Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niall. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niall. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 lutego 2014

Thirty Four 'Niall'

Od niedawna zamieszkuje w Londynie. Cztery miesiące temu dostałam właśnie tu prace. Jako teksciarka dla zespołu 1D. Byłam szczęśliwa, ale kiedy ich poznałam, od razu mnie znienawidzili. To było straszne. Pisałam teksty, kiedy ich w domu nie było. Unikałam ich. Po miesiącu zaczął rozmawiać ze mną Niall. Ale tylko, żeby chłopacy nie wiedzieli. Po 2/3 tygodniach stworzyliśmy związek. Ale nikt o nim nie wiedział. Niall wieczorem przychodził do mnie i rozmawialiśmy albo gdy nie było chłopaków. Było naprawdę cudownie. Kocham jego i wiem dobrze o tym.
Chłopaków nie ma. Mają jakiś wywiad. Ja piszę nową piosenkę. Eh, ale ta nie jest dla chłopaków. Muszę pisać jedną piosenkę na tydzień. Mam już ich pełno więc mogę zrobić sobie przerwę. Zeszłam na dół i wyjęłam z lodówki swój jogurt. Wróciłam do pokoju. Włączyłam laptop i zaczęłam przeglądać rożne strony. 
Usłyszałam, że chłopacy przyszli. Sprawdziłam godzinę. 21.45. Zaraz pójdą spać. Mam nadzieję, że Niall przyjdzie. 
Po około godzinie nie słyszałam żadnych odgłosów. Po kilkunastu minutach wszedł do mnie Niall. Usiadł obok mnie.
- Hej skarbie - pocałował mnie.
- Hej - uśmiechnęłam się. 
- Co dzisiaj robiłaś? - zapytał.
- Nic nowego, a ty? 
- Jakiś głupi wywiad, a potem pojechaliśmy na mecz - powiedział.
- Zawsze chciałam iść na mecz Chealse - stwierdziłam.
- Kiedyś pójdziemy razem - chciał mnie pocałować. 
- No właśnie, kiedyś - odsunęłam się od niego. 
- [T.I.] o co ci chodzi? - spojrzał na mnie.
- Od dwóch miesięcy jesteśmy parą i nie mogę wyjść z tobą nawet do tej cholernej kuchni! - wrzasnęłam.

*Narracja 3 osobowa*

Krzyki z pokoju dziewczyny obudziły chłopaków. Wściekli wstali z łóżek i udaliśmy pod drzwi. Gdzie usłyszeli też Niall'a.
-Ale kochanie - zdziwili się gdy usłyszeli głos Niall'a.
- No co?! Wstydzisz się ujawnić tego, że jesteśmy razem? - to ich bardziej zszokowało. 
Słuchali jeszcze ich kłótni, ale para poszła spać. Liam obliczył to, że gdy oni przeważnie wstają o 11, to Niall wstaje pewnie przed 9, w razie gdyby któryś wstał wcześniej i idzie do swojego pokoju. Przy tym wszystkim nie było Zayn'a najlepszego przyjaciela Niall'a. Przespał całą awanturę i plany...
Rano Niall i [T.I.] leżeli i rozmawiali.
- Kocham cię - powiedziała dziewczyna do chłopaka wtulając się w niego mocniej. 
- Ja ciebie też, kochanie - pocałował ją w czoło.
W tym momencie weszła trójka chłopaków. Zaczęli wrzeszczeć na chłopaka i przy okazji wyzywać jego ukochaną. Dziewczyna przykryła się kołdrą i zaczęła płakać. Niall wyszedł z jej pokoju wraz z chłopakami. 
Dziewczyna była załamana.
*[T.I.]*
Tak załamał się mój świat. Chłopacy nienawidzą jeszcze Niall'a. Co ja narobiłam? Usłyszałam, że krzyki umilkły. Obejrzałam się do okoła i wzięłam telefon. Zadzwoniłam do Paul'a. 
- [T.I.], coś się stało? - zapytał. 
- Tak jakby. Zanim odbędą się próby w studiu, możemy się spotkać? - zapytałam.
- Tak oczywiście. To bądź tak za 1,5 godziny - powiedział i się rozłączył.
Wyjęłam z szafy ciuchy i je ubrałam. A dokładniej, miętową spódnice z wysokim stanem, rozkloszowaną do połowy uda, czarne cienkie rajstopy, białą bokserke i kremowy długi sweterek. Włosy rozczesałam i wyprostowałam. Pomalowałam się delikatnie. Schowaliśmy do torebki telefon i portfel. Jeżeli odchodzę to z gustem. Nałożyłam jeszcze kremowe vansy i zeszłam na dół. Niall'a nie było. Byli tylko chłopacy. Spojrzeli się na mnie krzywo, a ja się po prostu uśmiechnęłam i wyszłam. Dojechałam autobusem na miejsce. Weszłam do budynku i udałam się na 7 piętro. Weszłam do gabinetu Paul'a. 
- Hej - powiedziałam.
- O, już jesteś - zamknął laptop. - A więc o co chodzi? - zapytał.
- Ummm... No bo... Chcę zerwać kontrakt. Oddam wam piosenki, które do tej pory napisałam, ale dłużej nie pociągnę - powiedziałam.
- Co się stało? - zapytał.
- Nic - składałam. - Po prostu nie mogę
- Wiesz, że kara wynosi na przeliczenie polskich pieniędzy 500 tysięcy? - zapytał.
- Do kiedy muszę je wpłacić? - zapytałam.
- Dla ciebie 4 miesiące - uśmiechnął się. - Jesteś pewna? - zapytał. - Daję ci dwa miesiące, jak się nie przekonasz to wrócisz i rozwiążemy kontrakt jasne? - zapytał.
- Tak, do widzenia - powiedziałam. 
- Dzisiaj wyjeżdzasz? - zapytał.
- Chyba jutro - odpowiedziałam i wyszłam.
Dojechałam do domu,  chłopaków już nie było. Weszłam do siebie i zaczęłam się pakować. Po dwóch godzinach wszystkie ciuchy zmieściłam w dwóch walizkach. 
Wieczorem przyjechali chłopacy. Po chwili ujrzałam Niall'a w moim pokoju.
- Dlaczego? - zapytał szeptem.
- Niall ja nie chcę was skłócać - stwierdziłam. 
- Nie zostawiaj mnie - wtulił się we mnie, a ja zaczęłam płakać. 
Nie odezwałam się ani słowem. Przytulał mnie mocno,  ja płakałam. 
W końcu Niall nie wytrzymał i wyszedł powstrzymując łzy. 
Poszłam się wykąpać, a następnie ubrałam bokserki i bokserke. Nagle wszedł Niall.
- Kochasz mnie? - zapytał.
- Nie utrudniaj tego - powiedziałam.
- Dlaczego? - zapytał znowu. 
- Niall błagam - powiedziałam.
On tylko położył się obok mnie i mocno przytulił. 
Na drugi dzień chłopacy mieli wywiad. Zadzwoniłam po taksówkę i wyszłam z walizkami. 
* Narracja 3 osobowa*
Chłopacy wrócili do domu. Niall od razu poszedł do pokoju swojej ukochanej. Nie zastał tam nic oprócz bransoletki, którą jej kupił. Oczy mu się zaszkliły. Zbiegł na dół i zaczął szukać nerwowo kluczyków.
- Co się dzieje? - zapytał Harry.
- [T.I.] wyjechała. Jadę na lotnisko może zdążę - powiedział nerwowo.
- Stary, daj spo...
- Zamknij ryj, Harry! To wasza wina - wrzasknął i wybiegł z domu. Wszedł do samochodu i pojechał. 
Niestety kiedy dojechał było napisana ze wystartował 30 minut temu. Załamany piosenkarz udał się do knajpy, żeby zatopić smutki w alkoholu. 

