiedzialam, a on sie zasmial.
Weszlismy do samochodu, a on ruszyl. Kiedy stalismy juz pod salonem z sukniami Zayn wyciagnal jakas duza reklamowke, a w niej pudelko.
- Obiecaj, ze nie otworzysz, az nie zadzwonie i tego nie powiem ok? - zapytal.
- Obiecuje.
sobota, 7 września 2013
Chapter 52 ♥
Nagle sie obudzilam i lezalam tak. To byl sen? Prosze nie. Spojrzalam w bok. Harrt lezal i spal. Szybko usiadlam, a z moich oczu polecialy lzy. Ja chce jego jako nazyczonego. Nagle spojrzalam na swoja lewa reke. Usmiechnelam sie, bo na palcu blyszczal sliczny zloty pierscionek. Wtulilam sie w Harrego i zasnelam z usmiechem na twarzy.
Obudzilam sie przed Harrym. Zeszlam na dol w bokserkach i duzej bluzce. Usiadlam na kanapie, a potem wybralam numer do mamy.
- Daga, cos sie stalo? - zapytala.
- Nie, jest dobrze - powiedzialam.
- Co ty taka szczesliwa? - zasmiala sie mama.
- Mamo, nie uwierzysz - oczywiscie mowilysmy po polsku. - Harry mi sie oswiadczyl - pisnelam.
- Na prawde? - zapytala.
- Tak - odpowiedzialam nadal z usmiechem na twarzy.
- To gratuluje kochnie - uslyszalam jak szlocha. - Tak szybko dohrzalas. Jestem z ciebie dumna. Darek - uslyszalam jak mama wola tate, a potem glos 'Co?' - Harry oswiadczyl sie Dadze - powiedziala.
- Kochanie - uslyszalam glos taty w telefonie. - Jestem z ciebie dumny.
Rozmawialam z nimi jeszcze chwile, a potem zadzwonilam do Tori, bo obecnie jest w Irlandii, bo ma trase. Odebrala po 3 sygnalach.
- Czesc, Daga. Co tam? - zapytala.
- Harry mi sie oswiadczyl - pisnelam do sluchawki, a po chwili zrobila to i ona.
-Jeju i co? Jak to zrobil, gdzie? - wypytywala, a ja jej wszystko opowiedzialam. - To super. Jak sie ciesze. Ja we wtorek bede w Londynie i przyjade, a zaraz ma wywiad wiec pa - rozlaczyla sie.
Odlozylam telefon.
- Wszyscy poinformowani? - uslyszalam smiech Harrego.
Podbieglam do niego i mocno go przytulilam, a nastepnie go pocalowalam, a on dotknal mojego brzucha.
- Kocham cie - powiedzialam cala we lzach, a on mi zaczal scierc, a ja rozkleilam sie na calego.
Przytulil mnie i tak stalismy. Podniosl mnie i poszedl ze mna do pokoju. Polozyl mnie na lozko i polozyl sie obok.
- Dzisiaj caly dzien leniuchujemy - powiedzial i przytulil sie do mnie.
Wlaczyl telewizor i zaczelismy ogladac seriale. Caly czas patrzylam sie na Harrego. Nagle spojrzal sie na mnie.
- Kiedy wezmiemy slub? - zapytalam, a po chwili pozalowalam. - Przepraszam nie powinnam pytac dopiero...
- Za miesiac.
- ... mi sie oswiadczyles. Czekaj co?! Jak?!
- Normalnie. Dzisiaj zrobimy liste gosci. Jutro damy ja do wydruku na kopertach, a po jutrze wyslemy. Pojedziemy zamowic sale, pojedziesz z moja siostra, mama i Tori po suknie. Damy rade skarbie - pocalowal mnie.
- No dobrze. A kogo na swiadka bierzemy? - zapytalam.
- Myslalem nad Gemma ode mnie - poeiedzial.
- Nie mam kogo od siebie... W sumie moze wezmiemy Liama? - spytalam.
- No dobrze. Trzeba z nimi pogadac.
Rozmawialismy z Harrym na temat slubu. No nie wierze. Ja wychodze za maz. Zadzwonilismy po chlopakow, aby przyszli za godzine. Harry zamowil pizze, a ja wyjelam laptopa z szafki i zaczelam zapisywac wszystkich gosci z mojej strony. Potem uslyszalam dzwonek do drzwi. Harry byl na ogrodzie. Podeszlam do drzwi i ujrzalam czworke rozesmianych chlopakow oraz Danielle. Danielle podeszla i sie we mnie wtulila. Nastepni rowniez, Po chwili usiedli w salonie, a Harry przyniosl pizze. Usiadlam Harremu na kolana. Rozmawialismy i smialismy sie.
- Dga, pomylilas sie i piersionek zalozylas tak, jakby Harry ci sie oswiadczyl - zasmiala sie Dan jak i cala reszta.
- W sumie to... e- zaczelam, a wszyscy sie na nas spojrzeli. - Harry mi sie oswiadczyl - pisnelam, a po mnie Danielle.
Chlopacy siedziei zdziwieni i spojrzeli sie na Harrego, a ten spojrzal sie na nich i szepnal ' O co chodzi?'. Zrozumialam cos. Chlopacy nie byli szczesliwi. Odssunelam sie od Dan i stanelam wystraszona. Zlapalam sie szafki i usiadlam na niej. Zrobilo mi sie sabo, a jednoczesnie goraco. Chlopacy spogladali po sobie i siedzieli cicho. Zepuli mi humor. Zamkneam oczy i zaczelam powoli oddychac. Nagle wstal Louis z Zaynem i wyszli. Ja tak dalej sierdzialam. Danielle usiadla obok Liama.
- O co wam chodzi? - zapytala.
- On nie wie co robi. Ma dopiero 18 lat.
Wyszli i zostala tylko Danielle. Siedzialam tak i patrzylam sie w ziemie. A moze maja racje? Mamy dopiero 18 lat. Nie, tak nie mozna. Przeciez jestesmy mlodzi...
- Co sie stalo? - poczulam rece Harrego na moich udach.
Podnioslam wzrok i spojrzalam na niego.Ukucnal przede mna.
- Oni maja racje - kciukiem i palcem wskazujacym u prawej reki chwycilam pierscionek.
- Nie, Dagmar przestan! - powiedzial donosnie i znowu nalozyl mi piersrcionek.
Poclowal mnie w czolo i zlapal za reke usmiechajac sie. Usiadlam na kanapie obok Dan.
- Ide do chlopakow. Wroce jak przyjma to dobrze - pocaloweal mnie w usta, a Dan w policzek i wyszedl.
Kiedy usyszalam trzasniecie drzwi z moich oczu zaczely wydobywac sie lzy. Po chwili ryczalam juz na calego. Dan mnie przytulala i przez kolejne 30 minut tez.
- Nie chce cie wypraszac... - zaczelam - ale wole zostac sama. Musze wszystko przemyslec.
- Jakbys kupowala suknie slubnamto zadzwon. Pojdziemt razem - usmiechnela sie i pocalowala mnie w policzek, a nastepnie wyszla.
Wstalam i poszlam do gory do sypialni. Polozylam sie w niej i zaczelam na nowo plakac. Przy okazji zrobilo mi sie nie dobrze i musialam isc do lazienki zwymiotowac. Potem po umyciu zebow znowu sie polozylam i plakalam. Zapowiadal sie taki cudowny dzien. Nagle zadzwonil telefon. Ale nie moj tylko Harrego. 'Mama'. Odebralam:
- Dzien dobry. Tu Dagmara. Harry poszedl do chlopakow i zostawil telefon - powiedzialam.
- Wiem, wiem. Kochana ja dzwonie do ciebie - uslyszalam jak bardzo jest radosna - Harry ci sie oswiadczyl i chce za miesiac slub...
- Nie wiem czy bedzie tak dalej. Chlopacy sie wkirzyli, kiedy im powiedzielismy. A ja nie chce robic im na zlosc ani menadzerowi.
- Chlopacy za dlugo przetwarzaja takie informacje...
- Myslalam nad powrotem do Polski - zaczelam. - Dalabym sobie jakos rade z dzieckiem. A tak przynajmniej Harry by mial problem z glowy i moglby dalej poglebiac sie w karierze - powiedzialam, a z oczu leciala masa lez.
- Daga, prosze ciebie, przestan - powiedziala stanowczo. - Zostajesz w Londynie z Harrym. A i w srode przyjade z Gemma i pojedziemy kupic suknie. Ja juz koncze.
- Do widzenia.
Rozlaczylam sie i znowu plakalam. Dlaczego akurat zakochalam sie w kims slawny? Kocham go.Tylko czasami ten jego swiat mnie niszczy psyhicznie.
- Daga - nagle Harrt wszedl do pokoju. - Jeju, Daga.
Podbiegl i przytulil mnie do siebie, a ja plakalam jak male dziecko.
- Chlopacy zrozumieli wszystko - powiedzial.
- Juz widze gazety 'Najseksowniejszy czlonek zespolu 'One Direction' jest zajety, ale tym razem ma zone, a juz niedlugo na swiat przyjdzie dziecko.' Potem twoje fanki mnie zabija, chlopacy i menadzer tez. Ja wracam do Polski!
- Nie, Daga! Proze cie przestan. Jak wrocisz to pojde i skocze z mostu - powiedzial,
Spojrzalam w jego oczy, a po chwili nasze usta sie zetknely. Ten moment moglby trwac wiecznie. Ale nie trwal.
- Chlopacy chcieli ciw przeprosic - powiedzial.
- Nie. Nie chce mi sie z nimi gadac - powiedzialam i sie polozylam. - Za bardzo mnie wszystko boli - zamknelam oczy i pronowalam zasnac.
Obudzilam sie przed Harrym. Zeszlam na dol w bokserkach i duzej bluzce. Usiadlam na kanapie, a potem wybralam numer do mamy.
- Daga, cos sie stalo? - zapytala.
- Nie, jest dobrze - powiedzialam.
- Co ty taka szczesliwa? - zasmiala sie mama.
- Mamo, nie uwierzysz - oczywiscie mowilysmy po polsku. - Harry mi sie oswiadczyl - pisnelam.
- Na prawde? - zapytala.
- Tak - odpowiedzialam nadal z usmiechem na twarzy.
- To gratuluje kochnie - uslyszalam jak szlocha. - Tak szybko dohrzalas. Jestem z ciebie dumna. Darek - uslyszalam jak mama wola tate, a potem glos 'Co?' - Harry oswiadczyl sie Dadze - powiedziala.
- Kochanie - uslyszalam glos taty w telefonie. - Jestem z ciebie dumny.
Rozmawialam z nimi jeszcze chwile, a potem zadzwonilam do Tori, bo obecnie jest w Irlandii, bo ma trase. Odebrala po 3 sygnalach.
- Czesc, Daga. Co tam? - zapytala.
- Harry mi sie oswiadczyl - pisnelam do sluchawki, a po chwili zrobila to i ona.
-Jeju i co? Jak to zrobil, gdzie? - wypytywala, a ja jej wszystko opowiedzialam. - To super. Jak sie ciesze. Ja we wtorek bede w Londynie i przyjade, a zaraz ma wywiad wiec pa - rozlaczyla sie.
Odlozylam telefon.
- Wszyscy poinformowani? - uslyszalam smiech Harrego.
Podbieglam do niego i mocno go przytulilam, a nastepnie go pocalowalam, a on dotknal mojego brzucha.
- Kocham cie - powiedzialam cala we lzach, a on mi zaczal scierc, a ja rozkleilam sie na calego.
Przytulil mnie i tak stalismy. Podniosl mnie i poszedl ze mna do pokoju. Polozyl mnie na lozko i polozyl sie obok.
- Dzisiaj caly dzien leniuchujemy - powiedzial i przytulil sie do mnie.
Wlaczyl telewizor i zaczelismy ogladac seriale. Caly czas patrzylam sie na Harrego. Nagle spojrzal sie na mnie.
- Kiedy wezmiemy slub? - zapytalam, a po chwili pozalowalam. - Przepraszam nie powinnam pytac dopiero...
- Za miesiac.
- ... mi sie oswiadczyles. Czekaj co?! Jak?!
- Normalnie. Dzisiaj zrobimy liste gosci. Jutro damy ja do wydruku na kopertach, a po jutrze wyslemy. Pojedziemy zamowic sale, pojedziesz z moja siostra, mama i Tori po suknie. Damy rade skarbie - pocalowal mnie.
- No dobrze. A kogo na swiadka bierzemy? - zapytalam.
- Myslalem nad Gemma ode mnie - poeiedzial.
- Nie mam kogo od siebie... W sumie moze wezmiemy Liama? - spytalam.
- No dobrze. Trzeba z nimi pogadac.
Rozmawialismy z Harrym na temat slubu. No nie wierze. Ja wychodze za maz. Zadzwonilismy po chlopakow, aby przyszli za godzine. Harry zamowil pizze, a ja wyjelam laptopa z szafki i zaczelam zapisywac wszystkich gosci z mojej strony. Potem uslyszalam dzwonek do drzwi. Harry byl na ogrodzie. Podeszlam do drzwi i ujrzalam czworke rozesmianych chlopakow oraz Danielle. Danielle podeszla i sie we mnie wtulila. Nastepni rowniez, Po chwili usiedli w salonie, a Harry przyniosl pizze. Usiadlam Harremu na kolana. Rozmawialismy i smialismy sie.
- Dga, pomylilas sie i piersionek zalozylas tak, jakby Harry ci sie oswiadczyl - zasmiala sie Dan jak i cala reszta.
- W sumie to... e- zaczelam, a wszyscy sie na nas spojrzeli. - Harry mi sie oswiadczyl - pisnelam, a po mnie Danielle.
Chlopacy siedziei zdziwieni i spojrzeli sie na Harrego, a ten spojrzal sie na nich i szepnal ' O co chodzi?'. Zrozumialam cos. Chlopacy nie byli szczesliwi. Odssunelam sie od Dan i stanelam wystraszona. Zlapalam sie szafki i usiadlam na niej. Zrobilo mi sie sabo, a jednoczesnie goraco. Chlopacy spogladali po sobie i siedzieli cicho. Zepuli mi humor. Zamkneam oczy i zaczelam powoli oddychac. Nagle wstal Louis z Zaynem i wyszli. Ja tak dalej sierdzialam. Danielle usiadla obok Liama.
- O co wam chodzi? - zapytala.
- On nie wie co robi. Ma dopiero 18 lat.
Wyszli i zostala tylko Danielle. Siedzialam tak i patrzylam sie w ziemie. A moze maja racje? Mamy dopiero 18 lat. Nie, tak nie mozna. Przeciez jestesmy mlodzi...
- Co sie stalo? - poczulam rece Harrego na moich udach.
Podnioslam wzrok i spojrzalam na niego.Ukucnal przede mna.
- Oni maja racje - kciukiem i palcem wskazujacym u prawej reki chwycilam pierscionek.
- Nie, Dagmar przestan! - powiedzial donosnie i znowu nalozyl mi piersrcionek.
Poclowal mnie w czolo i zlapal za reke usmiechajac sie. Usiadlam na kanapie obok Dan.
- Ide do chlopakow. Wroce jak przyjma to dobrze - pocaloweal mnie w usta, a Dan w policzek i wyszedl.
Kiedy usyszalam trzasniecie drzwi z moich oczu zaczely wydobywac sie lzy. Po chwili ryczalam juz na calego. Dan mnie przytulala i przez kolejne 30 minut tez.
- Nie chce cie wypraszac... - zaczelam - ale wole zostac sama. Musze wszystko przemyslec.
- Jakbys kupowala suknie slubnamto zadzwon. Pojdziemt razem - usmiechnela sie i pocalowala mnie w policzek, a nastepnie wyszla.
Wstalam i poszlam do gory do sypialni. Polozylam sie w niej i zaczelam na nowo plakac. Przy okazji zrobilo mi sie nie dobrze i musialam isc do lazienki zwymiotowac. Potem po umyciu zebow znowu sie polozylam i plakalam. Zapowiadal sie taki cudowny dzien. Nagle zadzwonil telefon. Ale nie moj tylko Harrego. 'Mama'. Odebralam:
- Dzien dobry. Tu Dagmara. Harry poszedl do chlopakow i zostawil telefon - powiedzialam.
- Wiem, wiem. Kochana ja dzwonie do ciebie - uslyszalam jak bardzo jest radosna - Harry ci sie oswiadczyl i chce za miesiac slub...
- Nie wiem czy bedzie tak dalej. Chlopacy sie wkirzyli, kiedy im powiedzielismy. A ja nie chce robic im na zlosc ani menadzerowi.
- Chlopacy za dlugo przetwarzaja takie informacje...
- Myslalam nad powrotem do Polski - zaczelam. - Dalabym sobie jakos rade z dzieckiem. A tak przynajmniej Harry by mial problem z glowy i moglby dalej poglebiac sie w karierze - powiedzialam, a z oczu leciala masa lez.
- Daga, prosze ciebie, przestan - powiedziala stanowczo. - Zostajesz w Londynie z Harrym. A i w srode przyjade z Gemma i pojedziemy kupic suknie. Ja juz koncze.
- Do widzenia.
Rozlaczylam sie i znowu plakalam. Dlaczego akurat zakochalam sie w kims slawny? Kocham go.Tylko czasami ten jego swiat mnie niszczy psyhicznie.
- Daga - nagle Harrt wszedl do pokoju. - Jeju, Daga.