*[T.I.] *

Jasna cholera nie zdążyłam na samolot. Spóźniłam się 5 minut. Eh... Zaczęłam włóczyć się po Londynie. Dobra, może pozwolą mi wejść do domu.
Zanim udałam się do willi chłopaków poszłam zjeść coś ciepłego. Kiedy doszłam do ich domu ostrożnie zadzwoniłam dzwonkiem. O dziwo otworzyła mi Perrie. 
- Hej, słuchaj mogę wejść? No, bo spóźniłam się na samolot i...
- Jasne, nie ma chłopaków, ale Zayn zaraz będzie, bo pojechał do sklepu.
Weszłam do środka i zostawiłam walizki w holu. 
- Mam nadzieje, że nie będą się darli, że tu jestem - powiedziałam i usiadłam na kanapie.
- A właściwie to co się stało? - zapytała.
Opowiedziałam jej wszystko od początku do końca. Była zdziwiona. Nagle wszedł Zayn.
- Co to za wal.... - spojrzał się na mnie. - Uuu [T.I.]?
- Spóźniłam się na samolot - szepnęłam.
- Niall po ciebie pojechał - powiedział. - Eh, pewnie w klubie siedzi - usiadł obok mnie. - Przepraszam - powiedział.
Przepraszam, ale czy Zayn Malik mnie przeprosił?!
- Ummm... Ok. Mogę zostać tu do jutra? - zapytałam.
- Zostań ile chcesz - powiedział.
- Do jutra - uśmiechnęłam się.
Wzięłam walizki i poszłam z nimi do mojego byłego pokoju. Przebrałam się w piżamę i położyłam, gdyż była już późna godzina. Nagle usłyszałam trzask drzwi i upadek ze schodów. Wystraszona wyskoczyłam z pokoju i zobaczyłam kto leży na samym dole. Niall...
- Niall, słyszysz mnie? - zapytałam klękając przy nim. 
- Czy ja jestem w niebie? - zapytał.
- Niall, schlałeś się w cztery dupy! Wstawaj!
- Eh, jednak piekło - powiedział.
- No ruszaj się! - powiedziałam.
Powoli z nim weszłam po shodach. Kierowałam się do jego pokoju. Położyłam go na łóżku, a on po chwili już spał. Wyszłam z pokoju i nagle zaczepił mnie Louis.
- Dziękuje i przepraszam - powiedział.
- Co wam się stało, że nagle mnie cytuje debilke, brzydotę, beztalencie i dziwke przepraszacie? - zapytałam.
- Popełniliśmy błąd. To jak wybaczysz? - zapytał otwierając ramiona.
- Jasne - uśmiechnęłam się i przytulił mnie do siebie.
Na drugi dzień wstałam i szybko się ubrałam. Wzięłam walizki i zbiegłam na dół. Przy stole siedzieli chłopacy plus Perrie minus Niall.
- Gdzie idziesz? - zapytał Zayn.
- Na samolot, tylko nie mówcie Niall'owi, że byłam tu na noc ok? - zapytałam nakładając szybko trampki.
- Zostań - powiedział Zayn. - On cie potrzebuje.
Stanęłam z otwartą buzią i na nich patrzyłam. 
- Ummm... - zatkało mnie. - Ja ja, ja Ummm... Samolot - przypomniałam sobie i wzięłam walizkę do ręki.
- Zostań - krzyknął Louis.
Chwili tak stałam i w końcu się odwróciłam. Zdjęłam buty i już chciałam wnosić walizki.
- Chodź, zjesz z nami - powiedział Liam.
Dosiadłam się do nich i zjadłam z nimi normalnie rozmawiając, znaczy się ha siedziałam cicho. 
Zjadłam i poszłam do pokoju Niall'a. Rzuciłam się na łóżko i wtulilam w niego. 
- Jeżeli to ty Louis to nie żyjesz - powiedział.
- A jak ja? - zapytałam.
Nagle odsunął się i spojrzał na mnie. Rzucił się na mnie i zaczął całować. Wtulilam się w jego mocno. 
- Kocham cie - krzyknął.
Znowu zaczął mnie całować, a z dołu było słychać śmiechy chłopaków. 

-------------

Czyli co? Nikt nie chce pisac z nami imaginow? Przykre, ale na prawde bo myślałam ze jakaś osoba się zgłosi, a tu nadal nic!

Jak imagin? 

czwartek, 2 stycznia 2014

Twenty Eight 'Niall'

Dzwonek zaszumiał mi w głowie. Dzięki Bogu pomyślałam. Długo wyczekiwana dwudziesto-minutowa przerwa nadeszła. Razem z przyjaciółką wyszłyśmy na boisko szkolne 'poszukać jakichś ciach' cytując Lolę. Ale ja nie widziałam nikogo oprócz Niall'a. Ten blondwłosy anioł w którym byłam zadurzona od prawie roku migną mi przed oczami i ruszył na boisko za przyjaciółmi.
-Słuchasz mnie - przyjaciółka zwróciła na mnie swoją uwagę.
-Co? Tak. Och, przepraszam.
-Niall? - domyśliła się.
-Tak - westchnęłam.
-Czego po prostu do niego nie podejdziesz i nie zgadłaś ?
-Wiesz co to jest godność osobista ? - spytałam a ona kiwnęła głową - No. I ja właśnie tego nie mam. A nie chcę się pogrążać.
-Czym się pogrążysz? Odwagą?
-Tak. Przecież ci właśnie tłumacze - udawałam nadąsaną.
-Kochanie przesadzasz. A teraz muszę ci powiedzieć o czymś bardzo ważnym.
-No dawaj.
-Przegrałaś nasz zakład.
-Co? Jaki zakład?
-Uuu tyle ich było.  Po pierwsze i najważniejsze. Miałaś nie gadać o nim - spojrzała w stronę blondyna podbijającego piłkę - przez tydzień. Byłaś tak bliska. Zważając na to, iż dzisiaj jest piątek a założyłyśmy się w poniedziałek.
-Psia kość - zaklęłam pod nosem.
-Po drugie. Engie i Andres byli ze sobą trzy miesiące a nie dwa. Co oznacza, że wygrałam. Kolejny zakład ...
-No dobrze, dobrze. Rozumiem. Nie mam szczęścia do zakładów.
-No właśnie. I to jest kara.
-Co? Co jest karą?
-Podejdź do Niall'a i zagadaj. Albo nie. Będę wredna. Pocałuj go.
Poczułam jak krew zaczęła szumieć mi w głowie. Nie, nie mogę. On jest idealny a ja ? Szara myszka. Przyjaciółka szturchnęła mnie w ramię ściągając na ziemię. Spojrzałam na nią.
-Co? - pisnęłam.
-Odleciałaś - wyjaśniła.
-Och, boże przepraszam. Nie mogę. Boję się.
-Do odważnych świat należy.
Spojrzałam w stronę Irlandczyka, który miał przyjechać na dwa miesiące na wymianę ale przekonał mamę i przeprowadził się aby chodzić do naszej szkoły na stałe. Chłopak patrzył w naszą stronę, szybko odwróciłam wzrok dopiero po chwili zdając sobie sprawę z własnego zachowania. Przecież teraz to na pewno się domyśli, że mi się podoba.
-A teraz idź - pchnęła mnie w jego stronę.
-Pożałujesz tego - rzuciłam ruszając w stronę grupki chłopaków.
Blondyn stał na środku i żonglował piłką. Był taki zwinny. Raz piłka była na lewej stopie za chwilę na głowie. Potem podbił ją prawą stopą i podbił główką podając do kumpla. Nie mogłam się na niego napatrzeć. Miał na sobie biały T-shirt, jeansową kamizelkę, granatowe rurki i niebieskie Nike. JA go widziałam jako ... anioła. Tak, anioła. Z jego pleców nagle wyrosły dwa białe skrzydła. Przymknęłam oczy i pokręciłam głową aby odgonić od siebie te wyimaginowane obrazy. Kiedy otworzyłam oczy dwa, piękne, białe skrzydła zniknęły. Wzięłam głęboki wdech i podeszłam do niego.
-Niall? - mruknęłam. - Mam do ciebie sprawę.
-Czekajcie chłopaki. Zaraz przyjdę - odparł i podszedł do mnie. - Hej [T.I.]
O boże on zna moje imię krzyczały moje myśli.
-Przepraszam - szepnęłam.
-Za co? - zdziwił się.
-Za to - podeszłam i go pocałowałam.
Zacisnęłam oczy żeby nie patrzeć na upokorzenia w jakim zaraz będę. Ale się pomyliłam. Blondyn oddał pocałunek i mocniej naparł na moje usta. Jego obie ręce przeniosły się na moje biodra i przysuną się bliżej.
-Nie mogłaś wcześniej? - zapytał szepcząc.
Zaśmiałam się.
-Co robisz dziś po szkole? - spytał nie puszczając mnie.
-Tak właściwie to nic - westchnęłam.
-To będę czekał przy wejściu. Zabiorę cię gdzieś - puścił mi perskie oko i wrócił uradowany do grupki kolegów, którzy nam się przyglądali.
Stałam w miejscu jeszcze koło kilku minut następnie odwróciłam się i ruszyłam w stronę przyjaciółki, która zdziwiona moją odwagą siedziała z otartymi ustami.
-Czy ty właśnie ...? - zacięła się
-Pocałowałam Niall'a Horan'a? Chyba tak. I nawet mnie dziś zaprosił. Nie wiem jeszcze gdzie ale gdzieś mnie zabiera. To chyba tylko sen.
-Twój anioł stróż nad tobą czuwa - odparła przyjaciółka.
-O tak - uśmiechnęłam się.
Mój anioł jest tuż obok mnie. I raczej zostanie na zawsze ;)


Imagin inspirowany moim snem z zeszłego roku. Może u mnie nie występował Niall ale tak bardzo mi się spodobał, że pomyślałam, że to dobry pomysł. Jak wam się podoba ?

Z okazji Nowego Roku życzę wam zdrówka, szczęścia, spełnienia marzeń, spotkana waszych idoli i wszystkiego najlepszego ;)

sobota, 14 grudnia 2013

Twenty One 'Niall cz.3'

Stało się coś czego się nie spodziewałam.  Kiedy siedzieliśmy na łóżku usłyszeliśmy głos Zayna.
-Niall'er. Gdzie jesteś ?
-O cholera -szepnął blondyn.
-Co się stało ?
Ktoś po drugiej stronie drzwi nacisnął klamkę i otworzył drzwi. W tym właśnie momencie stało się to niespodziewanie. Niall przysuną się, szepną ciche "Przepraszam" i mnie pocałował. Wplótł palce w moje włosy. Do pokoju wpadł Zayn. Szybko przymknęłam oczy.
-Och. Sorry. Chciałem tylko przekazać, że Harry przyjechał.
-Spoko. Zejdziesz z nami ? - zwrócił się do mnie i wyciągną rękę.
-Jasne - złapałam jego dłoń i pomógł mi wstać.
Zeszliśmy po schodach,  przeszliśmy przez salon, w którym dalej było mnóstwo ludzi.  Chłopak ani na moment mnie nie puścił. Wyszliśmy przed dom. Maszyna Nialla zniknęła. Pewnie ktoś go przedstawił,  bo on się tym nie przejął. Natomiast w tamtym miejscu stał inny motor a na nim siedział brunet o lokowatych włosach. Gdy nas zobaczył wstał i odłożył kask. Podszedł do nas.
-Hej chłopcy.  Widzę,  że macie śliczną towarzyszkę. Jestem Harry - wyciągną rękę.
-A ja [T.I.] - przyjęłam jego dłoń a on odwrócił moją i delikatnie cmokną w jej zewnętrzną stronę jak prawdziwy gentelmen. Przeszły mnie ciarki. Przyjrzałam mu się.  Na rękach miał rękawy* a na szyi i nadgarstku liczne tatuaże, które tak jak blondynowi dodawały pazura. Miał naprawdę śliczne oczy, które błyszczały zielenią za każdym razem kiedy się uśmiechał. Z prawej strony ust zauważyłam kolczyk. Niall i Zayn też takie mieli. Czy oni tworzą jakiś gang ?!
-A więc Niall. To jest ta sławna [T.I.]. No rzeczywiście jest ładna - uśmiechnął się ukazując dwa przesłodkie dołeczki. Blondyn chrząknął sprowadzając Harry'ego na ziemię.
-Przepraszam. Rozmarzyłem się - zaśmiał się a ja poczułam, że się rumienie.
-Niall - szepnęłam a chłopak spojrzał na mnie. - Jak to jest, że twoi kumple mnie znają i na dodatek komplementują ?
-Znają cię, bo wtedy kiedy cię podrzucałem byłem z nimi umówiony. I nie przepraszaj - odparł uprzedzając moje słowa. O kurde czyta mi w myślach. - A komplementują cię , bo się im podobasz. Ale spokojnie. Nie dam cię tknąć - puścił mi oko.
No i znów moje policzki zapłonęły. Niall mocniej ścisnął moją rękę, dodając otuchy. Czekaliśmy jeszcze kilka minut dopóki nie podjechały jeszcze dwa motory. Poznałam Louisa i Liama. Lou też mówił słodkie słówka o mojej urodzie za to Liam zachowywał się trochę gburowato. Rzucił w moją stronę "Siemka" i udał się do środka willi. Wszyscy mieli tatuaże, kolczyki albo tunele. Każdy miał przebitą wargę. Wiedziałam - krzyczała moja podświadomość. Weszliśmy do budynku. Impreza wyraźnie miała się ku końcowi. Zostało tylko kilkanaście (z kilkudziesięciu) osób. Jakaś dziewczyna leżała pod stołem śpiewając piosenki,  których tekstu nie rozumiałam. Z chłopakami weszliśmy do kuchni. Blondyn zrobił mi drinka. Zapoznałam się bliżej z resztą "gangu". Liam ciągle było od nas ... odseparowany ? Kiedy reszta była zajęta rozmową podeszłam do bruneta. Stał przy wejściu na taras. Gdy mnie zobaczył  przesunął szklane drzwi i wyszedł na zewnątrz. Odstawiłam kieliszek i bez namysłu poszłam za chłopakiem.  Przesunęłam za sobą szkło.
-O co ci chodzi ? - spytałam.
-O nic.
-Nie jestem głupia. Chłopcy normalnie się przywitali a ty burknąłeś coś i poszedłeś sobie. To było niegrzeczne. Oni ze mną rozmawiają a ty mnie unikasz. Dlaczego ?
-Bo mi ciebie szkoda. I nie chcę się przyzwyczajać do ludzi. Szczególnie do ciebie.
-Dlaczego ?
-Chciałbym ci powiedzieć ale nie mogę.
-Ale ... bo ... to chociaż ogólnie wytłumacz o co chodzi.
-Mogę ci powiedzieć tylko jedno. Ale obiecaj, że wtedy odejdziesz, nie będziesz nas szukać a wręcz przeciwnie.
-Zależy o co ...
-Obiecaj.
-Nie mogę. Nigdy nie obiecywałam nic w ciemno. I nie mam zamiaru tego zmieniać.
-Jak chcesz -rzucił.
Złapał mnie za nadgarstek i wciągną z powrotem do środka. Byliśmy koło kuchni czyli tam gdzie była reszta. Harry siedział na krześle, Lou stał obok niego, Niall na blacie stołu a Zayn leżał na wysepce. Staliśmy tak, że za żadne skarby by nas nie zauważyli. Liam przyłożył palec do ust nakazując być cicho. Widziałam w jego oczach smutek i żal. Przytaknęłam i nasłuchiwałam o czym rozmawiają.
-I co ? Wygrałem ? - prychnął Zayn.
-Chyba śnisz. Tylko się z nią całowałem kiedy akurat wszedłeś. Wiecie co ? Odwołuję zakład. Nie chcę aby to ona nim była. Jest zbyt wartościowa. Jak chcecie to się zakładajcie, który pierwszy przeleci jakąś panienkę. Ja już się nie bawię. Ja chcę z nią być. Tak na serio i bez zakładów - burknął Niall'er.
-Hmm .... chyba naprawdę się w tobie zakochał - szepnął Liam.
Otworzyłam szeroko oczy. Zakręciło mi się w głowie od nadmiaru informacji. CO ?! Byłam tylko pieprzonym zakładem ? On miał tylko mnie zdobyć, okręcić wokół palca i zostawić ?! Jak ?! Dlaczego ?! Tysiące pytań. Ale z drugiej strony chce ze mną być.
-Uuuu Niall się zakochał - westchnął teatralnym głosem Lou.
-Niemożliwe - sapną Zayn. - On nie ma uczuć.
-A po za tym - zaczął Harry. - To wbrew zasadom. Pamiętasz ? Żadnych zakochiwanek. Czysta zabawa.
-Powiedziałem. Nie bawię się. Na pewno nie z nią.
-Ciebie powaliło ? Znasz ją od wczoraj. I to ja ją znalazłem. Miałeś cel i zwaliłeś to i cały zakład a przy tym naszą zabawę. Już się w niej zakochałeś ?
-Harry, dlaczego chcesz się nią bawić ? W ogóle dlaczego bawisz się laskami ?
-Bo to laski, są naiwne i głupie. A coś z życia trzeba mieć.
-Ja mam. Pasje. Motory. To powinno być twoje życie i zabawa. A nie dziewczyny.
-Po dłuższym wysłuchaniu wywodu naszego kochanego Niall'era stwierdzam, iż ma racje. Szkoda mi było tej Agnes kiedy jej powiedziałem ... to co powiedziałem. A to tylko dlatego, że mi kazałeś - odparł Zayn.
-Ludzie. Ale macie problemy. TO TYLKO DZIEWCZYNY ! - krzyknął loczek. - Wiecie co ? Ja jadę. Do domu. I jak przemyślicie to co dziś powiedzieliśmy to przyjedźcie i może wtedy pogadamy. A tak w ogóle to gdzie Liam ? A nie ważne. Nara !
Zaczął kierować się w naszą stronę. Spojrzałam z paniką na chłopaka stojącego koło mnie. W koścu podsłuchiwaliśmy, no nie ? Ja bym się wkurzyła jakby ktoś podsłuchiwał moją prywatną rozmowę.
-Teraz to już spoko. Wyjdźmy. Niech wiedzą - uśmiechnął się.
Ruszyliśmy do kuchni. Harry, który prawdopodobnie miał zamiar wyjść zatrzymał się w pół kroku. Przybrałam poważny wyraz twarzy i skarciłam wszystkich obecnych.
Chłopacy patrzyli się na nas i nie wiedziałam co mam zrobić. Niall głośno przełkną ślinę.
-Jak wiele słyszeliście ? - szepnął.
-Zależy od czego zaczęliście rozmowę - warknęłam.
Ooooo je ! Jestem groźna. O tak, niech się boją.
-No ... hmmm ...... mówiliśmy o .... motorach.
-Kłamstwo - prychnęłam. - Wytłumacz mi to wszystko. Jak to byłam zakładem ? Kto i dlaczego mnie wybrał ? O co do cholery chodzi w tym wszystkim ?
-Bo ... - zająknął się.
-Czy zostałam "wybrana" dla zakładu ?
-Ale to nie o to chodziło i ...
-Tak czy nie ?
-Tak.
-Kto mnie wybrał ? I dlaczego akurat mnie ? - powiedziałam groźniej.
-Ja. Jesteś ładna. Chodzisz w okolicy na uczelnie. Kiedyś jak jechałem do Zayna to cię zauważyłem,. Potem widziałem cię kilka razy i jesteś zakładem - wyjaśnił loczek.
Kurcze, naprawdę muszą się bać jeżeli się tak tłumaczą.
-A ty ? Masz zamiar coś powiedzieć ? Dobrze bawiłeś się moim kosztem ? - mówiłam już ze łzami w oczach. Smutek wziął górę nad złością.
-Nie. Znaczy na początku to byłą zabawa ale dopiero potem zobaczyłem jaka jesteś naprawdę. Nie chcę zakładów. I na pewno nie związanych z tobą. Jesteś dla mnie ważna. Bardzo. Już się nie założe o dziewczynę, bo chcę być z tobą.
-A to się nie zdarza - wtrącił Zayn.
-Nigdy więcej zakładów ? - nie spuszczałam zapłakanych oczu z blondyna.
-Nigdy - zszedł z blatu i do mnie podszedł z zamiarem przytulenia się ale w ostatnim momencie zrobiłam krok w tył.
-Nie. Ja już pójdę. Pa chłopcy. A  ty ... - znów wzrok skierowany w stronę Niall'a. - ... pomyśl. Wiesz gdzie mieszkam. I przemyśl to wszystko dokładnie, bo słyszałam ...
-Słyszeliśmy - poprawił mnie Liam.
-Słyszeliśmy wszystko. Ja ... też ... daj mi chwilę czasu. A jeżeli jest naprawdę tak jak mówiłeś kiedy byliśmy sami to będziesz wiedział kiedy przyjść i ... wtedy się zobaczy.
Ostatni raz spojrzałam w ich stronę i wyszłam z domu. Skierowałam się w stronę mojej ulicy. Miałam świadomość, że jest koło 4 nad ranem a ja mam do przejścia jakieś pięć kilometrów ale spacer jest mi potrzebny. Nic innego teraz nie pragnęłam bardziej niż świeżego powietrza w płucach. U siebie byłam koło 5:30. Zdjęłam buty zdjęłam ciuchy, nałożyłam wyciągniętą koszulkę i położyłam się do łóżka. Działo się tak wiele, że miałam potrzebę wyłączenia się. Po chwili dumania na mojej pięknej łódce odpłynęłam w krainę Morfeusza.