Podbiegl i przytulil mnie do siebie, a ja plakalam jak male dziecko.
- Chlopacy zrozumieli wszystko - powiedzial.
- Juz widze gazety 'Najseksowniejszy czlonek zespolu 'One Direction' jest zajety, ale tym razem ma zone, a juz niedlugo na swiat przyjdzie dziecko.' Potem twoje fanki mnie zabija, chlopacy i menadzer tez. Ja wracam do Polski!
- Nie, Daga! Proze cie przestan. Jak wrocisz to pojde i skocze z mostu - powiedzial,
Spojrzalam w jego oczy, a po chwili nasze usta sie zetknely. Ten moment moglby trwac wiecznie. Ale nie trwal.
- Chlopacy chcieli ciw przeprosic - powiedzial.
- Nie. Nie chce mi sie z nimi gadac - powiedzialam i sie polozylam. - Za bardzo mnie wszystko boli - zamknelam oczy i pronowalam zasnac.
poniedziałek, 2 września 2013
Chapter 51 ♥
Nie moglam skleic senswnego zdania. Przez te dwa tygodnie probowalam cos napisac, ale wychodzi mi tylko takie cos. Bede sie starala o co raz kepsze rozdzialy. Mysle, ze musi wytrzymac 2 tygodnie, az wroca dobre rozdzialy.
Jak wam sie podobao TIU? Mi bardzo i caly czas to przezywam.
Dobra, ja musze sie spakowac. Jutro punkt osma w szkole, w mundurku :/
*Czerwiec, czyli dwa miesiace poznej*
*Daga*
Jestem brzydka, gruba i do niczego sie nie nadaje - te mysli krazyly mi po glowie podczas porannych mdlosci. Poczulam jak ktos, a pewnie to Harry zboera moja wlosy i przytrzymuje je. A ja tak siedzialam na ziemii i wymiotowalam. W koncu skonczylo sie to zle, a ja usiadlam na ziemii i wlepilam zaplakany wzrok w niego.
- Umyje zeby - stwierdzilam, a on pomogl mi wstac.
Nie jest to takie latwe kiedy jestes w 6 miesiacu ciazy. Wymylam zeby i wyszlam z Harrym z lazienki. Usiadlam na lozku spuszczajac nogi z niego. Hrry usiadl obok mnie i chwycil za reke.
- Kocham cie. Najbardziej na swiecie i do konca zycia - powiedzialam i sie w niego wtulilam placzac.
- Do konca zycia? - zapytal, a ja pokiwalam glowa.
Polozylam sie na lozku i przykrylam koldra. Po chwili i Harry lezal obok mnie. Byla 2 w nocy wiec co sie dziwic. Zaczelam plakac znowu, a on mnie przytulil.
- Harry jeszcze 3 miesiace i bedziemy mieli dziecko. Co jak nie damy sobie rady? - zapytalam ze lzami w oczach.
- Damy, kochanie nie przejmuj sie - ucalowal mnie w czolo.
- A podczas porodu.... bedziesz ze mna? - zapytala.
- Bede. O ile nie zemdleje - zasmial sie, a ja razem z nim.
- Zglodnialam - stwierdzilam, a on sie zasmial.
- Co bys chciala, sloneczko? - zapytal.
- Przynies mi nutelle jak mozesz - usmiechnelam sie szeroko.
Wyszedl z pokoju.
Co dzialo sie przez te dwa miesiace? Tori i Zayn dogaduja sie bardzo i Zayn probuje namowic Tori, aby od sierpnia z nim zamieszkala. Jej kariera idzie w najlepsze. Nie dawno zaczela sie jej trasa koncertowa, ale zawsze do mnie dzwoni. Liam i Danielle znowu sa razem. I to chyba jest najlepsze. Niall z Louisem sa singlami, ale Lou co chwile umawia sie z pewna dziewczyna, ale nam jeszcze jej nie przedstawil. A u mnie iHarrego? Jest cudownie.
- Trzymaj - uslyszalam i zobaczylam jak Harry podaje mi sloik z nutella i lyzke.
- Dzieki - usmiechnelam sie i musnelam jego usta.
Zjadlam i rozmawialam przy tym z Harrym. Pozniej polozylam sie i zasnelam.
Obudzilam sie pierwsza i mialam szeroki usmoech na twarzy. Jeden - nie jest mi niedobrze, dwa - swieci slonce, trzy - dzisiaj mam USG, a Hazza idzie ze mna. Wstalam z lozka i poczlam do lazienki. Ubralam kremowa kpronkowa sukienke. Wlosy rozpuscilam i zostawilam krecone. Wyszlam z lazienki i poszlam do kuchni. Zrobilam nam sniadanie i czekalam na Harrego. Zaczela sobie spiewac 'Kiss you'.
- And let me kiss you - uslyszalam, a po chwili poczulam rece Harrego na swojej talii. -Co taki radosny humor dzisiaj? - zapytal.
- A tk sobie - usmiechnelam sie. - Na 15 idziemy do lekarza - powiedzialam i pocalowalam go namietnie.
Usmiechnal sie przez pocalunek i rownie namietnie co ja zaczal calowac.
- Sniadanie - oderwalam sie od niego i poszlismy do jadalni.
Zjedlismy, a potem ogladalismy troche filmow. O 14 wyszlismy z domu. Ubralam do tukienki tylkokrmowe balerinki i wsiedlismy do samochodu.
Poplakalam sie na USG, kiedy uslyszalam serduszko dziecka. Harry byl dzisiaj twardy. Wsiedlismy do samochodu.
- Jedziemy do restauracji - powiedzial, a ja sie zgodzilam.
Ubrany byl w czarne rurki, biale conversy za kostke i niebieska koszule. Dojechalismy i zajelismy stolik. Bylo sporo ludzi w tej restauracji. Konczylam juz jesc swoja porcje, kiedy nagke Harry wstal.
- Gdzie idziesz? - zapytalam.
Podszedl do mnie, a wszyscy ludzie patrzyli sie na niego jk na idiote. Ja tez.
- Jestes najwazniejsza dla mnie osoba na swiecie - zaczal. - No i nasz bobasek w brzuszku - zasmial sie. - Kocham ciebie nad zycie. Chociaz jestesmy mlodzi - kleknal na kolano, a mi w oczach zebraly sie lzy - wiem, ze jestes ta jedna. Dlatego - wyciagnal z tylnej kieszeni pudeleczko i je otworzyl przez co moje lzy splyway coraz szybciej popoliczkach. - Dagmaro Zygadlo, czy uczynisz mnie najszczesliwszym czlowiekiem na ziemi i wyjdziesz za mnie? - zapytal, a mi stanela gula w gardle.
- Tak - szepnelam.
Naozyl mipierscionek, a potem rzucilam sie mu w ramiona. W calej restaurachi rozegly sie brawa, a niektore kobiety mialy lzy w oczach.
- Kocham cie - powiedzialam i wpilam sie w jego usta.
Jak wam sie podobao TIU? Mi bardzo i caly czas to przezywam.
Dobra, ja musze sie spakowac. Jutro punkt osma w szkole, w mundurku :/
*Czerwiec, czyli dwa miesiace poznej*
*Daga*
Jestem brzydka, gruba i do niczego sie nie nadaje - te mysli krazyly mi po glowie podczas porannych mdlosci. Poczulam jak ktos, a pewnie to Harry zboera moja wlosy i przytrzymuje je. A ja tak siedzialam na ziemii i wymiotowalam. W koncu skonczylo sie to zle, a ja usiadlam na ziemii i wlepilam zaplakany wzrok w niego.
- Umyje zeby - stwierdzilam, a on pomogl mi wstac.
Nie jest to takie latwe kiedy jestes w 6 miesiacu ciazy. Wymylam zeby i wyszlam z Harrym z lazienki. Usiadlam na lozku spuszczajac nogi z niego. Hrry usiadl obok mnie i chwycil za reke.
- Kocham cie. Najbardziej na swiecie i do konca zycia - powiedzialam i sie w niego wtulilam placzac.
- Do konca zycia? - zapytal, a ja pokiwalam glowa.
Polozylam sie na lozku i przykrylam koldra. Po chwili i Harry lezal obok mnie. Byla 2 w nocy wiec co sie dziwic. Zaczelam plakac znowu, a on mnie przytulil.
- Harry jeszcze 3 miesiace i bedziemy mieli dziecko. Co jak nie damy sobie rady? - zapytalam ze lzami w oczach.
- Damy, kochanie nie przejmuj sie - ucalowal mnie w czolo.
- A podczas porodu.... bedziesz ze mna? - zapytala.
- Bede. O ile nie zemdleje - zasmial sie, a ja razem z nim.
- Zglodnialam - stwierdzilam, a on sie zasmial.
- Co bys chciala, sloneczko? - zapytal.
- Przynies mi nutelle jak mozesz - usmiechnelam sie szeroko.
Wyszedl z pokoju.
Co dzialo sie przez te dwa miesiace? Tori i Zayn dogaduja sie bardzo i Zayn probuje namowic Tori, aby od sierpnia z nim zamieszkala. Jej kariera idzie w najlepsze. Nie dawno zaczela sie jej trasa koncertowa, ale zawsze do mnie dzwoni. Liam i Danielle znowu sa razem. I to chyba jest najlepsze. Niall z Louisem sa singlami, ale Lou co chwile umawia sie z pewna dziewczyna, ale nam jeszcze jej nie przedstawil. A u mnie iHarrego? Jest cudownie.
- Trzymaj - uslyszalam i zobaczylam jak Harry podaje mi sloik z nutella i lyzke.
- Dzieki - usmiechnelam sie i musnelam jego usta.
Zjadlam i rozmawialam przy tym z Harrym. Pozniej polozylam sie i zasnelam.
Obudzilam sie pierwsza i mialam szeroki usmoech na twarzy. Jeden - nie jest mi niedobrze, dwa - swieci slonce, trzy - dzisiaj mam USG, a Hazza idzie ze mna. Wstalam z lozka i poczlam do lazienki. Ubralam kremowa kpronkowa sukienke. Wlosy rozpuscilam i zostawilam krecone. Wyszlam z lazienki i poszlam do kuchni. Zrobilam nam sniadanie i czekalam na Harrego. Zaczela sobie spiewac 'Kiss you'.
- And let me kiss you - uslyszalam, a po chwili poczulam rece Harrego na swojej talii. -Co taki radosny humor dzisiaj? - zapytal.
- A tk sobie - usmiechnelam sie. - Na 15 idziemy do lekarza - powiedzialam i pocalowalam go namietnie.
Usmiechnal sie przez pocalunek i rownie namietnie co ja zaczal calowac.
- Sniadanie - oderwalam sie od niego i poszlismy do jadalni.
Zjedlismy, a potem ogladalismy troche filmow. O 14 wyszlismy z domu. Ubralam do tukienki tylkokrmowe balerinki i wsiedlismy do samochodu.
Poplakalam sie na USG, kiedy uslyszalam serduszko dziecka. Harry byl dzisiaj twardy. Wsiedlismy do samochodu.
- Jedziemy do restauracji - powiedzial, a ja sie zgodzilam.
Ubrany byl w czarne rurki, biale conversy za kostke i niebieska koszule. Dojechalismy i zajelismy stolik. Bylo sporo ludzi w tej restauracji. Konczylam juz jesc swoja porcje, kiedy nagke Harry wstal.
- Gdzie idziesz? - zapytalam.
Podszedl do mnie, a wszyscy ludzie patrzyli sie na niego jk na idiote. Ja tez.
- Jestes najwazniejsza dla mnie osoba na swiecie - zaczal. - No i nasz bobasek w brzuszku - zasmial sie. - Kocham ciebie nad zycie. Chociaz jestesmy mlodzi - kleknal na kolano, a mi w oczach zebraly sie lzy - wiem, ze jestes ta jedna. Dlatego - wyciagnal z tylnej kieszeni pudeleczko i je otworzyl przez co moje lzy splyway coraz szybciej popoliczkach. - Dagmaro Zygadlo, czy uczynisz mnie najszczesliwszym czlowiekiem na ziemi i wyjdziesz za mnie? - zapytal, a mi stanela gula w gardle.
- Tak - szepnelam.
Naozyl mipierscionek, a potem rzucilam sie mu w ramiona. W calej restaurachi rozegly sie brawa, a niektore kobiety mialy lzy w oczach.
- Kocham cie - powiedzialam i wpilam sie w jego usta.
środa, 28 sierpnia 2013
Chapter 50 ♥
Uchylilam delikatnie powieki. Zauwarzylam spiacego, w dodatku chrapiacego Zayna. Zasmialam sie na widok jego pizamy, ale tak slodko wygladal. Zrobilam mu zdjecie i dodalam na instagramy z podpisam ; 'My only super hero'. Polozylam sie obok niego i zaczelam bawic sie jego wlosami. Po chwili otworzyl oczy. Spojrzal sie na mnie.
- No witaj spiochu - walnelam go poduszka.
- Ale to nie ja w nocy mowilem, ze super bohater jest moim mezem - zaczal sie smiac.
- A spadaj - walnelam go, ale on mnie zrzucil z lozka.
Wstalam i podeszlam do walizki.
- Uboeraj sie. Moi rodzice pojechali do pracy, a my musimy zrobic sniadanie - powiedzial.
Przebralam sie w jego pokoju. Ibralam krotkie malinowe szorty z wysokim stanem i jasna kremowa koszulke. Zalozylam biale skarpetki. Wlosy zwiazalam w niedbalego koka i nalozylam okukary. Zayn ubral czarne rurki i bialy t-shirt. Zeszlismy na dol.
- Masz jakis pomysl na sniadanie? - zapytal.
- Mozemy zrobic nalesniki amerykanskie. Co ty na to?
- No to ci pomoge - powiedzial.
Wyjal potrzebne skladniki i zaczelismy robic. Kiedy byly usmazone polalam jedne sosem klonowym, truskawkowym oraz z czekolada. Polozylam wszystko na stole, a potem podeszlam do zlewu. Chcialam juz zaczac myc, ale Zayn mnie powstrzymal.
- Ja to zrobie - powiedzial.
- Ale ja nabrudzilam.
- Tori, blagam cie no!
- Skoro nalegasz - zasmialam sie.
Stanelam na palcach i pocalowalam go. Przez przypadek nadepnelam mu na stope przez co wyladowalam na ziemi tuz nad Zaynem. Zaczelismy sie smiac.
- Ej dzieci - spojrzalam sie w strone wydobywajacego sie dzwieku. Stala tam dziewczyna z czarnymi wlosami. Ubrana w ciemne rurki i blekitna bokserke. - Moglabys sie zachowywac przynajmniej jak jestes u kogos - zwrocila sie do mnie.
Szybko wstalam i otrzepalam sie.
- Doniya, uspokoj sie. Przeciez nic nie robimy.
- A ten syf sam sie zrobil wskazala na nie umyte naczynia.
- To ja je umyje - powiedzialam i chcialam zaczac, ale Zayn mnie odciagnal.
- Nie! Co ci Doniya?! - wrzasnal na nia Zayn.
- Mile powitanie - burknela.
- Przepraszam to moja wina. Zayn zadzwonie do kogos i przyjedzie po mnie - powiedzialam.
Poszlam do gory do pokoju Zayna. Usiadlam na lozku i juz wybieralam numer do Emmy, kiedy Zayn zabral mi telefon.
- Nigdzie nie wrcasz - powiedzial.
- Ale twoja siostra ma racje...
- Czy ty siebie slyszysz?! Ona wyzywa sie na kazdym, bo nie moze zdac chemii.
- Moge jej pomoc czy cos - powiedzialam.
- Serio?! Poczekaj - wyszedl z pokoju.
Po chwili wszedl z Doniya.
- Przepraszam - powiedziala. Usmoechnelam sie tylko. - Zayn mowil, ze umiesz chemie. Wytlumaczylabys mi? - zapytala.
- Jasne - powiedzialam.
Zayn wyszedl, a ja zaczelam jej wszystko tlumaczyc. Byla spokojna, ale wiem, ze mnienie lubi. Po godzinie zrozumiala. Dzieki Bogu. Wyszla z pokoju, a jatak dalej siedzialam. Po chwili przyszedl Zayn usmiechnal sie do mnie.
- Pojechala do chlopaka na tydzien - powiedzial radosny.
- Aaa- powiedzialam.
- ZAYN!!! - uslyszalam pisk, a potem mala dziewczynke rzucajaca sie na Zayna.
- Czesc, mala - powiedzial do niej i pocalowal ja w czolo. - Safaa poznaj Tori, moja dziewczyne. Tori to moja mlodsza siostra Safaa.
Mala wskoczyla na lozko i przytulila sie do mnie.
- Hej - zasmialam sie. - Safaa ile masz lat? - zapytalam.
- 8, a ty?
- Ja prawie 18 - usmiechnelam sie do niej.
- Ladna jestes - powiedziala do mnie.
- A ty jestes ladniejsza - usmiechnelam sie do niej.
Byla ubrana w rozowa pizamke.
- Zaaayn - zaczela Safaa. - Pojdziemy wieczorem na spacer? - zapytal.
- O ile do wieczora Waliyha wstanie.
- Dobrze - usmiechnela sie mala.- Tori wybierz mi jakies ciuchy? - zapytala sie mnie.
- Ja? - spytalam.
- Mhhh.
- Jasne.