*rękawy - tatuaże, które są na całej długości ręki, od ramienia albo łokcia aż po nadgarstek - PRZYKŁAD
________________
BoŻe !! Tak was przepraszam. Miałam już dodać dawno temu ale nie wyszło. Mam nadzieję, że podoba wam się imagin. Pracowałam nad nim bardzo długo. Czytaj trzy noce, bo koło 3 nad ranem mam najlepszą wenę (polecam). Po za tym w tym i zeszłym tygodniu miałam tyle sprawdzianów, że się w głowie nie mieści.
Pozdrawiam drugo-gimbazjalistów ;3 Kurcze, został tydzień a ja muszę poprawić fizykę. Masssakra. Lubię fizykę (fiem dziwne) ale nie ogarniam Dynamiki ;) Znaczy nie ogarniałam. Ojoj się rozpisałam. Dobra przechodząc do sedna. Jak wam się podoba ? Co sądzicie itp. Czekam na opinię. Zauważyłam, że jest naprawdę wielu obserwatorów a komentarze dodają może ze dwie osoby. Naprawdę ? Jeżeli wam się podoba to my >autorki< chcemy to wiedzieć. Więc poprosimy o komentarze zachęcające nas do pracy.
Ze zniecierpliwieniem i poważaniem Vicky ;*

środa, 27 listopada 2013

Nineteen 'Niall cz.3'

Hej wam!
Jak nowy wyglad bloga?
Dodaje ostatnią część Niallera, a teraz szykuje już nowego o Zaynie, który być może w weekend.


12.06.2013r.

Właśnie wczoraj skończyłam szkołe. Jestem w połowie 5 miesiąca ciąży.To dziewczynka! A Niall? Nadal nie wie, że to jego dziecko. Dzisiaj się przeprowadzam do niego do Londynu. Właśnie jestem spakowana i czekam, aż po mnie przyjedzie. Jestem wdzięczna rodzicom [I.T.P.] i jej samej. A moi rodzice? Nie odzywją się do mnie. Nawet rodzeństwo. Ale teraz właśnie widać na kim można polegać.
- [T.I.], Niall przyjechał - usłyszałam mamę [I.T.P.].
Wyszłam z pokoju. Podeszłam do Nialla i go mocna przytuliłam.
- Wskakuj mała do auta - zaśmiał się.
Młodsza od niego jestem tylko o dwa lata i od razu 'mała'. Pożegnałam się ze wszystkimi i weszłam do samochodu. Po chwili i Niall usiadł. Jechaliśmy w ciszy. Aż w końcu Niall ją przerwał.
- Jak się czujesz? - zapytał.
- Dobrze, a ty? - uśmiechnęłam się do niego.
- Dobrze - zaśmiał się.
Rozmawialiśmy całą drogę samochodem. Weszliśmyndo prywatnego samolotu. W pewnym moencie, gdy już lecieliśmy, Niall zaczął.
- Znajdziemy ojca dziecka. Mam dobrych ludzi od tego. Tylko musisz podać jego stare imię i nazwisko - powiedział. Wystraszyłam się.
- Ale, ale nie trzeba. Ja nie chce go znać - stwierdziłam.
- Ojciec musi wiedzieć, że ma dziecko! Jak nie chcesz to dam rade sam go znaleźć - powiedział wkurzony.
- Nie pozwalam ci! - powiedziałam głośniej.
- I tak to zrobie - stwierdził.
- Ale on nie jest ojcem dziecka! - krzyknęłam i zaczęłam płakać.
- To kto nim jest? - zapytał wkurzony.
- Ty - szepnęłam.
Zakryłam twarz rękoma i zaczęłam płakać.
- C-co?! - wrzasnął.
Nie odpowiedziałam.
- Będe miał dziecko - stwierdził. - Ja nie mogę - powiedział wkurzony. - Co ja narobiłem. Czemu nie powiedziałaś prawdy? - zapytał.
- Masa koncertów, wywiady, fani... Nie chciałam ci tego niszczyć... i się bałam.
- Ty jesteś nienormalna! - wrzasnął. - Jak się z tobą dogadać?! Co j teraz zrobie...
- Nic. Zamieszkam w domu samotnej matki - powiedziałam.
- Ty na serio jesteś głupia! Zostajesz u mnie. Tylko sobie nie myśl, że ci to kiedykolwiek wybacze!
Nie odzywał się do mnie przez reszte drogi. Wychodząc z samolotu powiedział, że mam nigdzie nie iść i czekać na ochronę. W końcu przyszli. Tyle wrzasków... Wsiadłam do jego samochodu, ale usiadłam z tyłu. Napisałam wszystko [I.T.P.]. Ale nie odpisała. No tak... Wyjechali dzisiaj na wioske, gdzie nie ma zasięgu. Dojechaliśmy jak mniemam do jego domu. Wyszłam i chwyciłam walizki, ale Niall mi je zabrał i poszedł przed siebie.
- Zajebiście - szepnęłam pod nosem.
Wszedł do środka, a ja za nim. Ściągnęłam buty i poszłam za nim. Był to pokoju zaraz obok salonu. Położył w nim moje walizki. Ściany jasno-fioletowe, jasne panele, duże łóżko z baldachimem, całe łóżko białe, łącznie z pościelą, duża szafa biała, białą szafkę nocną i białe biurko. Odwrócił się do mnie.
- To twój pokój - powiedział i wyszedł.
Był już wieczór, a on dalej się nie odzywa. Przebrałam się w pidżamę. Czyli bluzke na krotki rękw i krótkie spodenki.  Włosy związałam w kitkę. Położyłam się spać.
Obudziłam sie z mdłościami. Wybiegłam szybko z pokoju. Ale gdzie jest łazienka?
-Łazienka - powiedziałam, gdy zobaczyłam Nialla.
Wskazał mi, a ja szybko do niej wbiegłam. Zwymiotowałam. Fuj, jak ja tego nienawidze. Wstałam i obmyłam twarz. Wyszłam z łazienki. Niall siedział w salonie na kanapie. Podeszłam do niego i usiadłam obok.
- Porozmawiajmy jak cywilizowani ludzi, a nie się obrażasz! - powiedziałam.
- Nie mamy o czym! To ty mnie oszukałaś! - wrzasnął na mnie.
- Oddam dziecko do adopcji. Jeśli ja nie dam sobie rady, a ty go nie chcesz,..
- Kto powiedział, że nie chce?! - wysyczał mi prosto w twarz.
To nie był Niall, którego znałam.
- To co mam zrobić? - szepnęłam załamana.
- Urodzisz to dziecko - powiedział. - Wychowamy je. Jakoś damy radę - w tym momencie poczułam, że stary Niall wraca. - Ale nadal ci nie wybacze.
Pokiwałam głową i poszłam do pokoju. Siedziałam i patrzyłam się w sufit.