Wziela mnie za reke i zaprowadzila do swojego pokoju. Pokazala mi gdzie trzyma ubranka. Wyjelam niebieskie krotkie spodenki i czarna koszulke. Mala w mgnieniu oka sie przebrala. Zeszlam z nia na dol. Safaa zaczela jesc nalesniki.
- Uwielbia cie - szepnal mi na ucho. - Czyli w rodzinie jestes mile widziana.
- Wiesz, podyskutowalabym na ten temat - powiedzialam.
- Doniya zawsze taka byla. Nigdy nie pasowaly jej moje dziewczyny - powiedzial.
Zasmialam sie. Safaa zjadla, a ja z Zaynem zaczelam zmywac naczynia. Rozmawialismy o roznych rzeczach, a Safaa siedziala w salonie i ogladala bajki.
- Kocham cie wiesz? - powiedzial kiedy skonczylismy zmywac.
- No nie wieem - zaczelam, a on mnie pocalowal. - A moze jednak - usmiechnelam sie.
- ZAYN!!! - uslyszalam pisk, a po chwili zamiast mnie w ramionach Zayna wyladowaka jak sie domyslam Waliyha. - Stesknilam sie - mowila, a on trzymal ja na rekach. - Nareszcie jestes - cieszyla sie. W koncu zeszla z Zayna i odwrocila sie do mnie. Byla bardzo do niego podobna. - Jestem Waliyha, aty jestes pewnie Wiktoria, dziewczyna Zayna - usmiechnela sie.
- Dokladnie. Milo mi cie poznac - powiedzialam, a ona sie do mnie przytulila.
- Zayn mi tyle o tobie opowiadal. Dzwonil, pytal sie co i jak. Jakby cos to ja wiem wzystko w porownaniu do tych moich szurnietych siostr i powiem ci - zblizyla sie do mojego uca. - Wokal masz lepszy od Zayna.
- Haha, dzieki - zasmialam sie.
- Slyszalem - powiedzial Zayn.
- Oj, przestan - szturchnela go. - Wiem, ze mam dopiero 12 lat, ale spokojnie nie jestem plotkara.
Usmiechnelam sie do niej i poszlismy do salonu. Usiedlismy na kanapie, a Safaa poszla sie bawic do pokoju.
- A jak z Doniya? - zapytala.
- A jak moglo byc? - zapytal sie jej Zayn. - Zlagodniala rroche jak Tori jej pomogla z chemia, ale nadal ...
- A wlasie gdzie ona? - zapytala.
- Pojechala do chlopaka na tydzien czy cos - powiedzial.
- Nareszcie - uniosla rece ku gorze. - A tak w ogole to zarobilam na twoich autografa niedawno 50 funtow - powiedziala.
- Dobrze woedziec - powiedzial Zayn.
- Pojdziemy na zakupyyy? Proooosze - powiedziala Waliyha.
- Oczywiscie. Dzisiaj dzien dla siostr, jutro dla kumpli - usmoechnal sie do niej.
- To co idziemy? - zapytala.
- Najpierw zjedz - powiedzial do niej.
- A co na sniadanie?
- Nalesniki amrykanski. Tori robila - powiedzial Zayn.
- Ty to jednak bedziesz dobra bratowa - powiedziala i wbiegla do kuchni.
Po okolo 10 minutach zjadla wszystkie z czekolada i poszla sie przebrac. Ja wzielam torebke, a w niej telefon, portfel, dokumenty i inne pierdy. Wyszlismy z domu i udalismy sie w kierunku jakiegos sklepu. Po drodze Zayn opowiadal wszystko dziewczyna. One sluchaly jego. Sa urocze, a Waliyha jest cudowna. Taka pelna entuzjazmu, usmiechu, energii. Za to Safaa to taka mala slodka dziewczynka. Zayn niosl ja cala droge na recach. Najbardziej do Zayna byla podobna wlasnie Waliyha. Te same oczy, wlosy, ogolnie cala. W koncu doszlismy do sklepu. Zayn chodzil z nimi i kupowal im ciuchy i zabawki dla malej. Ja rozgldalam sie za czyms, ale nic nie wpadlo mi w oko. No moze taka kremowa sukienka z brazowym paskiem, koronkowa ogolnie. Ale kiedy zobaczylam cene, odwrocilam sie i podeszlam do dziewczyn, ktore akurat siedzialy na lawce. Waliyha duzo opowiadala mi o Zaynie. Safaa siedziala na kolanach.
Po kilku godzinnym wypadzie do sklepu wrocilismy do domu. Fodzice Zayna wlasnie szykowali obiad.
- O juz jestescie - usmiechnela sie mama Zayna. - W sam raz na obiad - powiedziala.
Podeszlam do niej i zapytalam sie czy w czyms pomoc, a ona zaprzeczyla i kazala mi usiasc przy stole z Zaynem. Po 5 minutach siedzielismy tam juz wszyscy. Zabralismy sie za jedzenie obiadu.
- I jak zdalas matury? - zapytal mnie tata Zayna.
- Wszystkie na maxa, ale powiem, ze bardzo trudna byla historia. Bylo tam pelno dat, ktorych nie warto bylo zapamietywac, ale sie udalo - usmiechnelam sie.
- Ooo to gratulacje - powiedzial. - Masz rodzenstwo? - zapytal.
- Tak. Starszego brata, ktory ma 21 lat i mlodszego, ktory ma 6.
- Koniec przesluchiwania! - powiedzial Zayn.
- Oj przestan - zaczelam. - Przeciez musza dowiedziec sie cos twoi rodzice o mnie.
- Nie dosc, ze jestes taka ladna to jeszcze inteligentna - powiedziala mama Zayna.
Rozmawialismy jeszcze dlugo, ale w koncu zjedlismu. Pomoglam mamie Zayna pozmywac naczynia. Duzo rozmawialysmy.
O godzinie 19 poszlam z Zaynem do pokoju. Usiedlismy na lozku.
- Mam cos dla ciebie - powiedzial.
- Co? - spytalam nie slyszac jego pytania, a on podal mi pudelko. - Co to?
- Otworz - usmiechnal sie do mnie.
Otworzylam i ujrzalam ta sukienke. Otworzylam oczy szeroko ze zdziwienia, ale po chwili zlozylam ja i schowalam do pudelka, ktore oddalam Zaynowi.
- Nie moge - powiedzialam.
- Owszem, mozesz - chcial mi podac.
- Nie, Zayn! Nie mozesz wydawac na mnie pieniedzy, ja mam swoje i choc nie idzie ichjeszcze duzo z plyty, ale sa wiec moge sobie cos kupic - powiedzialam.
- Jak ci sie tak spodobala to moglas...
- Nie wiem czy zauwazyles ile ona kosztuje. Nawet dla mnie jest za droga - powiedzialam i wkurzona usiadlam na jego krzesle. Wyjelam telefon i wykrecilam numer do Wiktora.
- Halo? - uslyszalam.
- Powiedz, ze nie spaliles chaty - mowilam po polsku, zeby Zayn nie wiedzial nawet z kim rozmaiwam.
- Spokojnie, ale czemu mowimy po polsku? - zapytal.
- Bo jestem wkurzona - powiedzialam.
- Okres mas. Rozumiem cie - powiedzial.
- Nie! - krzyknelam.
- Dobra, bo u mnie jest Bella, pa - rozlaczyl sie.
Co za swinia. Rozgladnelam sie po pokoju i nie bylo w nim Zayna. Westchnelam i zaczelam przegladac zdjecia na telefonie. Po chyba godzinie wszedl do pokoju zdenrrwowany. Stanal obok mnie. Przypominajac sobie ostatni incydent cofnelam sie. Jego wzrok wydawal sie zdezorientowany.
- Zayn, prosze nie - jeknelam.
- Co? - zdziwil sie.
Zaszklily my sie oczy. Zaczelam sie odsuwac, az poczulam sciane.
- Tori, przeciez nic ci nie zrobie - powiedzial i podszedl do mnie.
Spojrzalam na jego twarz. Delikatnie pogladzil moj policzek i przytulil sie do mnie.
- Nie zrobie ci krzywdy. Bylem zdenerwowny, bo Doniya dzwonila i sie z nia poklocilem. Zapamietaj to - powiedzial i pocalowal mnie w czolo.
Wtulilam sie w niego.
- Nie wiem co bym bez ciebie zrobila - powiedzialam.
- Bylabys bardziej szczesliwa - podniosl mnie i polozyl na lozku.
- To ty mnie zmieniles na lepsze - powiedzialam wsuwajac sie pod koldre.
Zasmial sie i poszedl do lazienki. Po godzinie stal przede mna w swojej pizamce.
- Zartujesz sobie? - zapytalam.
Pokiwal nie zgadzajaco sie glowa i polozyl sie obok. Wstalam i poszlam do lazienki. Wzielam relaksujacy prysznic i umylam wlosy. Ubralam sie w pizame, a nastepnie rozczesalam. Wyszlam z lazienki i weszlam do pokoju. Zayn lezal w jakis krotkich spodniach i koszulce. Podbieglam do niego i pocalowalam. Zaczal sie smiac. Przytulilam sie do niego.
- Zayn.... - zaczelam.
- Slucham - powiedzial i usiadl wpatrujac sie we mnie.
- Co ci sie we mnie podoba - spytalam, a on sie usmiechnal.
- Mamy cala noc na opowiadanie, a wiec... - odchrzaknal, a potem polozyl sie na lozku. Polozylam glowe na jego torsie i patrzylam sie na niego. - Kiedy na ciebie wpadlem, pamietasz prawda? - zapytal, a ja smoejac sie pokiwalam glowa. - Spodobala mi sie twoja niesmialosc. Zaczelas do mnie 'prosze pana' to bylo smieszne - zasmial sie. - Bylas taka naprawde niesmiala, bo nic nie mowilas cala droge. Tam tejnocy myslalem caly czas o tobie. Wiedzialem, ze jestes kims bardzo ciekawym. Kiedy poznalismy sie bardziej to zakochalem sie w twojej inteligencji. Jeszcze nigdy nie poznalem tak inteligentnej dziewczyny jak ty - usmoechnal sie. - Potem ta cala sprawa z wyzwiskami. Kiedy przeczytalem e kartke bylem zly na siebie - powiedzial, a ja sie zdziwilam. - Nie potrafilem ciebie ochronic i to mnie bolalo. Bylas taka bezbronna, taka krucha. W tym tez sie zakochalem. Niedlugo pozniej pokochalem twoj, usmiech, smiech, rumience i doleczki w policzkach - powiedzial na co sie zarumienilam. - Potem twoje oczy, czekoladowe. Malinowe cienkie i delikatne usta - powiedzial. - Twoj charakter, glos, dotyk, wlosy kochalem od zawsze. Twoja blada cere i twoje cale cialo - na to juz sie mega zarumienilam. - Kocham cala ciebie - koedy skonczyl rozbeczalam sie jak male dziecko.
- Powiedzialem cos nie tak? - zapytal siadajac i ocierajac mi lzy.
- Kocham Cie - powiedzialam i aie w niego wtulilam.
- Ja ciebie tez, skarbie - pocalowal mnie w czolo.
Nakryl nas koldra. Wtulilam sie w jego cialo i w zaledwie 5 minit zasnelam.
- No witaj spiochu - walnelam go poduszka.
- Ale to nie ja w nocy mowilem, ze super bohater jest moim mezem - zaczal sie smiac.
- A spadaj - walnelam go, ale on mnie zrzucil z lozka.
Wstalam i podeszlam do walizki.
- Uboeraj sie. Moi rodzice pojechali do pracy, a my musimy zrobic sniadanie - powiedzial.
Przebralam sie w jego pokoju. Ibralam krotkie malinowe szorty z wysokim stanem i jasna kremowa koszulke. Zalozylam biale skarpetki. Wlosy zwiazalam w niedbalego koka i nalozylam okukary. Zayn ubral czarne rurki i bialy t-shirt. Zeszlismy na dol.
- Masz jakis pomysl na sniadanie? - zapytal.
- Mozemy zrobic nalesniki amerykanskie. Co ty na to?
- No to ci pomoge - powiedzial.
Wyjal potrzebne skladniki i zaczelismy robic. Kiedy byly usmazone polalam jedne sosem klonowym, truskawkowym oraz z czekolada. Polozylam wszystko na stole, a potem podeszlam do zlewu. Chcialam juz zaczac myc, ale Zayn mnie powstrzymal.
- Ja to zrobie - powiedzial.
- Ale ja nabrudzilam.
- Tori, blagam cie no!
- Skoro nalegasz - zasmialam sie.
Stanelam na palcach i pocalowalam go. Przez przypadek nadepnelam mu na stope przez co wyladowalam na ziemi tuz nad Zaynem. Zaczelismy sie smiac.
- Ej dzieci - spojrzalam sie w strone wydobywajacego sie dzwieku. Stala tam dziewczyna z czarnymi wlosami. Ubrana w ciemne rurki i blekitna bokserke. - Moglabys sie zachowywac przynajmniej jak jestes u kogos - zwrocila sie do mnie.
Szybko wstalam i otrzepalam sie.
- Doniya, uspokoj sie. Przeciez nic nie robimy.
- A ten syf sam sie zrobil wskazala na nie umyte naczynia.
- To ja je umyje - powiedzialam i chcialam zaczac, ale Zayn mnie odciagnal.
- Nie! Co ci Doniya?! - wrzasnal na nia Zayn.
- Mile powitanie - burknela.
- Przepraszam to moja wina. Zayn zadzwonie do kogos i przyjedzie po mnie - powiedzialam.
Poszlam do gory do pokoju Zayna. Usiadlam na lozku i juz wybieralam numer do Emmy, kiedy Zayn zabral mi telefon.
- Nigdzie nie wrcasz - powiedzial.
- Ale twoja siostra ma racje...
- Czy ty siebie slyszysz?! Ona wyzywa sie na kazdym, bo nie moze zdac chemii.
- Moge jej pomoc czy cos - powiedzialam.
- Serio?! Poczekaj - wyszedl z pokoju.
Po chwili wszedl z Doniya.
- Przepraszam - powiedziala. Usmoechnelam sie tylko. - Zayn mowil, ze umiesz chemie. Wytlumaczylabys mi? - zapytala.
- Jasne - powiedzialam.
Zayn wyszedl, a ja zaczelam jej wszystko tlumaczyc. Byla spokojna, ale wiem, ze mnienie lubi. Po godzinie zrozumiala. Dzieki Bogu. Wyszla z pokoju, a jatak dalej siedzialam. Po chwili przyszedl Zayn usmiechnal sie do mnie.
- Pojechala do chlopaka na tydzien - powiedzial radosny.
- Aaa- powiedzialam.
- ZAYN!!! - uslyszalam pisk, a potem mala dziewczynke rzucajaca sie na Zayna.
- Czesc, mala - powiedzial do niej i pocalowal ja w czolo. - Safaa poznaj Tori, moja dziewczyne. Tori to moja mlodsza siostra Safaa.
Mala wskoczyla na lozko i przytulila sie do mnie.
- Hej - zasmialam sie. - Safaa ile masz lat? - zapytalam.
- 8, a ty?
- Ja prawie 18 - usmiechnelam sie do niej.
- Ladna jestes - powiedziala do mnie.
- A ty jestes ladniejsza - usmiechnelam sie do niej.
Byla ubrana w rozowa pizamke.
- Zaaayn - zaczela Safaa. - Pojdziemy wieczorem na spacer? - zapytal.
- O ile do wieczora Waliyha wstanie.
- Dobrze - usmiechnela sie mala.- Tori wybierz mi jakies ciuchy? - zapytala sie mnie.
- Ja? - spytalam.
- Mhhh.
- Jasne.
Wziela mnie za reke i zaprowadzila do swojego pokoju. Pokazala mi gdzie trzyma ubranka. Wyjelam niebieskie krotkie spodenki i czarna koszulke. Mala w mgnieniu oka sie przebrala. Zeszlam z nia na dol. Safaa zaczela jesc nalesniki.
- Uwielbia cie - szepnal mi na ucho. - Czyli w rodzinie jestes mile widziana.
- Wiesz, podyskutowalabym na ten temat - powiedzialam.
- Doniya zawsze taka byla. Nigdy nie pasowaly jej moje dziewczyny - powiedzial.
Zasmialam sie. Safaa zjadla, a ja z Zaynem zaczelam zmywac naczynia. Rozmawialismy o roznych rzeczach, a Safaa siedziala w salonie i ogladala bajki.
- Kocham cie wiesz? - powiedzial kiedy skonczylismy zmywac.
- No nie wieem - zaczelam, a on mnie pocalowal. - A moze jednak - usmiechnelam sie.
- ZAYN!!! - uslyszalam pisk, a po chwili zamiast mnie w ramionach Zayna wyladowaka jak sie domyslam Waliyha. - Stesknilam sie - mowila, a on trzymal ja na rekach. - Nareszcie jestes - cieszyla sie. W koncu zeszla z Zayna i odwrocila sie do mnie. Byla bardzo do niego podobna. - Jestem Waliyha, aty jestes pewnie Wiktoria, dziewczyna Zayna - usmiechnela sie.
- Dokladnie. Milo mi cie poznac - powiedzialam, a ona sie do mnie przytulila.
- Zayn mi tyle o tobie opowiadal. Dzwonil, pytal sie co i jak. Jakby cos to ja wiem wzystko w porownaniu do tych moich szurnietych siostr i powiem ci - zblizyla sie do mojego uca. - Wokal masz lepszy od Zayna.