19.09.2013r.

Końcówka 8 miesiąca. Coraz bardziej się boję i coraz gorzej się czuję. Niall nadal ze mną nie rozmawia. Właśnie siedziałam w pokoju, a Niall chyba oglądał TV. Poczułam skurcz. Zignorowałam to, ale po kilku następnych zaczęłam panikować. Poczułam mocny ból.
- NIALL! - wrzasnęłam.
- Co się dzieje? - zapytał wyraźnie wystraszony.
- To chyba już - ledwo powiedziałam.
- O boże - wziął mnie na ręce, a następnie torbe.
Posadził mnie w samochodzi i ruszył.
- Spokojnie - mówił do mnie.
- Jak mam być spokojna?! - wrzasnęłam na niego zirytowana.
Dojechaliśmy do szpitala, a po chwili jechałam na sale.
- Mogę wejść? - zapytał.
Pokiwałam przecząco głową.

Niall

Siedziałem przed drzwiami i słyszałem płacz i krzyki [T.I.]. Byłem przerażony, a co dopiero ona. Bałem się. Przecież teraz trzeba będzie dziecko wychować.

[T.I.]

Po 7 godzinach urodziłam śliczną dziewczynkę. Kiedy dostałam ją na ręce, rozpłakałam się. Była taka śliczna i drobniutka. Była podobna do Nialla. Właśnie on wszedł o sali. Podszedł do mnie. Spojrzałam się na niego, a on szeroko się uśmiechał.
- Chcesz ją potrzymać? - zapytałam.
Pokiwał głową i podałam mu ją.
- Jaka śliczna - powiedział. - Jak ją nazwiemy? - zapytał.
- Hope - powiedziałam.
- Hope Horan - zaśmiał się.
- Żartujesz sobie? - zapytałam. - Będzie miała moje nazwisko! - powiedziałam oburzona.
- [T.I.], noo weź przestań. Noech ma moje nazwisko! - powiedział.
- Nie zgadzam się - spojrzał się na mnie.
Po długich kłótniach nadal, nie ustaliliśmy tego. Nagle drzwi się otworzyły i pojawiła się rodzina Nialla.
- O jeju - zatkała buzię mama Nialla. - Chlopczyk czy..
- Dziewczynka, Hope - powiedział Niall.
Jego rodzina też namawiała do ich nazwiska. Ja nie odpuszcze! W końcu byłam zmęczona i zasnęłam.

22.09.2013r.

Wychodzimy dzisiaj do domu. W końcu córeczka nazywa sie Hope Marcelina Horan. Ubrałam się w jasno-różową sukienkę. Hope ubrałam w różowe śpioszki w serduszka i włożyłam do nosidełka. Po chwili Niall pojawił się obok mnie. Wyszliśmy z budynku, a wszędzie pełno paparazzi i fanów. Z pomocą kilku ochroniarzy udało nam się dostać do auta.
Kiedy zobaczyłam małynpokoik Hope popłakałam się. Nadeszła noc. Przebrałam małą, nakarmiłam ją. Położyłam ją na moim łóżku i ułożyłam się obok niej.Westchnęłam kiedy mała zasnęła. Zadzwoniłam do [I.T.P.]. Rozmawiałam z nią dobre 2 godziny, ale musiałam skończyć, bo Hope zaczęła płakać. Wzięłam ją na ręce i zaczęłam kołysać. Nawet nuciłam jej kołysankę. Po chwili przestała płakać, ale cały czas ją kołysałam. Jest taka słodka. Nagle w moim pokoju pojawił sie Niall.
- Daj, zajme się nią, a ty idź spać - powoedział.
- Nie, już jest ok. Nie płaczę - uśmiechnęłam się w jej stronę.
- Jestem jej ojcem też mam prawo - powiedział wkurzony.
- Czemu ty mnie tak nienawidzisz? - zapytałam patrząc jemu w oczy.
- Oszukałaś mnie - powiedział.
- A ty co byś zrobił? Wiedziałam, że kiedy ci powiem to byśmy przestali się przyjaźnić inie miałabym u ciebie żadnych szans! - po wypowiedzeniu tych słów zrozumiałam, że powiedziałam za wiele. - Po prostu wyjdź - powiedziałam.
Wyszedł trzaskając drzwiami, a Hope zaczęła płakać.

24.12.2013r.

Super wigilia! Niall chyba jedzie do rodziny, a ja zostaje tutaj sama z Hope. Usłyszałam, że Niall wychodzi. Dlatego wyszłam z pokoju i poszłam do salonu. Było mi przykro. Zadzwoniłam do Zayna. Jako jedyny nie onchodzi świąt. Poprosiłam, aby kupił mi choinkę. Nie czekałam na niego długo. Przyszedł ze średnią choinką.
- Jestem ci wdzięczna - powiedziałam. - Ile kosztowała? - zapytałam.
- Nie chcę od ciebie pieniędzy. A Nialler gdzie? - zapytał.
- Nie wiem, chyba do rodziny pojechał - powiedziałam.
- Pozdrów go. To pa - powiedział i wyszedł.
Położyłam małą w kojcu. Kupiłam pare bombek, pare dostałam. Ubrałam choinkę. Skromnie, ale chociaż czuć tę magię świąt. Dobra, kogo ja chcę oszukać. Nie czuje jej wcale. Nie mam nikogo oprócz Hope. Mój telefon zaczął dzwonić szybko odebrałam.
- Dzień Dobry, [T.I.] tu mama Nialla. Miał wypadek, a ja nie mam jak tam się dostać. Proszę pojedź do szpitala - mówiła roztrzęsiona.
- Już jadę - powiedziałam.
Ubrałam małą i siebie. Dwa domy dalej mieszkał Liam z Sophią. Zadzwoniłam dzwonkiem do ich drzwi. Otworzyła mi Sophia.
- Mogę zostawić ją u was? Niall jest w szpitalu, jego mama prosiła, abym tam poszła...
- Jasne - powiedziała i wzięła ją. - Zadzwoń później.
- Ok, tam masz pampersy, mleko...
- W porządku, wiem - powiedziała.
Zaczęłam biec w stronę szpitala. Po 30 minutach cała mokra weszłam do budynku.
- Gdzie znajduję się Niall Horan, jestem jego narzyczoną. Jak mi pani nie wierzy może pani wpisac w internet...
- Wierzę pani - to zawsze działa. - Sala numer 142 4 piętro.
Weszłam do windy i poszłam do sali. Przed salą stał lekarz. Niall wpadł w poślozg. Przez co ma lekki uraz biodra i kostki. Jest bardzo słaby i trzeba będzie się nim opiekować. Weszłam do sali. Leżał na łóżku blady jak ściana Niall. Podeszłam do niego, a on obkręcił głowę.
- Jak się czujesz? - zapytałam.
- Co ty tutaj robisz? - spytał.
- Przyszłam po ciebie. Napisałam do Zayna, zaraz będzie i zawiezie cię do domi - powiedziałam.
- Gdzie Hope? - spytał.
- U Liama i Sophie.
Więcej z nim nie rozmawiałam. Okazało się, że auto Zayna ma dwa miejsca więc szłam z buta. Po drodze poszłam po Hope. Podziękowałam im. Weszłam do domu i się rozebrałam. Zrobiłam to samo z Hopie (czasami tak na nią mówię). Włożyłam ją do łóżeczka. Weszłam do pokoju Nialla.
- Jak się czujesz? - zapytałam stojąc w progu.
- Wszystkie kości mnie bolą - powiedział.
Poszłam do kuchni. Zrobiłam mi cherbatę oraz odgrzałam barszcz, który miał być dla mnie. Zaniosłam mu na tacce. Ale on spał. Wyszłam z jego pokoju. Poszłam się przebrać. Potem usypiałam Hope. Ostatecznie zasnęłam na kanapie.
Usłyszałam jęki Nialla. Przebudziłam się i weszłam do jego pokoju.
- Co się dzieje? - zapytałam.
- To biodro tak cholernie boli - powiedział.
Podałam mu maść.
- Tylko ostrożnie - spojrzałam się na niego.
- Ucałuj Hope - uśmiechnął się.
Nie spałam całą noc. Albo Nialla coś bolało, albo Hope zgłodniała. Opiekunka na pełen etat? Ran zrobiłam Niallowi jajecznicę. Zaniosłam mu na tacce,
- Mało świąteczne, ale w tym roku ich nie spędzam więc nie ma jedzenia w lodówce - powiedziałam.
- Myślałem, że [I.T.P.] przyjeżdża.
- Nie, ona je spędza w rodzinie - szepnęłam, a z moich oczu zaczęły wydobywać się łzy. - A moją rodziną jest jedynie Hope.
Wyszłam z jego pokoju i położyłam się u siebie obok Hope.
- Nigdy cię samej nie zostawie, pamiętaj, zawsze będę przy tobie. Masz mnie, tate, będziesz miała rodzinę, nie tak jak ja - powiedziałam i rozpłakałam się jak małe dziecko.
Ogarnęłam się i poszłam zrobić małej picie. Wyjęłam również szklankę dla siebie na cherbatę. Niall siedział w kuchnii jadł jakieś słodycze. Kubek wyleciał mi z ręki i się potłukł.
- O mój boże, przepraszam cię. Odkupie ci ten kubek - powiedziałam i zaczęłam zbierać szkło.
Wyrzuciłam wszystko. Niall poszedł do siebie. Kiedy nalewałam mleko do butelki, wyleciała mi z rąk i się stłukła. Osunęłam się po meblach i zaczęłam płakać. Nic mi nie wychodzi.
- Co się stało? - zapytał Niall.
- Wszystko mi się wali! - wrzasnęłam. - Nie potrafię sobie z tym wszystkim radzić... - mówiłam załamana. - Jakim ja będę przykładem dla Hope, jak na matkę się nie nadaje? - wstałam. - Najlepiej będzie jak się usunę z jej życia. A ty razem ze swoją dziewczyną będziecie ją wychowywać...
- Co? - zapytał Niall. - Nie zostawiaj mnie samego - powoedział.
- Jak samego? Masz rodzinę, przyjaciół, fanów, a ja nie mam nic - zaczęły mi łzy lecieć. - Nawet świąt nie obchodzę, nie mam z kim.
Nie wiem czemu, ale nagle go przytuliłam. Wtuliłam się w niego zanosząc się płaczem. Odsunęłam się.
- Przepraszam - powiedziałam i się odwróciłam.
Złapał mnie za ręke, a po chwili poczułam jego wargi.
- Nie jesteś sama - powieział. - Kocham cię - szepnął.
- Ja ciebie też.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Seventeen 'Niall cz.2'