- Haha, dzieki - zasmialam sie.
- Slyszalem - powiedzial Zayn.
- Oj, przestan - szturchnela go. - Wiem, ze mam dopiero 12 lat, ale spokojnie nie jestem plotkara.
Usmiechnelam sie do niej i poszlismy do salonu. Usiedlismy na kanapie, a Safaa poszla sie bawic do pokoju.
- A jak z Doniya? - zapytala.
- A jak moglo byc? - zapytal sie jej Zayn. - Zlagodniala rroche jak Tori jej pomogla z chemia, ale nadal ...
- A wlasie gdzie ona? - zapytala.
- Pojechala do chlopaka na tydzien czy cos - powiedzial.
- Nareszcie - uniosla rece ku gorze. - A tak w ogole to zarobilam na twoich autografa niedawno 50 funtow - powiedziala.
- Dobrze woedziec - powiedzial Zayn.
- Pojdziemy na zakupyyy? Proooosze - powiedziala Waliyha.
- Oczywiscie. Dzisiaj dzien dla siostr, jutro dla kumpli - usmoechnal sie do niej.
- To co idziemy? - zapytala.
- Najpierw zjedz - powiedzial do niej.
- A co na sniadanie?
- Nalesniki amrykanski. Tori robila - powiedzial Zayn.
- Ty to jednak bedziesz dobra bratowa - powiedziala i wbiegla do kuchni.
Po okolo 10 minutach zjadla wszystkie z czekolada i poszla sie przebrac. Ja wzielam torebke, a w niej telefon, portfel, dokumenty i inne pierdy. Wyszlismy z domu i udalismy sie w kierunku jakiegos sklepu. Po drodze Zayn opowiadal wszystko dziewczyna. One sluchaly jego. Sa urocze, a Waliyha jest cudowna. Taka pelna entuzjazmu, usmiechu, energii. Za to Safaa to taka mala slodka dziewczynka. Zayn niosl ja cala droge na recach. Najbardziej do Zayna byla podobna wlasnie Waliyha. Te same oczy, wlosy, ogolnie cala. W koncu doszlismy do sklepu. Zayn chodzil z nimi i kupowal im ciuchy i zabawki dla malej. Ja rozgldalam sie za czyms, ale nic nie wpadlo mi w oko. No moze taka kremowa sukienka z brazowym paskiem, koronkowa ogolnie. Ale kiedy zobaczylam cene, odwrocilam sie i podeszlam do dziewczyn, ktore akurat siedzialy na lawce. Waliyha duzo opowiadala mi o Zaynie. Safaa siedziala na kolanach.
Po kilku godzinnym wypadzie do sklepu wrocilismy do domu. Fodzice Zayna wlasnie szykowali obiad.
- O juz jestescie - usmiechnela sie mama Zayna. - W sam raz na obiad - powiedziala.
Podeszlam do niej i zapytalam sie czy w czyms pomoc, a ona zaprzeczyla i kazala mi usiasc przy stole z Zaynem. Po 5 minutach siedzielismy tam juz wszyscy. Zabralismy sie za jedzenie obiadu.
- I jak zdalas matury? - zapytal mnie tata Zayna.
- Wszystkie na maxa, ale powiem, ze bardzo trudna byla historia. Bylo tam pelno dat, ktorych nie warto bylo zapamietywac, ale sie udalo - usmiechnelam sie.
- Ooo to gratulacje - powiedzial. - Masz rodzenstwo? - zapytal.
- Tak. Starszego brata, ktory ma 21 lat i mlodszego, ktory ma 6.
- Koniec przesluchiwania! - powiedzial Zayn.
- Oj przestan - zaczelam. - Przeciez musza dowiedziec sie cos twoi rodzice o mnie.
- Nie dosc, ze jestes taka ladna to jeszcze inteligentna - powiedziala mama Zayna.
Rozmawialismy jeszcze dlugo, ale w koncu zjedlismu. Pomoglam mamie Zayna pozmywac naczynia. Duzo rozmawialysmy.
O godzinie 19 poszlam z Zaynem do pokoju. Usiedlismy na lozku.
- Mam cos dla ciebie - powiedzial.
- Co? - spytalam nie slyszac jego pytania, a on podal mi pudelko. - Co to?
- Otworz - usmiechnal sie do mnie.
Otworzylam i ujrzalam ta sukienke. Otworzylam oczy szeroko ze zdziwienia, ale po chwili zlozylam ja i schowalam do pudelka, ktore oddalam Zaynowi.
- Nie moge - powiedzialam.
- Owszem, mozesz - chcial mi podac.
- Nie, Zayn! Nie mozesz wydawac na mnie pieniedzy, ja mam swoje i choc nie idzie ichjeszcze duzo z plyty, ale sa wiec moge sobie cos kupic - powiedzialam.
- Jak ci sie tak spodobala to moglas...
- Nie wiem czy zauwazyles ile ona kosztuje. Nawet dla mnie jest za droga - powiedzialam i wkurzona usiadlam na jego krzesle. Wyjelam telefon i wykrecilam numer do Wiktora.
- Halo? - uslyszalam.
- Powiedz, ze nie spaliles chaty - mowilam po polsku, zeby Zayn nie wiedzial nawet z kim rozmaiwam.
- Spokojnie, ale czemu mowimy po polsku? - zapytal.
- Bo jestem wkurzona - powiedzialam.
- Okres mas. Rozumiem cie - powiedzial.
- Nie! - krzyknelam.
- Dobra, bo u mnie jest Bella, pa - rozlaczyl sie.
Co za swinia. Rozgladnelam sie po pokoju i nie bylo w nim Zayna. Westchnelam i zaczelam przegladac zdjecia na telefonie. Po chyba godzinie wszedl do pokoju zdenrrwowany. Stanal obok mnie. Przypominajac sobie ostatni incydent cofnelam sie. Jego wzrok wydawal sie zdezorientowany.
- Zayn, prosze nie - jeknelam.
- Co? - zdziwil sie.
Zaszklily my sie oczy. Zaczelam sie odsuwac, az poczulam sciane.
- Tori, przeciez nic ci nie zrobie - powiedzial i podszedl do mnie.
Spojrzalam na jego twarz. Delikatnie pogladzil moj policzek i przytulil sie do mnie.
- Nie zrobie ci krzywdy. Bylem zdenerwowny, bo Doniya dzwonila i sie z nia poklocilem. Zapamietaj to - powiedzial i pocalowal mnie w czolo.
Wtulilam sie w niego.
- Nie wiem co bym bez ciebie zrobila - powiedzialam.
- Bylabys bardziej szczesliwa - podniosl mnie i polozyl na lozku.
- To ty mnie zmieniles na lepsze - powiedzialam wsuwajac sie pod koldre.
Zasmial sie i poszedl do lazienki. Po godzinie stal przede mna w swojej pizamce.
- Zartujesz sobie? - zapytalam.
Pokiwal nie zgadzajaco sie glowa i polozyl sie obok. Wstalam i poszlam do lazienki. Wzielam relaksujacy prysznic i umylam wlosy. Ubralam sie w pizame, a nastepnie rozczesalam. Wyszlam z lazienki i weszlam do pokoju. Zayn lezal w jakis krotkich spodniach i koszulce. Podbieglam do niego i pocalowalam. Zaczal sie smiac. Przytulilam sie do niego.
- Zayn.... - zaczelam.
- Slucham - powiedzial i usiadl wpatrujac sie we mnie.
- Co ci sie we mnie podoba - spytalam, a on sie usmiechnal.
- Mamy cala noc na opowiadanie, a wiec... - odchrzaknal, a potem polozyl sie na lozku. Polozylam glowe na jego torsie i patrzylam sie na niego. - Kiedy na ciebie wpadlem, pamietasz prawda? - zapytal, a ja smoejac sie pokiwalam glowa. - Spodobala mi sie twoja niesmialosc. Zaczelas do mnie 'prosze pana' to bylo smieszne - zasmial sie. - Bylas taka naprawde niesmiala, bo nic nie mowilas cala droge. Tam tejnocy myslalem caly czas o tobie. Wiedzialem, ze jestes kims bardzo ciekawym. Kiedy poznalismy sie bardziej to zakochalem sie w twojej inteligencji. Jeszcze nigdy nie poznalem tak inteligentnej dziewczyny jak ty - usmoechnal sie. - Potem ta cala sprawa z wyzwiskami. Kiedy przeczytalem e kartke bylem zly na siebie - powiedzial, a ja sie zdziwilam. - Nie potrafilem ciebie ochronic i to mnie bolalo. Bylas taka bezbronna, taka krucha. W tym tez sie zakochalem. Niedlugo pozniej pokochalem twoj, usmiech, smiech, rumience i doleczki w policzkach - powiedzial na co sie zarumienilam. - Potem twoje oczy, czekoladowe. Malinowe cienkie i delikatne usta - powiedzial. - Twoj charakter, glos, dotyk, wlosy kochalem od zawsze. Twoja blada cere i twoje cale cialo - na to juz sie mega zarumienilam. - Kocham cala ciebie - koedy skonczyl rozbeczalam sie jak male dziecko.
- Powiedzialem cos nie tak? - zapytal siadajac i ocierajac mi lzy.
- Kocham Cie - powiedzialam i aie w niego wtulilam.
- Ja ciebie tez, skarbie - pocalowal mnie w czolo.
Nakryl nas koldra. Wtulilam sie w jego cialo i w zaledwie 5 minit zasnelam.
wtorek, 20 sierpnia 2013
Chapter 49 ♥
Czuje delikatne pocalunki na mojej szyji. Wiem, ze to Zayn, ale jest tak fajnie, ze nie otwieram oczu. Pewnie nadal mysli, ze spie. Nagle slysze dzwiek jego telefonu.
- Tak? - przerywa calowanie mnie i delikatnie gladzi swoja reka moj obojczyk. - Mamo, dobrze..... U Tori.... Mamo bez przesady! ..... Mam 19 lat..... Nie jestem glupi.... No dobrze.... Dzisiaj ma premiere pkyty, ale nie powiedzialas dziewczyna? ..... To dobrze.... Nie wiem, ale na troche.... Tak, pa - po chwili uslyszalam jak wzdycha i kladzie sie na lozku.
Leniwie otworzylam oczy. W pokoju panowal pol mrok, bo mialam czarne rolety, ktore nie przepuszczaly swiatla. Zamrugalam pare razy.
- Dzien dobry, skarbie - powiedzial i pocalowal mnie.
- Heeej - usmiechnelam sie. - Kto dzwonil? - zapytalam.
- Moja mama. Jesli mozesz to pojedziemy dzisiaj wieczorem do Bradford do moich rodzicow na tydzien. Poznasz mohe siostry.. Oczywiscie jesli chcesz - zawachal sie.
- Mozemy. Z wielka checia poznam twoja rodzine. Mame poznalam, ale jeszcze reszta- zasmialam sie.
- O ktorej masz podpisywanie plyt?
- O 13, bo od 6 sa w sprzedazy.
- To spakuj sie - powiedzial.
- A ktora jest godzina?
- 7.13.
Wstalam i weszlam do garderoby. Siegnelam blekitna walizke. Musze sie rozsadnie spakowac. A wiec... 2 pary rurek, 4 pary spodenek krtokich, leginsy i dresy. 5 bokserek, dwie bluzy i 2 sweterki. 2 sukienki, 2 pary vansow, jedne lity, balerinki, nike. Schowalam tez bielizne i dwie czapki i 3 pary okukarow oraz moja szara pizame z mhszka mickey. W lazience spakowalam do niewielkiej torebki potrzebne kosmetyki oraz prostownice. Wynioslam wielka walizke do pokoju, a Zayn sie usmiechnal.
- Zajelo ci to 40 minut. Podziwiam cie - pocalowal mnie.
Usmiechnelam sie i chwycilam go za reke. Zeszlismy na dol do salonu. Polozylam sir na calej kanapie. Zayn spojrzal sie na mnie. Zamknelam oczy, a po chwili poczulam jego tylek na moim brzuchu. Zepchnelam go i zaczelam sie smiac. Usiadlam i poklepalam miejsce obok siebie. Usiadl i mnie objal. Polozylam glowe na jego ramieniu.
- Boje sie, ze twoj tata i siostry mnie nie polubia - powiedzialam.
- Mozesz byc o to spokojna.
- Latwo mowic. Ale mnie noga boli - powiedzialam i zaczeam sie po niej masowc.
- Sorry, ale tak jakos spalem na niej.
- Boze, widzisz, a nie grzmisz - powiedzialam.
Potargal mnie po wlosach. Zrobilam to samo.
- Glodna jestem - powiedzialam i chcialam wstac.
- Ja ci zrobie, a ty idz do pokoju i sie poloz.
- Haha, ok - zasmialam sie i w podskokach pobieglam.
Przykrylam sie koldra i rozmuslilam. Zayn przedstawia mnie rodzicom. Wow. Boje sie. No, bo jak mnie nie zaakceptuja? Co wtedy? Przeciez.... A nie wazne zyjmy chwila.
Zayn bardzo mnie zmienil. Z szarej myszki w odwazna dziewczyne. Kocham go, ale boje sie. Boje sie, ze to sie koedys skonczy. Ja wiaze z nim przyszlosc. Na prawde. Chcialabym zostac jego zona i miec z nim dzieci. Piekny dom i milosc az do grobowej deski. Wiem prawie 18 lat, a takoe plany. No coz. To jest wlasnie Wiktoria Malkowska. Byloby mi bardzo smutno, gdybym musiala sie kiedys z nim rozstac. Nie wiem jaak....
- Sniadanie do lozka.
Przyszedl do mnie z jajecznica. Polozyl tacke na koldrze. Talerzyk z jaecznica, grzankami, herbata i roza.
- Dziekuje - powiedzialam i pocalowalam go.
Stalam juz w centrum i czekalam az mam wyjsc. Ubrana bylam w czarne szorty z wysokim stanem, rozowa neonowa bokserke i tego samego kokoru vansy. Wlosy byly pokrecone i blond.
- Sophie, wychodz - powiedziala Diana.
- Ide - powiedzialam.
Kiedy wyszlam zaczelo krzyczec masa ludzi. O moj boze bylo ich wiele.
- Czesc wam ! - powiedzialam do mikrofonu. W centrum handlowym byly puszczane wszystkie piosenki z mojej plyty. - Nie spodziewalam sie, ze az tyle was kupi plyte. Jestem bardzo wdzieczna.
Usiadlam za stolem. Po kolei podchodzili ludzie. Podeszla dziewczyna o rudych wlosach do mnie.Podpisalam jej plyte. Usmiechnela sie do mnie i podziekowala. Ladna byla.
Podpisywanie sie skonczylo, a ja zmeczona weszlam do domu Emmy. Kiedy mnie zobaczyla przytulila sie do mnie mocno.
- Jutro mam randke - pisnela.
- To swietnie, a z kim? - spytalam.
- Z Joshem - perkusisty 1D.
- To gratuluje - powiedzialam.
Godzina 19.
- Emma ja zmykam, bo jade z Zaynem do jego rodziny.
Pozegnalysmy sie i jako Tori Emma zawiozla mnie do domu. Tam czekal juz na mnie Zayn. Pobieglam do pokoju. Ubralam czarne leginsy, biala bluzke w czerwone pski i biale vansy. Zbieglam na dol i rzucilam sie na Zayna. Pocalowalam go mocno. Weszlismy do samochodu.
Na poczatku rozmawialismy o pracy, a potem zeszlismy na inny temat.
- Od kiedy i na ile macie wolne? - zapytalam.
- Od wrzesnia do stycznia, bo Daga i dziecko..
- Wspolczuje jej - powiedzialam. - Ona chciala zostac siatkarka czy tam koszykarka. A teraz nie bedzie miala czasu.
- Ja tam chce miec duzo dzieci - zasmial sie Zayn.
- No wiesz... musisz znalezc sobie taka ktora ci je urodzi - powiedzialam.
- A ty bys nie chciala? - zapytal.
- Zayn, ja jeszcze 18 lat nie mam.
- No to co?
- Dobra zmienmy temat, a wiecdaleko jeszcze?
- Jestesmy na tej ulicy juz - powiedzial, a ja sie wystraszylam.
Spojrzalam na zegarek 22.34. Wow, pozno juz. Zayn nagle zaparkowal, a mi scisnelo brzuch.
- Jestesmy - usmoechnal sie do mnie.
Z lekka wystraszona wysiadlam z samochodu. Otworzylam bagaznik i wyjelam swoja walizke. Zayn wyjal swoja, ale moja tez zabral.
- Przeciez potrafie ja powiezc nie? - zapytalam wkurzona.
Bylo juz bardzo ciemno, ale dostrzeglam wkurzenie Zayna.
- Ale ja ci pomoge - znowu ja chwycil.
- Zayn! Nie jestem dzieckiem, zrozum to! Potrafie pociagnac walizke - powiedzialam.
- Tori, no przeciez nie mowie, ze...
- Ale tak myslales - syknelam w jego strone.
- Okres masz?! - zapytal wkurzony.
- Wez sie lecz czlowieku - powiedzialam.
- To ty sie lecz! - powiedzial.
- Czasami wydaje mi sie, ze to ty masz ten okres.
- Dzieciaki, nie kloccie sie - spojrzalam sie w strone drzwi, a tam stala mama Zayna.
Podeszla do nas. Przytulila mnie, a potem wycalowala Zayna.
- Zapamietaj to moj niedoswiadczoy synu - zaczela, a ja sie zasmialam. - Po pierwszekobieta, ma zawsze racje, a jak nie - przypomnoj sobie poerwsza zasade.
Zasmialam sie.
- No chodzcie - powiedziala, ruszylismy za nia do domu.
Dom byl cudowny. W kuchni siedzial mezczyzna i czytal gazete. Pewnie tata Zayn.
- Czesc tato - powiedzial podchodzac do niego Zayn.
Mezczyzna odlozyl gazete i wstal. Przytulil sie z Zaynem.
- Zayn, a co to za piekna dziewczyna? - wskazal na mnie tata Zayna.
- Tato, poznaj Wiktorie - podszedl do mnie i pociagnal za reke ku jego tacie. - Wiki, poxnaj mojego tate.
- Dzien dobry - podalam mu reke. - Milo pana poznac.
- Ciebie tez Wiktorio.
- Jestescie glodni? - zapytala mama Zayna.
- Nie - odpowiedzialam rowno z Zaynem.
- To idzcie spac. Pokoje sa gotowe - powiedziala jego mama.
- Pokoje? - zapytal Zayn.
- Skarbie, przeciez sa dpojrzali. Noech spia w jednym.
- Jezeli panstwo to nie pasuje to mozemy spac osobno - powiedzialam troche zawiedziona.
- Nie skadze. Spijcie razem tylko.,, - zaczela mama Zayna.
- Spokojnie wnukow nam nie zrobia - dokonczyl jego tata smiejac sie.
Z lekka zaczerwieniona udalam sie z Zaynem na pietro. Byly tam 4 pokoje. Domyslam sie, ze jego siostr. Weszlismy do tego na koncu. Maly pokoj z szarymi scianami, brazowymi meblami i lozkiem. Polozylam walizke obok szafy.
- Ladny masz pokoj - powiedzialam.
- Przepraszam za rodzicow, ale sa cz...
- Przestan. Sa w porzadku - usmiechnelam sie do niego wyciagajac pizame.
- Lazienka jest na przeciwko moich drzwi - powiedzial.
- Dzieki - szepnelam i udalam sie do lazienki.
Przebralam sie w pizame, umylam zeby, a wlosy zwiazalam w niedbalego koka. Wyszlam, a Zayn lezal juz w pizamie jakies smiesznej. Zaczelam sie z niego smiac. Podboegl do mnie wzial na rece i polozyl na lozku. Usmoechnelam sie do niego.
- Dziekuje - zaczelam - super bohaterze - wubuchlam smiechem.
Odwrocil sie do mnie tylem, ale ja nie moglam sie powstrzymac ze smiechu. Po kilku minutach sie uspokoilam.
- Zayn - zaczelam, a on nic. - Misiu - poglaskalam go po ramieniu. - Super bohaterze - wybichlam smiechem, a on mnie zrzucil z lozka.
Spojrzal sie na mnie, a ja plakalam ze smiechu. Brzuch mnie zaczynal bolec. W koncu dalam sobie spokoj. Weszlam na lozko i wtulilam sie w Zayna. Po kilku minutach ziewalam co chwile.
- Dobranoc - szepnal.
- Dobranoc super bohaterze - powiedzialam i zasnelam.
*Zayn*
Ona jest... O jeju kocham ja! Zaczela sie ruszac podczas snu i wiercic. Nie wiedzialem co sie dzieje. Nagle zaczela mowic:
- Super bohater moim mezem. Spadam, ratunku.... Dziekuje, dziekuje - zaczela machac rekoma, a ja sie smialem jeszcze bardziej.
- Tori, spokojnie za rok ci sie oswiadcze - ucalowalem spiaca Tori w czolo.
Usmiechnelam sie i chwycilam go za reke. Zeszlismy na dol do salonu. Polozylam sir na calej kanapie. Zayn spojrzal sie na mnie. Zamknelam oczy, a po chwili poczulam jego tylek na moim brzuchu. Zepchnelam go i zaczelam sie smiac. Usiadlam i poklepalam miejsce obok siebie. Usiadl i mnie objal. Polozylam glowe na jego ramieniu.
- Boje sie, ze twoj tata i siostry mnie nie polubia - powiedzialam.
- Mozesz byc o to spokojna.
- Latwo mowic. Ale mnie noga boli - powiedzialam i zaczeam sie po niej masowc.
- Sorry, ale tak jakos spalem na niej.
- Boze, widzisz, a nie grzmisz - powiedzialam.
Potargal mnie po wlosach. Zrobilam to samo.
- Glodna jestem - powiedzialam i chcialam wstac.
- Ja ci zrobie, a ty idz do pokoju i sie poloz.
- Haha, ok - zasmialam sie i w podskokach pobieglam.
Przykrylam sie koldra i rozmuslilam. Zayn przedstawia mnie rodzicom. Wow. Boje sie. No, bo jak mnie nie zaakceptuja? Co wtedy? Przeciez.... A nie wazne zyjmy chwila.
Zayn bardzo mnie zmienil. Z szarej myszki w odwazna dziewczyne. Kocham go, ale boje sie. Boje sie, ze to sie koedys skonczy. Ja wiaze z nim przyszlosc. Na prawde. Chcialabym zostac jego zona i miec z nim dzieci. Piekny dom i milosc az do grobowej deski. Wiem prawie 18 lat, a takoe plany. No coz. To jest wlasnie Wiktoria Malkowska. Byloby mi bardzo smutno, gdybym musiala sie kiedys z nim rozstac. Nie wiem jaak....
- Sniadanie do lozka.
Przyszedl do mnie z jajecznica. Polozyl tacke na koldrze. Talerzyk z jaecznica, grzankami, herbata i roza.
- Dziekuje - powiedzialam i pocalowalam go.
Stalam juz w centrum i czekalam az mam wyjsc. Ubrana bylam w czarne szorty z wysokim stanem, rozowa neonowa bokserke i tego samego kokoru vansy. Wlosy byly pokrecone i blond.
- Sophie, wychodz - powiedziala Diana.
- Ide - powiedzialam.
Kiedy wyszlam zaczelo krzyczec masa ludzi. O moj boze bylo ich wiele.
- Czesc wam ! - powiedzialam do mikrofonu. W centrum handlowym byly puszczane wszystkie piosenki z mojej plyty. - Nie spodziewalam sie, ze az tyle was kupi plyte. Jestem bardzo wdzieczna.
Usiadlam za stolem. Po kolei podchodzili ludzie. Podeszla dziewczyna o rudych wlosach do mnie.Podpisalam jej plyte. Usmiechnela sie do mnie i podziekowala. Ladna byla.
Podpisywanie sie skonczylo, a ja zmeczona weszlam do domu Emmy. Kiedy mnie zobaczyla przytulila sie do mnie mocno.
- Jutro mam randke - pisnela.
- To swietnie, a z kim? - spytalam.
- Z Joshem - perkusisty 1D.
- To gratuluje - powiedzialam.
Godzina 19.
- Emma ja zmykam, bo jade z Zaynem do jego rodziny.
Pozegnalysmy sie i jako Tori Emma zawiozla mnie do domu. Tam czekal juz na mnie Zayn. Pobieglam do pokoju. Ubralam czarne leginsy, biala bluzke w czerwone pski i biale vansy. Zbieglam na dol i rzucilam sie na Zayna. Pocalowalam go mocno. Weszlismy do samochodu.
Na poczatku rozmawialismy o pracy, a potem zeszlismy na inny temat.
- Od kiedy i na ile macie wolne? - zapytalam.
- Od wrzesnia do stycznia, bo Daga i dziecko..
- Wspolczuje jej - powiedzialam. - Ona chciala zostac siatkarka czy tam koszykarka. A teraz nie bedzie miala czasu.
- Ja tam chce miec duzo dzieci - zasmial sie Zayn.
- No wiesz... musisz znalezc sobie taka ktora ci je urodzi - powiedzialam.
- A ty bys nie chciala? - zapytal.
- Zayn, ja jeszcze 18 lat nie mam.
- No to co?
- Dobra zmienmy temat, a wiecdaleko jeszcze?
- Jestesmy na tej ulicy juz - powiedzial, a ja sie wystraszylam.
Spojrzalam na zegarek 22.34. Wow, pozno juz. Zayn nagle zaparkowal, a mi scisnelo brzuch.
- Jestesmy - usmoechnal sie do mnie.
Z lekka wystraszona wysiadlam z samochodu. Otworzylam bagaznik i wyjelam swoja walizke. Zayn wyjal swoja, ale moja tez zabral.
- Przeciez potrafie ja powiezc nie? - zapytalam wkurzona.
Bylo juz bardzo ciemno, ale dostrzeglam wkurzenie Zayna.
- Ale ja ci pomoge - znowu ja chwycil.
- Zayn! Nie jestem dzieckiem, zrozum to! Potrafie pociagnac walizke - powiedzialam.
- Tori, no przeciez nie mowie, ze...
- Ale tak myslales - syknelam w jego strone.
- Okres masz?! - zapytal wkurzony.
- Wez sie lecz czlowieku - powiedzialam.
- To ty sie lecz! - powiedzial.
- Czasami wydaje mi sie, ze to ty masz ten okres.
- Dzieciaki, nie kloccie sie - spojrzalam sie w strone drzwi, a tam stala mama Zayna.
Podeszla do nas. Przytulila mnie, a potem wycalowala Zayna.
- Zapamietaj to moj niedoswiadczoy synu - zaczela, a ja sie zasmialam. - Po pierwszekobieta, ma zawsze racje, a jak nie - przypomnoj sobie poerwsza zasade.
Zasmialam sie.
- No chodzcie - powiedziala, ruszylismy za nia do domu.
Dom byl cudowny. W kuchni siedzial mezczyzna i czytal gazete. Pewnie tata Zayn.
- Czesc tato - powiedzial podchodzac do niego Zayn.
Mezczyzna odlozyl gazete i wstal. Przytulil sie z Zaynem.
- Zayn, a co to za piekna dziewczyna? - wskazal na mnie tata Zayna.
- Tato, poznaj Wiktorie - podszedl do mnie i pociagnal za reke ku jego tacie. - Wiki, poxnaj mojego tate.
- Dzien dobry - podalam mu reke. - Milo pana poznac.
- Ciebie tez Wiktorio.
- Jestescie glodni? - zapytala mama Zayna.
- Nie - odpowiedzialam rowno z Zaynem.
- To idzcie spac. Pokoje sa gotowe - powiedziala jego mama.
- Pokoje? - zapytal Zayn.
- Skarbie, przeciez sa dpojrzali. Noech spia w jednym.
- Jezeli panstwo to nie pasuje to mozemy spac osobno - powiedzialam troche zawiedziona.
- Nie skadze. Spijcie razem tylko.,, - zaczela mama Zayna.
- Spokojnie wnukow nam nie zrobia - dokonczyl jego tata smiejac sie.
Z lekka zaczerwieniona udalam sie z Zaynem na pietro. Byly tam 4 pokoje. Domyslam sie, ze jego siostr. Weszlismy do tego na koncu. Maly pokoj z szarymi scianami, brazowymi meblami i lozkiem. Polozylam walizke obok szafy.
- Ladny masz pokoj - powiedzialam.
- Przepraszam za rodzicow, ale sa cz...
- Przestan. Sa w porzadku - usmiechnelam sie do niego wyciagajac pizame.
- Lazienka jest na przeciwko moich drzwi - powiedzial.
- Dzieki - szepnelam i udalam sie do lazienki.
Przebralam sie w pizame, umylam zeby, a wlosy zwiazalam w niedbalego koka. Wyszlam, a Zayn lezal juz w pizamie jakies smiesznej. Zaczelam sie z niego smiac. Podboegl do mnie wzial na rece i polozyl na lozku. Usmoechnelam sie do niego.
- Dziekuje - zaczelam - super bohaterze - wubuchlam smiechem.
Odwrocil sie do mnie tylem, ale ja nie moglam sie powstrzymac ze smiechu. Po kilku minutach sie uspokoilam.
- Zayn - zaczelam, a on nic. - Misiu - poglaskalam go po ramieniu. - Super bohaterze - wybichlam smiechem, a on mnie zrzucil z lozka.
Spojrzal sie na mnie, a ja plakalam ze smiechu. Brzuch mnie zaczynal bolec. W koncu dalam sobie spokoj. Weszlam na lozko i wtulilam sie w Zayna. Po kilku minutach ziewalam co chwile.
- Dobranoc - szepnal.
- Dobranoc super bohaterze - powiedzialam i zasnelam.
*Zayn*
Ona jest... O jeju kocham ja! Zaczela sie ruszac podczas snu i wiercic. Nie wiedzialem co sie dzieje. Nagle zaczela mowic:
- Super bohater moim mezem. Spadam, ratunku.... Dziekuje, dziekuje - zaczela machac rekoma, a ja sie smialem jeszcze bardziej.
- Tori, spokojnie za rok ci sie oswiadcze - ucalowalem spiaca Tori w czolo.
niedziela, 18 sierpnia 2013
Chapter 48 ♥
Byłam dzisiaj kupić książki i bozee nie chce do szkoły. W ogóle po co mi ona? Przynajmniej mogłam sie spotkać z moja przyjaciółka. Ja tu nie zanudzam, bo rozdział czeka. Pozdrawiam, Marcela.
*Tori*
Zayn zostal u mnie na noc, ale nie spal ze mna. Niby mu wybaczylam, ale nadal sie boje, ze cos mi zrobi.
Otworzylam leniwie oczy i po chwili je zamknelam - slonce od smego ranka dawalo. No nic. Weszlam do garderoby. Ubralam krtokie czarnespodenki i do tego razista rozowa koszulke na ramiaczkach, ktora schowalam w spodnie. Wlosy zwiazalam w koka. Nalozylam czarne okulary i zeszlam na dol. Zayn spal na fotelu. Troche szkoda mi sie go zrobilo. Weszlam do kuchni i zabralam sie do robienia nalesnikow amerykanskich. Kiedy byly gotowe polalam je sosem truskawkowym i jagodowym. Polozylam na stole w salonie i zaczelam budzic Zayna.
- Wstawaj - zaczelam delikatnie dotykajac jego twarzy. - Sniadanie czeka - mowilam, a on mruknal cos pod nosem i sie obrocil. - Wstawaj no - powiedzialam z lekka zdenerwowana. Musnelam jego usta, ale to tez nic nie dalo. Poszlam po ta trabke co na meczach sa. Podeszlam do niego i zatrabilam munw twarz.
Usiadl z predkoscia swiatla.Spojrzal sie dookola i zostawil wzrok na mnie, a ja sie tylko usmiechnelam.
- Mila pobudka - powiedzial z sarkazmem.
- Do uslug - usmiechnelam sie i usiadlam na kanapie z talerzem z polowa truskawkowa. - Ciebie dobudzic to normalnie powinno dostawac sie nagrode nobla - powiedzialam.
- Dobre - zasmialam sie, gdy zaczal pozerac nalesniki.
- O 15 mam wywiad - powiedzialam. - Czyli o 13 musze byc u Emmy. Zawieziesz mnie? - spytalam.
- Zawioze - powiedzial z pelna buzia.
- Dziekuje - wzielam od niego pusty talerz i schowalam do zmywarki.
Poszlam do gory i wzielam swoj kosz na pranie i wyciagnelam go do przed pokoju. Nastepnie kosz od Wiktora. Zayn zaniosl mi je do pralni. Wdtawilam pranie i usiadlam na krzesle.
- Nie wiem w co mam sie ubrac - powiedzialam.
- Chodz - zlapal moja reke, ledwo powstrzymalam sie, zeby jej nie wyciagnac. - Wybiore ci cos - powiedzial.
Weszlismy do mojej grderoby. Zayn szalal po niej. W koncu znalazl. Podal mi ciuchy. Rozowe szorty z wysokim stanem i wlozona w nie biala koszule nanramiaczkach. Zapielam ja na ostatni guzik.Nalozylam rozowe lity i przegladnelam sie.
- Dziekuje - powiedzialam do niego.
- Nie ma za co - zblizyl sie do mnie i objal mnie w talii.
- Zayn - zaczelam, ale pocalowal mnie. Na poczatku bylam zszokowana, ale po chwili poglebilam pocalunek - kocham cie - powiedzialam i wtulilam sie w niego.
- Ja ciebie tez - usmiechnal sie.
Wyszlismy i Zayn zawiozl mnie do Emmy. Ona mnie pomalowala nalozyla soczewki i peruke. Zawiozla mnie do studia. Weszlam do sali i wszystkie oczy zwrocily sie ku mnie.
- Siadaj - powiedziala Diana. Usiadlam poslusznie. - Jak wiesz w poniedzialek wychodzi twoja plyta - powiedziala. - I mamy juz ustalona trase koncertowa - powiedziala.
- Co?! - zdziwilam sie. - O boze... To swietnie! - krzyknelam.
- A oto skonczona plyta - podala mi.
Okladka wygladala tak : http://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSTz1JgNmiaP3AMGFOfLnrUj8pkFCi9Xl55whOWkeIIArd-LdjR. Napis : Sophie Morphy 'The Climb'. Aaaa wszyslo swietnie. Lista piosenek :
1. Call my name
2. The Climb
3. How you doin'
4. Over Again ( ktora znajdzie sie rowniez na pkycie 1D z ich coverem)
5. Call me maybe
6. Your eyes
7. Overboard (feat. One Direction)
8. Diamonds
9. Thank you very much
10. What's my name
Bardzo sie ucieszylam. Po chwili wszedl moj zespol. Rzucilam sie na nich.