Obudziłam się z porannymi mdłościami. Wleciałam szybko do toalety i zwymiotowałam. Stanęłam na nogi. W stroju chearlederki zasnęłam. W sumie też w nim idę dzisiaj do szkoły. Wyszłam z łazienki i weszłam do pokoju, gdzie spałam. Siedziała tam [I.T.P.].
- Dziękuje, że mnie przenocowałaś. Nie wiem jak ci się odwdzięcze - uśmiechnęłam się do niej. - Spokojnie, dzisiaj po lekcjach znajdę sobie kogoś, kto mnie przenocuję, więc nie będę robiła kłopotu - powiedziałam.
- Przestań, rozmawiałam z rodzicami. Możesz tu zamieszkać - powiedziała.
Popłakałam się ze szczęścia i przytuliłam ją mocno.
- Dziękuje, bardzo ci dziękuje - szepnęłam zapłakana.
- Nie ma za co - powiedziała. - A co z drużyną? - zaptała wskazując na mój strój.
- Nie wiem. Pewnie jak trenerka McHouse się dowie to mnie wywali - powiedziałam. - Nic mi wtedy nie zostanie - załamał mi się głos.
- Masz mnie - powiedziała. - A co z ojcem dziecka? - zapytała.
- Przyjeżdża dzisiaj, ale my jesteśmy przyjaciółmi. Wtedy byliśmy pijani. Ja nawet tego nie pamiętam - zaczęłam na nowo płakać. - Powiem mu, że to mojego byłego - powiedziałam.
- A jak powie, że powinnaś jakieś alimenty czy coś? - zapytała.
- To, to powiem, że wyjechał gdzieś do europy, bo zamieszkał u ojca. Nie pamiętam jego numeru telefonu, a nazwisko zmienił, bo miał matki - powiedziałam.
- Jednak jesteś inteligentna - zwróciła się do mnie.
- A co tam u ciebie? - zapytałam.
- Jestem przwodniczącą kółka chemicznego i wolontariuszką - uśmiechnęła się. - Chodź zrobię śniadanie, a potem pójdziemy do szkoły - powiedziała.
Poszłyśmy do kuchni. Zrobiła nam śniadanie. Potem pomalowałam się i uczesałam. Ruszyłyśmy do szkoły. Przed wejściem na teren [I.T.P.] zaczęła :
- Wejdę pierwsza, żeby nie wyszło, że weszłyśmy razem - powiedziała.
- Nie! - zaprzeczyłam. Idziemy razem. Od dzisiaj koniec z przynależnościami! - powiedziałam i poszłam z nią do szkoły.
Weszłyśmy do środka.
- Hej - zaczęli wszyscy po kokei mi mówić.
- Idę do koleżanki - powiedziała.
- Idę z tobą - uśmiechnęłam się.
- Idź do swoich. Uwierz mi, nie obraże się o to - powiedziała i odeszła.
Poszłam do szafki. Wypakowałam z niej książki, a przy mnie pojawiła się Jordan. Blomdynka, wysoka i głupia.
- Tay zerwał z Madison - powiedziała. - A w ogóle to czemu nie odbierasz telefonu? - zapytała.
- Byłam zajęta - stwierdziłam.
- Aha. Idziemy na...
- Historie - dokończyłam za nią.
Po drodze do sali dołączył do nas Tom, kapitan drużyny footbalowej.
Lekcje minęły dosyć szybko. Na treningu też źle nie było, ale podczas salta zasłabłam i upadłam. Ale żyje. [I.T.P.] czekała na mnie za terenem szkoły.
- Moja mama po nas przyjechała - powiedziała.
Poszłyśmy razem. Usiadłyśmy we dwie z tyłu.
- Dzień Dobry - powiedziałam.
- Cześć. [T.I.] umówiłam cię na zaraz do ginekologa. Podwiozę ciebie i [I.T.P.], a wy wrócicie same.
- Bardzo pani dziękuje. Znajdę pracę i oddam pani te pieniądze - powiedziałam.
- Nie ma mowy. Jesteś teraz pod moją opieką - powiedziała. - A teraz wysiadać. Jesteście pod kliniką.
Poszłyśmy do lekarza. Wyszłam z niego i niestety potwierdziły się moje przypuszczenia. Jestem w 3 tygodniu ciąży. Postanowiłam pójść z [I.T.P.] do ciastkarni. Kiedy tam siedziałyśmy dostałaqm sms-a od Niall'a.
'Jestem już w hotelu. Gdzie się spotykamy? '
'Za 30 minut w parku, gdzie się spotkaliśmy.'
- Przepraszam, że cię zostawiam, ale idę spotkać się z Niall'em - powiedziałam biorącą bejsbolówke i nałożyłam ją na siebie.
[I.T.P.] poszła do domu, a ja udałam się do parku. Co maam mu powiedzieć? Dobra, powiem tak jak mówiłam [I.T.P.]. Tak będzie dobrze. Doszłam do parku, a tam jego nie było. Spóźni się. Znam jego i to dobrze. Wyjęłam ze szkolnego plecaka batona, bo zgłodniałam. Po chwili dosiadł się Niall.
- Daj gryza - powiedział.
- A może: O hej, co tam u ciebie słychać?
- Ale jestem głodny - powiedział.
- O patrz, ja też - uśmiechnęłam się.
- Mówiłem ci już, że ładnie wyglądasz w stroju chealrederki? - zapytał.
- TAK! Ze sto razy, ale lubię to słyszeć - zaśmiałam się.
- Wolę jak masz rozpuszczone włosy, ale już nie będę się czepiać do tej kitki - powiedział.
-No niestety - uśmiechnęłam się do niego. - To co robimy? - zapytałam.
- Kino?
- Nie mam kasy - stwierdziłam.
- Zapłacę - powiedział.
- Nie - odpowiedziałam.
- Impreza? - spytał.
- Nie piję - stwierdziłam.
-Czemu?
- Bo nie, Niall nie wtrącaj się!
- O wszystkim mi mówiłaś - szepnął. - To chodźmy do ciebie.
- Mieszkam u koleżanki, rodzice wywalili mnie z domu - szepnęłam.
- O boże, [T.I.] czemu mi nie powiedziałaś?! - zapytał oburzony. - Dlaczego cię wywalili?
- Nie ważne - szepnęłam.
- Ja widzę, że coś się dzieje, powiedz mi! - powiedział.
- Ale nie tu.
- Chodźmy do mojego hotelu - powiedział,
- Będą plotki - stwierdziłam.
- Chrzanić plotki! Do hotelu - zaśmiał się.
Przez całą drogę układałam całą wypowiedź, ale kiedy weszliśmy do wynajętego przez noego aprtamemtu to zapomniałam.
-A więc... - zapyał.
- Przespałam się z moim byłym, kiedy byliśmy razem. On wyjechał gdzieś do europy i zmienił nazwisko, a ja zaszłam z nim w ciążę - powiedziałam szybko.
- C-co? - zapytał z otwartymi szeroko oczyma.
Spojrzałam się na niego i zaczęłam płakać. Poczułam jak mnie przytula.
- Za to cię wywalili z domu? - zapytał, a ja pokiwałam głową. - Wprowadź się do mnie do Londynu. Pomogę ci - powiedział.
- Muszę dobrnąć do zakończenia szkoły, a potem zamieszkam w domu samotnej matki - stwierdziłam.
- Nie pozwole ci na to. Do szkoły będziesz chodziła, aż brzuch nie będzie duży. A potem... a potem zamieszkasz u mnie - powiedział.