- Kocham was jak braci - krzyknelam.
- W takim razie siora, dusisz mnie - zasmial sie Jesse.
- Sorki.
Po chwili dostalismy kartki z zaplanowanymi wystepami na trasie 'The Climb'. Nie czytalam. Wyszlam ze studia, a tam pelno osib krzyczy moje imie. Popodpisywalam pare zdjec, koszulek i zrobilam sobie z nimi zdjecia. Pojechalam do Emmy. Powiedzialam jej wszystko. Przebralam sie w szre szorty i czarna bokserke oraz czarne vansy. Pojechalam autobusem do domu. Zayn mial byc za godzine wiec czekalam na niego.Wyjelam jakies ciastka, slodycze. Po godzinie przyszedl Zayn.
- Ooo slodycze - usmiechnal sie i usiadl.
- Bede miala trase koncertowa - powiedzialam szczesliwa.
- To super.
- A jutro wychodzi moja plyte, ale niech strace - wyjelam ja zza plecow. - Jestes pierwszy.
- Niezla. Wlacze ja - powiedzial i podszedl do radia.
Wlaczyl ja, a ja wyjelam kartki z koncertami. Wczytalismy sie.
Anglia
*Tori*
Zayn zostal u mnie na noc, ale nie spal ze mna. Niby mu wybaczylam, ale nadal sie boje, ze cos mi zrobi.
Otworzylam leniwie oczy i po chwili je zamknelam - slonce od smego ranka dawalo. No nic. Weszlam do garderoby. Ubralam krtokie czarnespodenki i do tego razista rozowa koszulke na ramiaczkach, ktora schowalam w spodnie. Wlosy zwiazalam w koka. Nalozylam czarne okulary i zeszlam na dol. Zayn spal na fotelu. Troche szkoda mi sie go zrobilo. Weszlam do kuchni i zabralam sie do robienia nalesnikow amerykanskich. Kiedy byly gotowe polalam je sosem truskawkowym i jagodowym. Polozylam na stole w salonie i zaczelam budzic Zayna.
- Wstawaj - zaczelam delikatnie dotykajac jego twarzy. - Sniadanie czeka - mowilam, a on mruknal cos pod nosem i sie obrocil. - Wstawaj no - powiedzialam z lekka zdenerwowana. Musnelam jego usta, ale to tez nic nie dalo. Poszlam po ta trabke co na meczach sa. Podeszlam do niego i zatrabilam munw twarz.
Usiadl z predkoscia swiatla.Spojrzal sie dookola i zostawil wzrok na mnie, a ja sie tylko usmiechnelam.
- Mila pobudka - powiedzial z sarkazmem.
- Do uslug - usmiechnelam sie i usiadlam na kanapie z talerzem z polowa truskawkowa. - Ciebie dobudzic to normalnie powinno dostawac sie nagrode nobla - powiedzialam.
- Dobre - zasmialam sie, gdy zaczal pozerac nalesniki.
- O 15 mam wywiad - powiedzialam. - Czyli o 13 musze byc u Emmy. Zawieziesz mnie? - spytalam.
- Zawioze - powiedzial z pelna buzia.
- Dziekuje - wzielam od niego pusty talerz i schowalam do zmywarki.
Poszlam do gory i wzielam swoj kosz na pranie i wyciagnelam go do przed pokoju. Nastepnie kosz od Wiktora. Zayn zaniosl mi je do pralni. Wdtawilam pranie i usiadlam na krzesle.
- Nie wiem w co mam sie ubrac - powiedzialam.
- Chodz - zlapal moja reke, ledwo powstrzymalam sie, zeby jej nie wyciagnac. - Wybiore ci cos - powiedzial.
Weszlismy do mojej grderoby. Zayn szalal po niej. W koncu znalazl. Podal mi ciuchy. Rozowe szorty z wysokim stanem i wlozona w nie biala koszule nanramiaczkach. Zapielam ja na ostatni guzik.Nalozylam rozowe lity i przegladnelam sie.
- Dziekuje - powiedzialam do niego.
- Nie ma za co - zblizyl sie do mnie i objal mnie w talii.
- Zayn - zaczelam, ale pocalowal mnie. Na poczatku bylam zszokowana, ale po chwili poglebilam pocalunek - kocham cie - powiedzialam i wtulilam sie w niego.
- Ja ciebie tez - usmiechnal sie.
Wyszlismy i Zayn zawiozl mnie do Emmy. Ona mnie pomalowala nalozyla soczewki i peruke. Zawiozla mnie do studia. Weszlam do sali i wszystkie oczy zwrocily sie ku mnie.
- Siadaj - powiedziala Diana. Usiadlam poslusznie. - Jak wiesz w poniedzialek wychodzi twoja plyta - powiedziala. - I mamy juz ustalona trase koncertowa - powiedziala.
- Co?! - zdziwilam sie. - O boze... To swietnie! - krzyknelam.
- A oto skonczona plyta - podala mi.
Okladka wygladala tak : http://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSTz1JgNmiaP3AMGFOfLnrUj8pkFCi9Xl55whOWkeIIArd-LdjR. Napis : Sophie Morphy 'The Climb'. Aaaa wszyslo swietnie. Lista piosenek :
1. Call my name
2. The Climb
3. How you doin'
4. Over Again ( ktora znajdzie sie rowniez na pkycie 1D z ich coverem)
5. Call me maybe
6. Your eyes
7. Overboard (feat. One Direction)
8. Diamonds
9. Thank you very much
10. What's my name
Bardzo sie ucieszylam. Po chwili wszedl moj zespol. Rzucilam sie na nich.
- Kocham was jak braci - krzyknelam.
- W takim razie siora, dusisz mnie - zasmial sie Jesse.
- Sorki.
Po chwili dostalismy kartki z zaplanowanymi wystepami na trasie 'The Climb'. Nie czytalam. Wyszlam ze studia, a tam pelno osib krzyczy moje imie. Popodpisywalam pare zdjec, koszulek i zrobilam sobie z nimi zdjecia. Pojechalam do Emmy. Powiedzialam jej wszystko. Przebralam sie w szre szorty i czarna bokserke oraz czarne vansy. Pojechalam autobusem do domu. Zayn mial byc za godzine wiec czekalam na niego.Wyjelam jakies ciastka, slodycze. Po godzinie przyszedl Zayn.
- Ooo slodycze - usmiechnal sie i usiadl.
- Bede miala trase koncertowa - powiedzialam szczesliwa.
- To super.
- A jutro wychodzi moja plyte, ale niech strace - wyjelam ja zza plecow. - Jestes pierwszy.
- Niezla. Wlacze ja - powiedzial i podszedl do radia.
Wlaczyl ja, a ja wyjelam kartki z koncertami. Wczytalismy sie.
Trasa koncertowa 'The Climb'
Anglia
18.05.2012r. (piatek) godz. 18.30 - Londyn
19.05.2012r. (sobota) godz. 19.00 - Londyn
25.05.2012r. (piatek) godz. 18.00 - Southampton
26.05.2012r. (sobota) godz. 18.15 - Southampton
27.05.2012r. (niedziela) godz. 19.00 - Portsmouth
31.05.2012r. (czwartek) godz. 17.40 - Manchester
2.06.2012r. (sobota) godz. 18.30 - Liverpool
3.06.2012r. (niedziela) godz. 19.00 - Liverpool
8.06.2012r. (piatek) godz. 19.00 - Glasgow
9.06.2012r. (sobota) godz. 18.40 - Glasgow
10.06.2012r. (niedziela) godz. 17.00 - Londyn
Irlandia
22.06.2012r. (piatek) godz. 18.30 - Dublin
23.06.2012r. (sobota) godz. 19.00 - Dublin
29.06.2012r. (piatek) godz. 17.45 - Cork
1.07.2012r. (niedziela) godz. 20.00 - Limerick
7.07.2012r. (sobota) godz. 19.30 - Galway
8.07.2012r. (niedziela) godz. 20.00 - Waterford
14.07.2012r. (sobota) godz. 20.00 - Dublin
Europa
3.08.2012r. (piatek) godz. 19.30 - Paryz - Francja
4.08.2012r. (sobota) godz. 19.00 - Paryz - Francja
5.08.2012r. (niedziela) godz. 17.30 - Paryz - Francja
10.08.2012r. (piatek) godz. 18.30 - Barcelona - Hiszpania
11.08.2012r. (sobota) godz. 19.00 - Barcelona - Hiszpania
12.08.2012r. (niedziela) godz. 18.30 - Madryt - Hiszpania
18.08.2012r. (sobota) godz. 18.30 - Rzym - Wlochy
24.08.2012r. (piatek) godz. 19.00 - Norwegia - Oslo
26.08.2012r. (niedziela) godz. 20.00 - Sztokholm - Szwecja
31.08.2012r. (piatek) godz. 20.00 - Warszawa - Polska
2.09.2012r. godz. 19.00 - Gdansk - Polska
31.05.2012r. (czwartek) godz. 17.40 - Manchester
2.06.2012r. (sobota) godz. 18.30 - Liverpool
3.06.2012r. (niedziela) godz. 19.00 - Liverpool
8.06.2012r. (piatek) godz. 19.00 - Glasgow
9.06.2012r. (sobota) godz. 18.40 - Glasgow
10.06.2012r. (niedziela) godz. 17.00 - Londyn
Irlandia
22.06.2012r. (piatek) godz. 18.30 - Dublin
23.06.2012r. (sobota) godz. 19.00 - Dublin
29.06.2012r. (piatek) godz. 17.45 - Cork
1.07.2012r. (niedziela) godz. 20.00 - Limerick
7.07.2012r. (sobota) godz. 19.30 - Galway
8.07.2012r. (niedziela) godz. 20.00 - Waterford
14.07.2012r. (sobota) godz. 20.00 - Dublin
Europa
3.08.2012r. (piatek) godz. 19.30 - Paryz - Francja
4.08.2012r. (sobota) godz. 19.00 - Paryz - Francja
5.08.2012r. (niedziela) godz. 17.30 - Paryz - Francja
10.08.2012r. (piatek) godz. 18.30 - Barcelona - Hiszpania
11.08.2012r. (sobota) godz. 19.00 - Barcelona - Hiszpania
12.08.2012r. (niedziela) godz. 18.30 - Madryt - Hiszpania
18.08.2012r. (sobota) godz. 18.30 - Rzym - Wlochy
24.08.2012r. (piatek) godz. 19.00 - Norwegia - Oslo
26.08.2012r. (niedziela) godz. 20.00 - Sztokholm - Szwecja
31.08.2012r. (piatek) godz. 20.00 - Warszawa - Polska
2.09.2012r. godz. 19.00 - Gdansk - Polska
- Wow - tyle z siebie wydalam.
- To jest bardzo duzo jak na wschodzaca gwiazde - powiedzial.
Diana mowila, ze brala tam gdzie najwiecej mam fanow - powiedzialam do niego.
- To niezle - powiedzial i mnie poclowal.
środa, 14 sierpnia 2013
Chapter 47 ♥
Przychodzą do was z tym. Nie wiem czy wam sie to podoba, ale niech stracę. Nie mam weny. Wytykają ze mnie przysięgam. To jest straszne, ale jakoś muszę sie z tym oswoić. Mam nadzieje, ze mu wybaczycie.
*Tori*
Rodzice juz sie wyprowadzili, a ja zostalam sama z Wiktorem. Wstalam i poszlam do lazienki. Stanelam prze listrem. Moje oczy byly czerwone i napuchniete od placzu. Ja taj ufalam Zaynowi, a on... Ach... Nie wazne. Starsznie tez schudlam i jestem slaba. Ubralam czarne leginsy, czarna bokserke i czarne vansy. Wlosy zwiazalam w kitke. Nalozylam okulary i schowalam do czarnej torby schowalam telefon, sluchawki, ipoda,protfel i wyszlam z domu. Poszlam na autobus i ruszylam na obrzeze Londynu. Trwalo to okolo 1,5 godziny. W koncu dojechalam i wyszlam. Podeszlam pod dom naszej rodzinki. Jaki cudowny. Zapukalam do drzwi i po chwili usmiechniety Harry otworzyl mi drzwi.
- Czesc, Tori - powiedzial i mnie przytulil.
- Hej - powiedzialam.
- Wchodz - powiedzial.
Weszlam i zaczelam sie rozgladac po domu.
- Harry, zmienilem napis i jest Darcy - uslyszalam glos z gory, ktory nalezal do Zayna.
- Ja przyjde pozniej - powiedzialam i chcialam sie cofnac.
- Nigdzie nie idziesz - powiedzial.
- Mam bardziej cierpiec czy ty masz oczy i mnie widzisz?!
- Tori!!! - uslyszalam Dage.
Odwrocilam sie, a ona mnie przytulila.
- Wygladasz strasznie - powiedziala odchodzac kawalek ode mnie.
Usmiechnelam sie slabo, a po chwili ujrzalam Zayna. Spojrzal na mnie to na Harrego i Dage i zatrzymalnsie na mnie.
- Czesc - powiedzial niepewnie.
- Czesc - odpowiedzialam.
- Ja juz bede szedl - powiedzial.
- NIE! - wrzasnela Daga.
- Pilnujcie do domu, a ja z Daga ide do lekarza. Nawet nie wazcie sie ruszac - zagrozil i wyszli. Odwrocilam sie w strone Zayna.
- Ummm... - tyle z siebie wydalam. Poszlam do przodu do salonu.
Stalam przy zdjeciu moim i Dagi kiedy mialysmy 13 lat. To bylo cudowne.
- Wiki - uslyszalam glos Zayna zza siebie.
Odsunelam sie na bezpieczna odleglosc od niego.
- Ja-ja wiem, przepraszam, ja nie chcialem - tlumaczyl sie, mi z oczu zaczely leciec lzy.
Podszedl do mnie i delikatnie dotknal mojej twarzy, ale odsunelam sie.
- Ja cie nie skrzywdze, Wiki - powiedzial prawie sie rozklejajac.
- Boje sie ciebie - powiedzialam.
Spuscil glowe, a mi sie zrobilo slabo. Chwycilam sie polki. Mialam mroczki przed oczami. Poczulam rece Zayna chwytajace mnie w talii.
- Wiki, co sie dzieje? - zapytal.
- Slabo mi - powiedzialam.
Poczulam jak mnie podnosi i kladzie na kanapie. Otworzylam oczy i bylo juz lepiej.
- Jadlas cos? - spytal. - Dzisiaj? Wczoraj?
- Nie - szepnelam.
- Moze do lekarza cie zawiezc - spytal.
- Nie.
Usiadlam i spojrzalam na jego twarz. Odsunelam sie od niego. Wyjelam z torby jakiegos batona z kilku dni. Zjadlam szybko. Bylam brdzo glodna. Spojrzalam na Zayna, a on siedzial na ziemi, a Zayn mial twarz zakryta dlonmi. Nie moglam patrzec na niego tak zalamanego. Przysunelam sie do niego i wtulilam sie. Zdjal rece z twarzy i przytulil mnie mocno.
- Obiecuje, ze nigdy sie to nie powtorzy - powiedzial.
- Ale ja nadal sie ciebie boje - powiedzialam, bo i tak niepewnie sie czulam w jego ramionach.
- Przepraszam - powiedzial i sie odsunal.
- Powiedz mi dlaczego sie tak schlales ? - zapytalam.
- Bo, musialem odreagowac - szepnal.
- Co?!
- Bo - zacial sie. - W czwartek menadzer powiedzial, ze mam z toba zerwac - powiedzial wszystko. - Nie zgodzilem sie i troche mialem z nim sporow.
- Zayn, nie trzeba bylo...
- Ale ja cie kocham - powiedzial i dotknl delikatnie mojej twarzy. Wzdrygnelam sie.
Zauwazyl to i sie odsunal ode mnie.
- Przepraszam - powiedzial.
- Przytul mnie - powiedzialam i po chwili bylam juz w jego ramionach.
*Daga*
Lekrz wlasnie robi mi USG. Harry trzyma moja reke i patrzy na ekran.
- Tu jest glowka - mowil lekarz i opowiadal co i jak.
Harry sie rozkleil. Wyszlismy ze szpitala, a on uwiesil sie na mnie.
- Harry! - krzyknelam bo byl mega ciezki.
- Przepraszam sloneczko - powiedzial i musnal moje usta.
- Glodna jestem - powiedzialam.
- No to jedziemy do restauracji - usmiechnal sie do mnie.
Pojechalismy do restauracji. Usiedlismy przy jednym stoliku. Obok nas siedzialy jakies dwie dziewczyny, ktore krzywo na nas patrzyly, raczej na mnie. Dziwnie sie poczulam itroche zaslonilam brzuch.
- Stalo sie cos? - zapytal Harry.
- Nie - szepnelam.
- Daga...
- Czesc. Jestesmy twoimi wielkimi fankami i mieszkamy w Polsce. Moglybysmy autograf? - zapytala blondynka.
- Jasne - jak masz na imie? - zapytal podpisujac jej plyte.
- Amelia, a ona Emilia - powiedziala.
- Polska tak? - kiwnely glowami. - To tak jak Daga - powiedzial i usmiechnal sie do mnie.
- Polki sa piekne, no chyba niektore maja niemieckie korzenie - spojrzala sie na mnie.
- Mowisz o sobie? - zapytal Harry sciskajac moja reke. - Spokojnie nie jestes taka brzydka. Milo bylo was pozmac - powiedzial Harry a one odeszly.
- Dziekuje - powiedzialam.
- Prosze bardzo - pocalowal mnie w policzek.
Zjedlismy i pojechalismy do galerii.
- Harry po co przyjechalismy tu? - zapytal.
- Darcy musi miec jakies ciuszki. A ty niedlugo sie w swoje noe zmiescisz - drugie zdanie wypowiedzial pod nosem.
- Trzeba bylo uzywac gumek - stuknelam gonw ramie.
Weszlismy do galerii i udalismy sie do sklepu dzieciecego.
- Daga zobacz - pokazal Harry.
Rozowe body z napisem 'I love my dad'.
- Harry - westchnelam, a on wlozyl je do kozyka.
Za to ja skupilam sie na smoczkach. Jeden rozowy, dwa biale z marchewka, niebieski i zielony. Tak na wszelki wypadek. Kubilam dwie butelki. Znalazlam rowniez sliczna posciel do lozeczka. Byla koloru podrowego rozu. Wlozylam do koszyka. Podeszlam do Harrego, a ten wybieral nadal ciuszki. Male sukienki, body, spioszki, czapeczki i....
- Harry po co kupiles jej mini dwie pary conversow.
-Bo to moja coreczka - powiedzial.
Poszlismy do kasy. Kiedy przyszla kolej na zaplacenie poklocilam sie z Harrym o to kto placi.
- Daga, ja zaplace.
- Nie, ja zaplace.
W koncu zaplacilismy po pol. Harry szedl z torbami. Kupilam sobie jeszcze pare spodni, bluzek i sukienek.
Dojechalismy do domu i to co ujrzalam uszczesliwilo mnie. Zayn przytulal Tori. Awww..
- Aww.. - wydusilam z siebie.
- Wrociliscie. I jak? - zapytala Tori.
- Darcy zdrowa, zakupy zrobione, Harry to ide. Czyli wszystko na swoim miejscu - powiedzialam.
- To my sie zbieramy - powiedzial Zayn podaja reke Tori.
- To pa - wyszli.
Poszlam z torbami do pokoiku dziecka. Zaczelam ukladac wszystko w szafkach. Kiedy skonczylam zeszlam na dol do salonu.
- Jutro mam z chlopakami konferencje. Nie bedzie mnie caly dzien - powiedzial obejmujac mnie.
- W porzadku. Kochanie, bo jutro piatek, a w sobote przjezdza moja mala rodzinka i trzeba cos ugotowac.
- Zajme sie tym - pocalowal mnie w czolo.
- Czuje sie jakbym miala 25 lat, a nie 18.
- Ja tez - zasmial sie.
*Tori*
Rodzice juz sie wyprowadzili, a ja zostalam sama z Wiktorem. Wstalam i poszlam do lazienki. Stanelam prze listrem. Moje oczy byly czerwone i napuchniete od placzu. Ja taj ufalam Zaynowi, a on... Ach... Nie wazne. Starsznie tez schudlam i jestem slaba. Ubralam czarne leginsy, czarna bokserke i czarne vansy. Wlosy zwiazalam w kitke. Nalozylam okulary i schowalam do czarnej torby schowalam telefon, sluchawki, ipoda,protfel i wyszlam z domu. Poszlam na autobus i ruszylam na obrzeze Londynu. Trwalo to okolo 1,5 godziny. W koncu dojechalam i wyszlam. Podeszlam pod dom naszej rodzinki. Jaki cudowny. Zapukalam do drzwi i po chwili usmiechniety Harry otworzyl mi drzwi.
- Czesc, Tori - powiedzial i mnie przytulil.
- Hej - powiedzialam.
- Wchodz - powiedzial.
Weszlam i zaczelam sie rozgladac po domu.
- Harry, zmienilem napis i jest Darcy - uslyszalam glos z gory, ktory nalezal do Zayna.
- Ja przyjde pozniej - powiedzialam i chcialam sie cofnac.
- Nigdzie nie idziesz - powiedzial.
- Mam bardziej cierpiec czy ty masz oczy i mnie widzisz?!
- Tori!!! - uslyszalam Dage.
Odwrocilam sie, a ona mnie przytulila.
- Wygladasz strasznie - powiedziala odchodzac kawalek ode mnie.
Usmiechnelam sie slabo, a po chwili ujrzalam Zayna. Spojrzal na mnie to na Harrego i Dage i zatrzymalnsie na mnie.
- Czesc - powiedzial niepewnie.
- Czesc - odpowiedzialam.
- Ja juz bede szedl - powiedzial.
- NIE! - wrzasnela Daga.
- Pilnujcie do domu, a ja z Daga ide do lekarza. Nawet nie wazcie sie ruszac - zagrozil i wyszli. Odwrocilam sie w strone Zayna.
- Ummm... - tyle z siebie wydalam. Poszlam do przodu do salonu.
Stalam przy zdjeciu moim i Dagi kiedy mialysmy 13 lat. To bylo cudowne.
- Wiki - uslyszalam glos Zayna zza siebie.
Odsunelam sie na bezpieczna odleglosc od niego.
- Ja-ja wiem, przepraszam, ja nie chcialem - tlumaczyl sie, mi z oczu zaczely leciec lzy.
Podszedl do mnie i delikatnie dotknal mojej twarzy, ale odsunelam sie.
- Ja cie nie skrzywdze, Wiki - powiedzial prawie sie rozklejajac.
- Boje sie ciebie - powiedzialam.
Spuscil glowe, a mi sie zrobilo slabo. Chwycilam sie polki. Mialam mroczki przed oczami. Poczulam rece Zayna chwytajace mnie w talii.
- Wiki, co sie dzieje? - zapytal.
- Slabo mi - powiedzialam.
Poczulam jak mnie podnosi i kladzie na kanapie. Otworzylam oczy i bylo juz lepiej.
- Jadlas cos? - spytal. - Dzisiaj? Wczoraj?
- Nie - szepnelam.
- Moze do lekarza cie zawiezc - spytal.
- Nie.
Usiadlam i spojrzalam na jego twarz. Odsunelam sie od niego. Wyjelam z torby jakiegos batona z kilku dni. Zjadlam szybko. Bylam brdzo glodna. Spojrzalam na Zayna, a on siedzial na ziemi, a Zayn mial twarz zakryta dlonmi. Nie moglam patrzec na niego tak zalamanego. Przysunelam sie do niego i wtulilam sie. Zdjal rece z twarzy i przytulil mnie mocno.
- Obiecuje, ze nigdy sie to nie powtorzy - powiedzial.
- Ale ja nadal sie ciebie boje - powiedzialam, bo i tak niepewnie sie czulam w jego ramionach.
- Przepraszam - powiedzial i sie odsunal.
- Powiedz mi dlaczego sie tak schlales ? - zapytalam.
- Bo, musialem odreagowac - szepnal.
- Co?!
- Bo - zacial sie. - W czwartek menadzer powiedzial, ze mam z toba zerwac - powiedzial wszystko. - Nie zgodzilem sie i troche mialem z nim sporow.
- Zayn, nie trzeba bylo...
- Ale ja cie kocham - powiedzial i dotknl delikatnie mojej twarzy. Wzdrygnelam sie.
Zauwazyl to i sie odsunal ode mnie.
- Przepraszam - powiedzial.
- Przytul mnie - powiedzialam i po chwili bylam juz w jego ramionach.
*Daga*
Lekrz wlasnie robi mi USG. Harry trzyma moja reke i patrzy na ekran.
- Tu jest glowka - mowil lekarz i opowiadal co i jak.
Harry sie rozkleil. Wyszlismy ze szpitala, a on uwiesil sie na mnie.
- Harry! - krzyknelam bo byl mega ciezki.
- Przepraszam sloneczko - powiedzial i musnal moje usta.
- Glodna jestem - powiedzialam.
- No to jedziemy do restauracji - usmiechnal sie do mnie.
Pojechalismy do restauracji. Usiedlismy przy jednym stoliku. Obok nas siedzialy jakies dwie dziewczyny, ktore krzywo na nas patrzyly, raczej na mnie. Dziwnie sie poczulam itroche zaslonilam brzuch.
- Stalo sie cos? - zapytal Harry.
- Nie - szepnelam.
- Daga...
- Czesc. Jestesmy twoimi wielkimi fankami i mieszkamy w Polsce. Moglybysmy autograf? - zapytala blondynka.
- Jasne - jak masz na imie? - zapytal podpisujac jej plyte.
- Amelia, a ona Emilia - powiedziala.
- Polska tak? - kiwnely glowami. - To tak jak Daga - powiedzial i usmiechnal sie do mnie.
- Polki sa piekne, no chyba niektore maja niemieckie korzenie - spojrzala sie na mnie.
- Mowisz o sobie? - zapytal Harry sciskajac moja reke. - Spokojnie nie jestes taka brzydka. Milo bylo was pozmac - powiedzial Harry a one odeszly.
- Dziekuje - powiedzialam.
- Prosze bardzo - pocalowal mnie w policzek.
Zjedlismy i pojechalismy do galerii.
- Harry po co przyjechalismy tu? - zapytal.
- Darcy musi miec jakies ciuszki. A ty niedlugo sie w swoje noe zmiescisz - drugie zdanie wypowiedzial pod nosem.
- Trzeba bylo uzywac gumek - stuknelam gonw ramie.
Weszlismy do galerii i udalismy sie do sklepu dzieciecego.
- Daga zobacz - pokazal Harry.
Rozowe body z napisem 'I love my dad'.
- Harry - westchnelam, a on wlozyl je do kozyka.
Za to ja skupilam sie na smoczkach. Jeden rozowy, dwa biale z marchewka, niebieski i zielony. Tak na wszelki wypadek. Kubilam dwie butelki. Znalazlam rowniez sliczna posciel do lozeczka. Byla koloru podrowego rozu. Wlozylam do koszyka. Podeszlam do Harrego, a ten wybieral nadal ciuszki. Male sukienki, body, spioszki, czapeczki i....
- Harry po co kupiles jej mini dwie pary conversow.
-Bo to moja coreczka - powiedzial.
Poszlismy do kasy. Kiedy przyszla kolej na zaplacenie poklocilam sie z Harrym o to kto placi.
- Daga, ja zaplace.
- Nie, ja zaplace.
W koncu zaplacilismy po pol. Harry szedl z torbami. Kupilam sobie jeszcze pare spodni, bluzek i sukienek.
Dojechalismy do domu i to co ujrzalam uszczesliwilo mnie. Zayn przytulal Tori. Awww..
- Aww.. - wydusilam z siebie.
- Wrociliscie. I jak? - zapytala Tori.
- Darcy zdrowa, zakupy zrobione, Harry to ide. Czyli wszystko na swoim miejscu - powiedzialam.
- To my sie zbieramy - powiedzial Zayn podaja reke Tori.
- To pa - wyszli.
Poszlam z torbami do pokoiku dziecka. Zaczelam ukladac wszystko w szafkach. Kiedy skonczylam zeszlam na dol do salonu.
- Jutro mam z chlopakami konferencje. Nie bedzie mnie caly dzien - powiedzial obejmujac mnie.
- W porzadku. Kochanie, bo jutro piatek, a w sobote przjezdza moja mala rodzinka i trzeba cos ugotowac.
- Zajme sie tym - pocalowal mnie w czolo.
- Czuje sie jakbym miala 25 lat, a nie 18.
- Ja tez - zasmial sie.
piątek, 9 sierpnia 2013
Chapter 46 ♥
Przepraszam, ze tak dziwnie dodaje, ale dopiero wróciłam od cioci i trochę muszę zrobić. Np. Kupić książki, nowe ciuchy, zeszyty i inne pierdoły. Mam nadzieje, ze mnie rozumecie. Spróbuje dodawać częściej, ale nie obiecuje.
Harry powiedzial, ze dojechalismy. Mialam zawiazana opaske na oczach wiec nic nie widzialam. Wyprowadzil mnie powoli z auta, a potem szepnal mi do ucha:
- Zdejmij opaske skarbie.
Poslusznie zdjelam ja i az zaczelam plakac ze szczescia. Dom byl cudowny. Przytulilam sie mocno do niego i plakalam bardziej.
- Kocham Cie - powiedzialam, a on pocalowal mnie w czolo. - Dziekuje - powiedzialam szlochajac.
Usmiechnal sie i wprowadzil przed drzwi. Podal mi klucze.
- Otworz - powiedzial.
Powoli wlozylam klucz do zamka i go przekrecilam. Otworzylam drzwi i jeszcze bardziej sie poplakalam. Dom wygladal tak : salon, kuchnia, nasz pokoj, garderoba Harrego, moja garderoba, lazienka. Bylo jeszcze kilka pokoi goscinnych.
- A teraz niespodzianka - powiedzial i zaprowadzil mnie pod drzwi gdzie byl rozowy napis 'Sylwia'.
Zaczelam jeszcze bardziej plakac i go pocalowalam. Harry otworzyl drzwi, a ja az zatkalam sobie buzie reka. Pokoj dla dziecka wygladal tak. Podeszlam do lozeczka i stanelam opierajac na nim dlonie. Lzy sciekaly mi po policzkach. Poczulam dlonie Harrego na talii. Odwrocilam sie, a on zlapal moja twarz w dlonie. Kciukiem wytarl mi lzy i pocalowal.
- Dziekuje - powiedzialam.
Przytulil mnie mocno do siebie.
- Zaraz beda chlopacy i urzadzamy sie.
Zasmialam sie i pocalowalam go. Harry kucnal i odslonil moj brzuch i pocalowal go.
- No Sylwia, a teraz czekamy na ciebie - zasmil sie.
Zeszlismy na dol, a chlopacy wnosili juz do pokoi pudla. Ja usiadlam na kanapie i zadzwonilam do Tori.
- Halo? - uslyszalam jej glos.
- Hej. Wpadasz do mnie jutro? - zapytalam.
- Nie, bo Zayn i...
- Przeprowadzilam aie z Harrym - przerwalam jej.
- Nie gadaj.... To swietnie - powiedziala. - Jasne ze wpadne.
- Wybacz Zaynowi, Tori prosze cie - powiedzialam.
- Daga, mowilam ci juz.
- Pogadamy jutro, pa.
O 17 wszystko bylo juz poukladane. Poszlam do sypialni gdzie Harry siedzial. Zapomnialam wspomniec, ze na parterze jest kuchnia, salon, toaleta i drzwi do garazu i pralni. Za to na gorze po lewej stronie sa dwa pokoje goscinne i lazienke, a po prawej nasz i dziecka. Podeszlam do Harrego i mocno go pocalowalam.
- Kocham cie - powiedzialam.
- Ja ciebie tez.
- Jutro przyjdzie Tori.
- To dobrze, bo jutro mamy wywiad i podpisywanie plyt - powiedzial.
- A w sobote przyleca moi rodzice z siostra - poinformowalam go.
- Nareszcie poznam twoja rodzinke - usmiechnal sie do mnie. - Chodzmy sie przejsc -powiedzial.
Poszlam do garderoby. Ubralam zwiewna jasno rozowa sukienke z brazowym paskiem pod piersiami. Do tego nalozylam jasno rozowe balerinki. Wlosy zwiazalam w kok wraz z grzywka. Nalozykam jasny wianuszek i wyszlam z garderoby. Harry podszedl do mnie i pocalowal.
- Jestes piekna - powiedzial.
Usmiechnelam sie do niego. Objal mnie w pasie i wyszlismy z domu. Poszlismy do parku niedaleko naszego domu. Chodzilismy trzymajac sie za reke. Rozmwialismy o tym jak to wszystko bedzie i takie tam. Nagle podeszla do nas dziewczyna okoko 17 lat. Sliczna brunetka.
-Czdsc - zaczela. - Hrry jestem twoja wielka fanka i .... dasz mi autograf? - spytala i wyjela kartke z dlugopisem.
- No jasne. Jak masz na imie? - zapytal biorac od niej rzeczy i tym samym puszczajac moja reke.
- Ellie - powiedziala szeroko usmiechnieta.
Harry sie podpisal.
- Moge zdjecie? - zapytala.
- Oczywiscie - poslal jej usmiech i juz nadstawial sie do zdjecia.
- Ale z Dagmara tez - powiedziala.
- Nie, ja...
- Proooszeee - zrobila proszaca mine.
Usmiechnelam sie i stanelam do zdjecia. Zdjecie zrobione.
- Mam nadzieje, ze urodzi wam sie przepiekne i zdrowe dziecko - powiedziala.
- A moge wiedziec czy chlopczyk czy dziewczynka? - zapytala.
- Dziewczynka i bedzie miala na imie Sylwia - powiedzial dumny Harry.
- To cudownie. Dagmaro, ciaz ci sluzy - usmiechnela sie i odeszla.
Harry przysunal sie do mnie i musnal moje usta.
- Ma racje z brzuchem wygladasz cudownie - szepnali mnie pocalowal.
Widac bylo to, ze jestem w ciazy, ale udawalo sie to ukryc. Dzisiaj przy tej sukience nie. Wiec nawet idiota zauwazylby, ze jestem w ciazy, co nie usmiechalo mi sie. Poszlismy usiasc na lawce. Harry obial mnie ramieniem.