__________________


Hej miśki!\
Pozmieniała mi się data zgrupowania i już od 3 dni na nim jestem.
Nie wiem jak z dalszymi częściami i kiedy będą, ale spróbuję je dodać za 2/3 dni.

Całuję, Marcela <3


piątek, 8 listopada 2013

Fourteen 'Niall cz.1'

Szłam szybkim tempem nawet nie wiedząc gdzie zmierzam. Znaczy wiedziałam ale nie dokładnie. Chciałam dotrzeć do domu ale było tak ciemno, że nie widziałam własnych nóg a co mówić drogi. Jedynym źródłem światła był mój telefon. Po co ja dałam się namówić, że tędy szybciej dotrę do domu ? Spojrzałam przed siebie i UJRZAŁAM ... latarnie. Jakieś dziesięć metrów dalej stał jakiś koleś oparty o motor. Uratowana, znaczy nie do końca. Niepewnie podeszłam do chłopaka. Był dobrze zbudowanym blondynem ubranym w skórzaną kurtkę. Gadał przez telefon i był odwrócony do mnie tyłem. Niepewnie ruszyłam w jego stronę. Zatrzymałam się i czekałam aż skończy rozmowę. Kiedy schował telefon do kieszeni zaczepiłam go.
-Dobry wieczór - odparłam.
Chłopak odwrócił się do mnie przodem i dopiero wtedy zobaczyłam go w pełnej okazałości. Blondyn na pierwszy rzut oka wydawał się straszny. Kolczyk w brwi, tunele i liczne dziary.
-No, hej. Ślicznotko.
-Słuchaj mam pytanie. Jaka to ulica ? I jak najłatwiej dojść do New Row ?
-To jest Clayton. A jakbyś chciała to mogę cię podrzucić.
-Jednak wolałabym pójść sama.
-Na pewno ?
-Tak.
-Jesteś pewna ?
-Tak.
Przyjrzałam mu się dokładniej mimo słabego światła latarni ujrzałam jego niebieskie oczy, które od razu mnie zahipnotyzowały.
-Bo do New Row to kawałek stąd. I idąc na piechotę będziesz tam jutro. Po za tym. Jest ciemno i późno. Chyba nie chcesz żeby ktoś cię napadł ? - przerwał moje zamyślenie.
-To jakbyś mógł mnie podrzucić do jakiejś bardziej oświetlonej dzielnicy to byłabym wdzięczna.
-Mieszkasz przy New Row ?
-W okolicy.
Zmierzył mnie wzrokiem.
-Jestem Niall.
-A ja [T.I.]
-Trzymaj - podał mi kask a ja nałożyłam go na głowę. - Teraz musisz za mną siąść.
Wykonałam jego polecenia.
-A teraz obejmij mnie w pasie i się mocno trzymaj.
-Że co ? Przecież ja cię nie znam.
-Wiesz, że mam na imię Niall. A ja chcę cię tylko podrzucić do domu. Żebyś nie wracała po ciemku.
-No dobra - przytuliłam się do niego.
Jego silne mięśnie napięły się pod moim dotykiem. Moje ręce lekko zadrżały.
-Nie denerwuj się. Nie zrobię ci krzywdy - odparł i po chwili włączył silnik.
-Nie boję się - westchnęłam niepewna tego co mówię.
Maszyna ruszyła a ja mocniej przylgnęłam do ciała blondyna. Zaśmiał się, nie słyszałam tego ale jego brzuch się poruszył. W uszach świszczało mi od pędu, chociaż tak właściwie nie jechaliśmy szybko. Po drodze każda mijana latarnia wydawała się jednie rozmazaną żółtą kreską jednak dawała niesamowity efekt. Jechaliśmy tak chwilę lecz kiedy motor się zatrzymał nie chciałam zejść. Jednak zmuszona byłam opuścić maszynę. Niall zatrzymał się kilka domków od mojego.
-Noo to dzięki za podwiezienie i dobranoc - oddałam mu kask.
-Czekaj. Może dam ci swój numer jakbyś znów w nocy zbłądziła ?
Nie powiem. Mimo tych wszystkich dodatków był pociągający, więc ... zgodziłam się. Wymieniliśmy się numerami i ruszyłam do domu. Do momentu aż zamknęłam drzwi czułam, że ktoś mi się przyglądał. Byłam pewna, że to Niall odprowadza mnie wzrokiem. Pewnie sprawdzał czy się nie zgubiłam.


Hejka i przepraszam, że wcześniej nic nie dodawałam ale nie miałam weny i czasu. W tym tygodniu postaram się ich dodawać więcej. I oczywiście proszę o opinię ;3

niedziela, 3 listopada 2013

Twelve 'Niall cz.1'

30.11.2012r.

Nienawidze tej szkoły! Każdy ma swoją przynależność! Jestem cherladeka i nie jest to swietne. Tu w Nowym Jorku oceniają cię po twoim stopniu popularności. Tak też z jakieś 99% mojej szkoły uważa, że jestem głupia. Zawsze spoko! Jutro moje urodziny. Idę na koncert 'One Direction'. Jetem ich fanką, ale wie o tym tyłko moja rodzina.

1.12.2012r.

Koncert był świetny! Miałam bilety na M&G. Zdjęcie jest cudowne. Nawet udało mi się z nimi chwile porozmawiać. Na koncercie poznałam wiele fanek. Czułam się jak ja, a nie ktoś kogo udaję w szkole.

6.12.2012r.

Możecie nie wierzyć, ale spotkałam Niall'a! Tak jego! Mają tu jeszcze koncerty! Umówiłam się z nim na kawę. Jestem szczęśliwa!

27.01.2013r.

Można powiedzieć, że jesteśmy z Niall'em przyjaciółmi. Dzwoni do mnie cały czas i rozmwiamy. Niestety on mieszka w Londynie. Troche daleko.

14.02.2013r. (rzeczywistość)

Nie wierze! Nie! Ja nie mogę, nie teraz!
Właśnie siedziałam w łazience i płakałam. Przespałam się z Niallem pod koniec stycznia i... jestem w ciąży! A on jutro przyjeżdża! Ja tak nie chcę. Zeszłam na dól do salonu, gdzie wszyscy oglądali TV. Czyli moje siostry młodsze: Rebeka (5), Louise (12), starsze: Diana (20), Miranda (24), bracia młodsi Luke (2), starsi Jake (21). Stanęłam tak i zastanawiałam się co mam powiedzieć im. Nie wiedziałam. Jak gdyby nigdy nic, siedziałam i oglądałam z nimi.
- Kochanie co się stało? - zapytała mama.
- Jestem w ciąży - wydusiłam z siebie.
Spojrzałam na nich, a tat wstał.
- Masz 30 minut na spakowanie się i wyprowadzenie - powiedział stanowczo.
- Ale tato - wstałam zapłakana.
- Kończy ci się czas - powiedział.
Zryczana wbiegłam do pokoju. Wzięłam walizkę i wrzuciłm tam jak najwięcej ciuchów.Zabrałam telefon i zeszłam na dół. Wszyscy tak stali i się gapili.
- Nikt z was nie potrafi się postawić! Nikt - krzyknęłam i wybiegłam.
Nie wiedziałam, gdzie miałam się podziać. Nie mam prawdziwej przyjaciółki, przyjaciela. Chociaż... Jak byłm młodsza przyjaźniłam się z [I.T.P.], ale kiedy wstąpiłam do drużyny olałam ją. Dobra, nie zaszkodzi spróbować, jeśli zatrzaśnie mi drzwi przed nosem nie zdziwie się.
Udałam się do jej domu. Droga zajęła mi okolo 2 godzin. Zadzwoniłam dzwonkiem cała zalana łzami. Otworzyła mi [I.T.P.].
- Hej, bo ja... znaczy się... chciałam... ja... ja... - jąkałam się jak nigdy. - Już nic, przepraszam, że zajęłam ci czas - odwróciłam się i zaczęłam kierować się w stronę wyjścia z podwórka.
- Stój - usłyszałam z sobą.
Odwrociłam się, a [I.T.P.] mnie przytuliła. Objęłam ją. Zaczęłam głośniej płakać.
- Chodź - poszłam za nią wioząc za sobą walizkę.
Weszłam do domu.
- Moich rodziców nie ma. Będą dopiero jutro - powiedziała. - Herbaty, kawy, ciasta?
- Nie, dziękuje - powiedziałam stojąc w salonie.
Spojrzała się na mnie na mój strój. No tak, dzisiaj piątek, a w szkole nosze spódniczkę i buzke cherleaderek.
- Chodź do mojego pokoju. Powiesz mi wszystko.
Udałam się tam z nią. Usiadł na łóżku, a ja usiadłam na krześle.
- Bo.. bo ja - miałam łzy w oczach. - Ja jestem... jestem w.. w c-ciąży - powiedziałam zapłakana.
- O mój boże! - prawie krzyknęła. - Chodź tu - podeszłam do niej i się w nią wtuliłam.
- Powiedziałam rodzicom, a tata dał mi 30 minut na wyprowadzenie się - załmałam głos nanostatnich słowach.
- Ci.. - uspakajała mnie. - Możesz u mnie zamieszkać. A kto jest ojcem? - zapytała.
- Niall Horan, mój przyjaciel.
Spojrzała na mnie wielkimi oczyma. Po chwili znowu mnie przytuliła, a ja zasnęłam.

___________________

Hej wam!
Oto pierwsza część! A może ich być z 4. Jeszcze zobaczę.
Jak wam się podoba teledysk 'Story Of My Life'? Ja go kocham!
Najcudowniejsza jest scena Lou z dziadkami. Popłakałam się przy tym.

Ah ta szkoła. Daje popalić.
Codzienne kartkówki z polskiego i co lekcyjny z historii i chemii mnie dobijają. Do tego muszę poprawić sprawdzian z fizyki, bo dostałam 3. Mam nadzieję, że napisze na 5!!!

Zapraszam na:

your-sooong.blogspot.com

Liczę, że zajrzycie i pozostawicie komentarze!!!

czwartek, 24 października 2013

Six 'Niall'

Siedziałam na kanapie oglądając durny seriali jedząc super kaloryczne żarcie. Ale po co mam być chuda, jak mój chłopak jest w trasie i flirtuje sobie z mega seksowną Demi Lovato, której nigdy nie dorównam. Teraz znacie już mój problem. Może i nie mam idealnej figury, nie mam też pięknych włosów, bądź oczu, ale czy tylko to się liczy. Najwidoczniej dla Horana tak!
A może jednak jak schudnę to on będzie mnie bardziej kochał?
I od tamtego momentu dzień w dzień chodziłam na siłownie, fitnes, a późnym wieczorem oraz wczesnym ranem biegałam, a moja dieta ograniczała się do nabiałów. Koedy po dwóch miesiącach spojrzałam na wagę i ujrzałam 48kg pisnęłam z wrażenia. Nie tylko schudłam, ale też przefarbowałam się na jasny blond. Niall powinien dzisiaj wrócić. Chciałam po niego pojechać, ale napisał, ze przyjedzie sam. Specjalnie ubralam biała kremową zwiewną sukienke. Włosy rozpuścilam, byly teraz bardzo krótkie i proste. Chodziłam w domu na boso. Zrobiłam też kolację. Kiedy usłyszałam dźwięk przekręcanych kluczy pobiegłam szybko do holu i rzuciłam się na Nialla. Koedy się odsunęłam chłopak uważnie mi się przyjrzał.
- Wow - wydal z siebie - [T.I.] schudłaś, zmieniłaś fryzurę, wyglądasz ślicznie - powiedział i mnie pocałował.
- Tęskniłam - powiedziałam wtulając się w niego.
- Ja też skarbie - powiedział.
Usiedliśmy przy stole. Zjedliśmy kolację rozmawiając o wszystkim. Potem on poszedł się kąpać, a ja siedziałam w naszej sypialni. Nagle dostał sms-a. Sprawdziłam go :
'Tęsknie kotku! Będę jutro w Londynie, więc możemy powtórzyć noc u mnie, Demi'
Rozpłakałam się i zaczęłam chodzić w te i z powrotem. Weszłam szybko do naszej garderoby. Wyciągnęłam walizkę i zaczęłam pakować najpotrzebniejsze rzeczy na pare dni. Kiedy z niej wyszłam Niall się na mnie spojrzał.
- Kochanie, co się stało? - zapytał.
- Gówno! Demi będzie jutro w Londynie, powtórzcie te wspaniałą noc razem! Wiesz co? - zapytalam podchodząc do niego. - Życzę ci, abyś poczuł się kiedyś tak jak ja - powiedziałam.
Nałożyłam na siebie tylko sweterek i trampki. Wybiegłam z walizką i udałam się jak najdalej od tego miejsca. Postanowiłam zadzwonić do Sophie - dziewczyny Liama.
-Halo? - odebrała.
- Hej, tu [T.I.]. Mam prośbę mogę dzisiaj u ciebie zanocować? - spytałam.
- Znaczy się, Liam u mnie nocuje, ale łóżko mam jedno wolne. Coś się stało? - zapytała.
- Zaraz będę to ci powiem - rozłączyłam się.
Może i fanki jej nie tolerują, ale ona jest kochana. Nikt jej nie zna więc noech jej nie oceniają. Jest bardzo dobra dla Liama i widać, że na prawdę się kochają.
Doszłam do jej domu i zadzwoniłam do drzwi. Po chwili ukazała mi się jej sylwetka.
- [T.I.], wow. Świetnie wyglądasz - stwierdziła. - Ale to nie ważne. Wchodź! - zaprosiła mnie do siebie.
Weszłam do środka ściągając buty i kładąc walizkę. Weszłam z nią do salonu.
- Liam już zasnął, więc mów co się dzieję - powiedziała.
- Niall, on mnie zdradził - zaniosłam się płaczem, a ona wtuliła się we mnie. - A ja się tak starałam dla niego! Szmaciarz pierdolony - załamał mi się głos.
- C-co? - otworzyła szerzej oczy.
- No to! - powiedziałam załamana. - 2 lata poszły na marne.
- Ej, kochana spokojnie - przytuliła mnie.
- Ok, jutro znajdę jakiś pokój w hotelu, znajdę pracę...
- Możesz zostać u mnie - powiedziała.
- Nie, bo ty z Liamem tu często i wy ten teges. Nie chcę przeszkadzać - powiedziałam szczerze.
- Daj spokój, a teraz idź się wykąp, a potem idź spać - powiedziała.
Udałam się do łazienki na górze. Wzięłam szybki prysznic, a potem położyłam się w jednym pokoju i zasnęłam.
Obudził mnie dźwięk telefon. Spojrzałam szybko. Kochanie. Odrzuciłam połączenie. Zamknęłam oczy, ale i tak spod powiek wydobywały się gorzkie łzy. Leżałam tak i płakałam, aż nie wszedł Liam i gdy mnie zauważył zrobił zdziwioną minę.
- Co ty tu robisz? - zapytał.
- Nocuje - powiedziałam siadając.
Liam podszedł do mnie.
- Co się stało? - zapytał.
- Niall mnie zdradził. Tylko nie kłam, że nie wiedziałeś - powiedziałam, a on mnie przytulił.
- Fakt, często się spotykał z Demi, ale nie wiedziałem, że aż do tego doszło.
- To teraz wiesz - poklepał mnie po plecach.
- Chodź coś zjez - powiedział, a ja wstałam. - A swoją drogą świetnie wyglądasz - uśmiechnął się do mnie.
Zeszliśmy na dół. Liam zrobił  jajecznicę. Poskubałam troche. Nagle rozległ się dźwięk dzwonka. Li poszedł otworzyć. Słyszałam rozmowę.
- Stary, ona nie chcę cię widzieć, a co dopiero rozmawiać - powiedział Liam.
- Daj mi szanse - usłyszałam głos Nialla, a moje oczy na nowo sie zaszkliły, a potem zaczęły szybko spływać łzy.
- [T.I.] - przyszedł do kuchni Liam. - Idź z nim pogadaj - powiedział.
Poszłam do drzwi. Spojrzałam na niego i podeszłam bliżej.
- Co? - zapytalam załamana. - Chcesz mi powiedzieć, że byłeś pijany?! Ja się głodziłam, aby schudnąć. Dla kogo? Dla ciebie idioto! A ty co? Zabawiasz się z Demi Lovato. A tak, zapomniałam jestem nikim - szepnęłam. - Jestem sierotą bez rodziców.  Zmarli 3 lata temu, a ty byłeś jedyną osobą, która mi została. A teraz? Zostaje sama. Nie liczą się dla ciebie uczucia innych co nie? - zapytalam zalana łzami z trzęsącymi się rękoma.
- Nie mam wytłumaczenia. Ale błagam daj mi drugą szanse - powiedział stając blizko mnie.
- Niall, znowu mnie wykorzystasz - powiedziałam i cofnęłam się.
Poczułam jak łapie mnie za ręke. Nie mogłam wytrzymać. Odwróciłam się i przytuliłam się do niego. Objął mnie i zmierzwił moje włosy.
- Przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam. Wiem dupek ze mnie. Przepraszam - mówił.
- Kocham cię, ale nie rób mi tak więcej. Ja nie dam rady już. Zostałeś mi tylko ty.
- Zobaczysz jeszcze będziemy mieli gromadke dzieci - zaśmiał się.


_____________


Hej. Tak, zła ja adminka nie dodaję imaginów.
A kto powiedział, że 2 klasa LO jest łatwa. Nie zapominając, że uczę się w prywatnej szkole!
Jak podoba się imagin? Nie jestem z niego za bardzo zadowolona.
Następny chyba powstanie z Liamem. Ale jaki chcecie? Może jakieś pomysły co??