- Jeszcze dwa miesice temu chcialam zaczac swoj imprezowy styl bycia - zasmialam sie. - Z Wojtkiem nawet juz ogarnelismy do ktorych klubow warto wchodzic, ale tu takie bum!
- Wlasnie. Jak sie dowiedzialas, ze jestes w ciazy? - zapytal.
- No ja bylam z Wojtkiem i Karolina u Kuby. Siedzielismy, gadalismy i wkurzyl mnie Kuba i wydarlam sie na niego. Wojtek wylecial z tekstem 'Pewnie ma okres.'. Zczela sie wtedy zastanawiac i kiedy szlam z Karolina do mojego domu powiedzialam jej wszystkie moje mysli co do tego. Poszla do apteki i kupila 4 testy ciazowe. Wrocilam do domu. Rodzicow nie bylo. Zrobilm jeden test. Pozytywny. Drugi - to samo, I ostatnie dwa rowniez pozytywne - powiedzialam.
- A twoja pierwsza reakcja? - zapytal.
- Rozpilam lustro w lazience i lezalam przez godzine na podlodze i plakalam.
- Przepraszam - powiedzial i mocno mnie przytulil. - Gdybym byl ba...
- To wina naszej dwojki. Chociaz coraz bardziej ciesze sie co do dziecka - powiedzialam usmoechnieta.
- Taaak. Sylwia to bedzie miala dobrze - zasmial sie.
- Dlaczego postanowiles, ze Sylwia, a nie Darcy? - zapytalam.
- Bo wiem ile sie wuciepisz wiec niech bedzie to na teoja korzysc - powiedzial.
- Dziekuje - powiedzialam i wtulilam sie w niego. - Jestes najlepszym chlopakiem jakiego mialam. Przestalam ich liczyc po 13 kiedy mialam 14 lat wiec sporo ich bylo.
- To ja nie mam tak pokaznej liczby bylych dziewczyn - zdziwil sie.
- I dobrze - zasmialam sie. - Spokojnie jeszcze nabijesz pare.
- Ty bedziesz moja na zawsze - powiedzial.
Usmiechnelam sie i nagle przeszla mnie gesia skorka. Bylo zimno. Harry to zaiwazyl i nalozyl na mnie swoja marynarke.
- Dzieki - musnelam jego usta. - Pojdziez jutro ze mna do lekarza? - spytalam.
- Po co?! - zapytal wystraszony.
- Bo chyba musze wiedziec co tam u Sylwii - powiedzialam.
- A no tak. Tak pojde - powiedzial po chwili namyslu.
Potem poszlismy znowu spacerowac. Okolo 20 wrocilismy do naszego domu. Weszlam do lazienki i zaczelam napiszczac wody do wanny. Poszlam do garderoby. Wyjelam czarne bokserki i szara bluzke. Przeszlam przez pokoj i weszlam do lazienki. Wykapalam sie, a potem przebralam. Wyszlam z lazienki. W sypialni nie bylo Harrego wiec zeszlam na dol. Weszlam do salonu, nie ma Harrego, w kuchni tez go nie bylo.
- HARRY! - krzyknelam i po chwili zbiegl z gory wchodzac wystraszony do kuchni. Podbiegl do mnie i stanal przede mna.
- Co sie stalo? - zapytal wystraszony.
- Szukalam ciebie - powiedzialam. - Glodna jestem - stwierdzilam.
- Zrobie cos - powiedzial i podszedl do lodowki, a ja usiadlam przy stole.
- Harry - zaczelam nie pewnie.
- Slucham? - spytal nie odchodzac od robionego jedzenia.
- Nie wazne. Pozniej - powiedzialam.
- No dobrze - powiedzial. - A co tm u Tori?
- Jutro przyjdzie. Ja nie wiem co zrobimy z nia i Zaynem.
- Mam pomysl - powiedzial.
- Boje sie?
- Jutro zaprosze Zayna, ale pozniej niz przyjdzie Tori i zamkniemy ich w czyjes garderobie - powiedzial dumnie siadajac przy stole i kladac na nim stos kanapekz nuttella.
- Jestes genialny - stwierdzilam.
- Wiem - usmiechnal sie do mnie.
Wzielismy sie za jedzenie. Czuje sie na prawde jakbym z Harrym byla juz malzenstwem. Mieszkamy razem, mamy dziecko w drodze, dogadujemy sie. Kocham go i mam wielka nadzieje, ze kiedys poprosi mnie o reke, ale to juz odlegla przyszlosc. Wiem troche wyobrazam sobie...
- O czym myslisz? - zapytal.
- A o niczym - powiedzialam.
Chcialam chwycic kolejna kanapke, ale jux nie bylo.
- Zjadlas 7 - zasmial sie.
- Kurde - powiedzialam.
Harry podszedl do mnie i wzial mnie na rece. Zaczal mnie calowac i isc do gory po schodach. Usmiechnelam sie i oddalam mu pocalunek. Po chwili poczulam pod soba pierzyne. Niedlugo po tym Hrry polozyl sie obok i znowu zaczal mnie calowac. Odsunal sie i proboalismy umiarkowac oddech. Poczulam dlon Harrego na brzuchu. Delikatnie gladzil reka.
- Harry, to moze jednak Darcy? - zapytalam, bo wiedzialam jak mu zalezy.
- Co? - spytal siadajac.
- To bedzie Darcy - powiedzialam dotykajac jego twrzy. - Wiem jak bardzo ci na tym zalezy - usmiechnelam sie.
- Dziekuje, dziekuje, dziekuje! - powiedzial i zachlannie mnie pocalowal.
- Harry... - znowu zaczelam.
- Tak?
- Bo zanim przyjechales po mnie to nie bylismy razem i czy ty... - zcielam sie. - Nie jestes ze mna tylko dka dziecka?
- Co?! Dag przestan. Chcialem byc z toba od dawna i nie wydurnia sie.
- Kochasz mnie? - zapytalam.
- Najbardziej na swiecie, no i Darcy ciebie tez - powiedzial clujac moj brzuch.
Wtulilam sie w niego i zasnelismy pierwszy raz we wlasnym domu.
Harry powiedzial, ze dojechalismy. Mialam zawiazana opaske na oczach wiec nic nie widzialam. Wyprowadzil mnie powoli z auta, a potem szepnal mi do ucha:
- Zdejmij opaske skarbie.
Poslusznie zdjelam ja i az zaczelam plakac ze szczescia. Dom byl cudowny. Przytulilam sie mocno do niego i plakalam bardziej.
- Kocham Cie - powiedzialam, a on pocalowal mnie w czolo. - Dziekuje - powiedzialam szlochajac.
Usmiechnal sie i wprowadzil przed drzwi. Podal mi klucze.
- Otworz - powiedzial.
Powoli wlozylam klucz do zamka i go przekrecilam. Otworzylam drzwi i jeszcze bardziej sie poplakalam. Dom wygladal tak : salon, kuchnia, nasz pokoj, garderoba Harrego, moja garderoba, lazienka. Bylo jeszcze kilka pokoi goscinnych.
- A teraz niespodzianka - powiedzial i zaprowadzil mnie pod drzwi gdzie byl rozowy napis 'Sylwia'.
Zaczelam jeszcze bardziej plakac i go pocalowalam. Harry otworzyl drzwi, a ja az zatkalam sobie buzie reka. Pokoj dla dziecka wygladal tak. Podeszlam do lozeczka i stanelam opierajac na nim dlonie. Lzy sciekaly mi po policzkach. Poczulam dlonie Harrego na talii. Odwrocilam sie, a on zlapal moja twarz w dlonie. Kciukiem wytarl mi lzy i pocalowal.
- Dziekuje - powiedzialam.
Przytulil mnie mocno do siebie.
- Zaraz beda chlopacy i urzadzamy sie.
Zasmialam sie i pocalowalam go. Harry kucnal i odslonil moj brzuch i pocalowal go.
- No Sylwia, a teraz czekamy na ciebie - zasmil sie.
Zeszlismy na dol, a chlopacy wnosili juz do pokoi pudla. Ja usiadlam na kanapie i zadzwonilam do Tori.
- Halo? - uslyszalam jej glos.
- Hej. Wpadasz do mnie jutro? - zapytalam.
- Nie, bo Zayn i...
- Przeprowadzilam aie z Harrym - przerwalam jej.
- Nie gadaj.... To swietnie - powiedziala. - Jasne ze wpadne.
- Wybacz Zaynowi, Tori prosze cie - powiedzialam.
- Daga, mowilam ci juz.
- Pogadamy jutro, pa.
O 17 wszystko bylo juz poukladane. Poszlam do sypialni gdzie Harry siedzial. Zapomnialam wspomniec, ze na parterze jest kuchnia, salon, toaleta i drzwi do garazu i pralni. Za to na gorze po lewej stronie sa dwa pokoje goscinne i lazienke, a po prawej nasz i dziecka. Podeszlam do Harrego i mocno go pocalowalam.
- Kocham cie - powiedzialam.
- Ja ciebie tez.
- Jutro przyjdzie Tori.
- To dobrze, bo jutro mamy wywiad i podpisywanie plyt - powiedzial.
- A w sobote przyleca moi rodzice z siostra - poinformowalam go.
- Nareszcie poznam twoja rodzinke - usmiechnal sie do mnie. - Chodzmy sie przejsc -powiedzial.
Poszlam do garderoby. Ubralam zwiewna jasno rozowa sukienke z brazowym paskiem pod piersiami. Do tego nalozylam jasno rozowe balerinki. Wlosy zwiazalam w kok wraz z grzywka. Nalozykam jasny wianuszek i wyszlam z garderoby. Harry podszedl do mnie i pocalowal.
- Jestes piekna - powiedzial.
Usmiechnelam sie do niego. Objal mnie w pasie i wyszlismy z domu. Poszlismy do parku niedaleko naszego domu. Chodzilismy trzymajac sie za reke. Rozmwialismy o tym jak to wszystko bedzie i takie tam. Nagle podeszla do nas dziewczyna okoko 17 lat. Sliczna brunetka.
-Czdsc - zaczela. - Hrry jestem twoja wielka fanka i .... dasz mi autograf? - spytala i wyjela kartke z dlugopisem.
- No jasne. Jak masz na imie? - zapytal biorac od niej rzeczy i tym samym puszczajac moja reke.
- Ellie - powiedziala szeroko usmiechnieta.
Harry sie podpisal.
- Moge zdjecie? - zapytala.
- Oczywiscie - poslal jej usmiech i juz nadstawial sie do zdjecia.
- Ale z Dagmara tez - powiedziala.
- Nie, ja...
- Proooszeee - zrobila proszaca mine.
Usmiechnelam sie i stanelam do zdjecia. Zdjecie zrobione.
- Mam nadzieje, ze urodzi wam sie przepiekne i zdrowe dziecko - powiedziala.
- A moge wiedziec czy chlopczyk czy dziewczynka? - zapytala.
- Dziewczynka i bedzie miala na imie Sylwia - powiedzial dumny Harry.
- To cudownie. Dagmaro, ciaz ci sluzy - usmiechnela sie i odeszla.
Harry przysunal sie do mnie i musnal moje usta.
- Ma racje z brzuchem wygladasz cudownie - szepnali mnie pocalowal.
Widac bylo to, ze jestem w ciazy, ale udawalo sie to ukryc. Dzisiaj przy tej sukience nie. Wiec nawet idiota zauwazylby, ze jestem w ciazy, co nie usmiechalo mi sie. Poszlismy usiasc na lawce. Harry obial mnie ramieniem.
- Jeszcze dwa miesice temu chcialam zaczac swoj imprezowy styl bycia - zasmialam sie. - Z Wojtkiem nawet juz ogarnelismy do ktorych klubow warto wchodzic, ale tu takie bum!
- Wlasnie. Jak sie dowiedzialas, ze jestes w ciazy? - zapytal.
- No ja bylam z Wojtkiem i Karolina u Kuby. Siedzielismy, gadalismy i wkurzyl mnie Kuba i wydarlam sie na niego. Wojtek wylecial z tekstem 'Pewnie ma okres.'. Zczela sie wtedy zastanawiac i kiedy szlam z Karolina do mojego domu powiedzialam jej wszystkie moje mysli co do tego. Poszla do apteki i kupila 4 testy ciazowe. Wrocilam do domu. Rodzicow nie bylo. Zrobilm jeden test. Pozytywny. Drugi - to samo, I ostatnie dwa rowniez pozytywne - powiedzialam.
- A twoja pierwsza reakcja? - zapytal.
- Rozpilam lustro w lazience i lezalam przez godzine na podlodze i plakalam.
- Przepraszam - powiedzial i mocno mnie przytulil. - Gdybym byl ba...
- To wina naszej dwojki. Chociaz coraz bardziej ciesze sie co do dziecka - powiedzialam usmoechnieta.
- Taaak. Sylwia to bedzie miala dobrze - zasmial sie.
- Dlaczego postanowiles, ze Sylwia, a nie Darcy? - zapytalam.
- Bo wiem ile sie wuciepisz wiec niech bedzie to na teoja korzysc - powiedzial.
- Dziekuje - powiedzialam i wtulilam sie w niego. - Jestes najlepszym chlopakiem jakiego mialam. Przestalam ich liczyc po 13 kiedy mialam 14 lat wiec sporo ich bylo.
- To ja nie mam tak pokaznej liczby bylych dziewczyn - zdziwil sie.
- I dobrze - zasmialam sie. - Spokojnie jeszcze nabijesz pare.
- Ty bedziesz moja na zawsze - powiedzial.
Usmiechnelam sie i nagle przeszla mnie gesia skorka. Bylo zimno. Harry to zaiwazyl i nalozyl na mnie swoja marynarke.
- Dzieki - musnelam jego usta. - Pojdziez jutro ze mna do lekarza? - spytalam.
- Po co?! - zapytal wystraszony.
- Bo chyba musze wiedziec co tam u Sylwii - powiedzialam.
- A no tak. Tak pojde - powiedzial po chwili namyslu.
Potem poszlismy znowu spacerowac. Okolo 20 wrocilismy do naszego domu. Weszlam do lazienki i zaczelam napiszczac wody do wanny. Poszlam do garderoby. Wyjelam czarne bokserki i szara bluzke. Przeszlam przez pokoj i weszlam do lazienki. Wykapalam sie, a potem przebralam. Wyszlam z lazienki. W sypialni nie bylo Harrego wiec zeszlam na dol. Weszlam do salonu, nie ma Harrego, w kuchni tez go nie bylo.
- HARRY! - krzyknelam i po chwili zbiegl z gory wchodzac wystraszony do kuchni. Podbiegl do mnie i stanal przede mna.
- Co sie stalo? - zapytal wystraszony.
- Szukalam ciebie - powiedzialam. - Glodna jestem - stwierdzilam.
- Zrobie cos - powiedzial i podszedl do lodowki, a ja usiadlam przy stole.
- Harry - zaczelam nie pewnie.
- Slucham? - spytal nie odchodzac od robionego jedzenia.
- Nie wazne. Pozniej - powiedzialam.
- No dobrze - powiedzial. - A co tm u Tori?
- Jutro przyjdzie. Ja nie wiem co zrobimy z nia i Zaynem.
- Mam pomysl - powiedzial.
- Boje sie?
- Jutro zaprosze Zayna, ale pozniej niz przyjdzie Tori i zamkniemy ich w czyjes garderobie - powiedzial dumnie siadajac przy stole i kladac na nim stos kanapekz nuttella.
- Jestes genialny - stwierdzilam.
- Wiem - usmiechnal sie do mnie.
Wzielismy sie za jedzenie. Czuje sie na prawde jakbym z Harrym byla juz malzenstwem. Mieszkamy razem, mamy dziecko w drodze, dogadujemy sie. Kocham go i mam wielka nadzieje, ze kiedys poprosi mnie o reke, ale to juz odlegla przyszlosc. Wiem troche wyobrazam sobie...
- O czym myslisz? - zapytal.
- A o niczym - powiedzialam.
Chcialam chwycic kolejna kanapke, ale jux nie bylo.
- Zjadlas 7 - zasmial sie.
- Kurde - powiedzialam.
Harry podszedl do mnie i wzial mnie na rece. Zaczal mnie calowac i isc do gory po schodach. Usmiechnelam sie i oddalam mu pocalunek. Po chwili poczulam pod soba pierzyne. Niedlugo po tym Hrry polozyl sie obok i znowu zaczal mnie calowac. Odsunal sie i proboalismy umiarkowac oddech. Poczulam dlon Harrego na brzuchu. Delikatnie gladzil reka.
- Harry, to moze jednak Darcy? - zapytalam, bo wiedzialam jak mu zalezy.
- Co? - spytal siadajac.
- To bedzie Darcy - powiedzialam dotykajac jego twrzy. - Wiem jak bardzo ci na tym zalezy - usmiechnelam sie.
- Dziekuje, dziekuje, dziekuje! - powiedzial i zachlannie mnie pocalowal.
- Harry... - znowu zaczelam.
- Tak?
- Bo zanim przyjechales po mnie to nie bylismy razem i czy ty... - zcielam sie. - Nie jestes ze mna tylko dka dziecka?
- Co?! Dag przestan. Chcialem byc z toba od dawna i nie wydurnia sie.
- Kochasz mnie? - zapytalam.
- Najbardziej na swiecie, no i Darcy ciebie tez - powiedzial clujac moj brzuch.
Wtulilam sie w niego i zasnelismy pierwszy raz we wlasnym domu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)