Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liam. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 lutego 2014

Thirty Five 'Liam'

Od lat kochałam śpiewać. W wieku 6 lat potrafiłam grać na perkusji, a w późniejszych latach wyszkoliłam grę na fortepianie, gitarze. Wszyscy w rodzine uważali, że mam do tego dar. Ja sama nie wierzyłam w siebie, aż tak bardzo. Wiedziałam, że umiem dobrze grać na instrumentach, ładnie śpiewam, ale darem tego nie nazywałam.
Razem z rodzicami często się przeprowadziliśmy. Jest Polką, ale tam mieszkałam do 13 roku życia. Potem w Niemczech, Szkocji, Holandii, Francji, a miesiąc temu przeprowadziliśmy się do Anglii. Mieszkamy w Liverpoorze w apartamentowcu. Kiedy wracałam ze szkoły (tak niestety jeszcze męczę się ten ostatni rok) zauważyłam ogłoszenie o przesłuchaniach w mieście do XFactor. Planowałam się tam udać od dawna, ale nigdy nie było okazji. Zadzwoniłam do swojej koleżanki Loli i umówiłyśmy się na zakupy do galerii. Najpierw się przebralam w domu w bordowy sweterek z długimi rękawami, włożyłam go w szarą spódniczkę do połowy uda lekko rozkloszowaną, bordowe lity, szarą torebkę. Pomalowałam się i wyszłam z domu. Myślałam o tym, żeby wziąć auto, ale daleko nie mam więc mogę się przejść. Doszłam do galerii, a tam czekała już na mnie Lola.
- Znowu się spóźniłaś - powiedziała. 
- No wiem, ale - weszłyśmy do galerii - muszę ci coś powiedzieć. 
- Powiedz, że się nie wyprowadzasz - spojrzała się na mnie.
- Spokojnie. Chcę zgłosić się do XFactor! - powiedzialam. 
- Tak! Idę z tobą na przesłuchanie ok? - zapytała.
- No jasne - uśmiechnęłam się. - Zobacz jaka ładna - wskazałem na sukienkę.
Po udanych zakupach wróciłam do domu. Zrobiłam sobie kolacje i przebrałam się w piżamę. Kiedy oglądałam jakiś film, wrócili rodzice. Usiedli przy stole i zaczęli jeść. Podeszłam do nich. Usiadłam przy stole i zaczęłam mowić.
- Chcę zgłosić się do XFactor - powiedziałam.
- No nareszcie, ile można było czekać - powiedział tata.
- Kiedy przesłuchanie?
- Za dwa tygodnie. To ja pójdę wyślę formularz zgłoszeniowy - powiedziałam i tak zrobiłam.
Kiedy go wysłałam, zastanawiałam się nad wybraniem piosenki. Jest ich tyle, ale żadna nie jest tak piękna. W końcu już wymyśliłam. Alleluja po polsku! A co? Trzeba rozsławić Polskę.
Minęły dwa tygodnie, a ja razem z Lolą i rodzicami stoimi w wielkiej kolejce na przesłuchania. Cały ten czas ćwiczyłam piosenkę. W końcu zostałam wywołana.
- Stresujesz się? - zapytał prezenter czy jak tam on ma, przed wejściem na scenę.
- Troszkę - odpowiedziałam. 
- Trzymam kciuki - uśmiechnął się i wyszłam na scenę.
Stanęłam na X-ie. 
- Dzień Dobry - powiedziałam.
- Dzień Dobry, jak się nazywasz, skąd jesteś, ile masz lat? - zapytał Louis.
- Nazywam się [T.I i T.N.], mam 18 lat, pochodzę z Polski, a od miesiąca mieszkam w Liverpoorze - powiedziałam.
- Hmm... Polska - powiedział Cowell. - Czym się zajmujesz? - zapytał się.
- Obecnie nauką - powiedziałam.
- No dobrze, co nam przedstawisz? - zapytał Louis.
- Alleluja w wersji Polskiej - powiedziałam.
- To będzie ciekawe - powiedział Louis. - Zaczynaj!
I zaczęłam. Kiedy skończyłam usłyszałam masę oklasków. I... sam Simon i Nicole wstali u zaczęli klaskać. Byłam szczęśliwa.
Opina jury była pozytywna i dostałam, aż 4 tak! 
Minęło sporo czasu, a ja obecnie jestem w domu juroroskim i zostałam ostatnią dziewczyną. Właśnie siedzi ze mną Nicole, która jest moim mentorem. 
- To co byś chciała zaśpiewać? - zapytała.
- Coś szybkiego, znanego i fajnego, a no i, żeby ten ktoś co ma te piosenkę mógł ze mną zaśpiewać. 
- Może coś z One Direction? - zapytała. 
Spojrzałam się na nią z wielkimi oczami.
- Kocham ich! No jasne, że z nimi zaśpiewam. A piosenka to Midnight Memories! 
- Sądzę, że to dobra piosenka na finał. A wiesz, że z Aleksem (drugi i ostatni finalista) zaśpiewa Bieber? - zapytała. - Ale spokojnie! Damy radę. To ja dzwonię do Simona. Jutro o 10 próba w salce. 
Postanowiłam wziąć porządną kąpiel. Na drugi dzień wstałam o 9.45. W szybkim tempie założyłam na siebie szare dresy ściągane na dole, zwykłą czarną bokserke i Jordany. Włosy związała w kitkę i zbiegała na dół. Wyszłam na dwór, gdzie musiałam przebiec z 200 metrów. Weszłam do budynku, wbiegłam na 4 piętro do salki. Spojrzałam na zegarek. Równo 10.
- Zdąrzyłam - krzyknęłam i usłyszałam jakieś śmiechy. 
Spojrzałam na kanapę, a tam całe One Direction. 
- Ummm... Hej, gdzie Nicole? - zapytałam. 
- Ty jestem - powiedziała i wyszła zza szafy. - Następnym razem ustaw sobie budzik - powiedziała. - Jeszcze nigdy nie miałam, aż takiego śpiocha! - zasmuciła się. 
- Chłopcy, poznjcie [T.I.]. Ty już ich znasz... No dobra. Macie tekst - podała wszystkim, a ja usiadłam na fotelu na przeciwko nich. 
- Cała pierwsza zwrotka i refren jest twoja - powiedziała do mnie, a wy śpiewajcie kolejne i refren razem z [T.I.]. Cziaicie? - zapytała.
Wszyscy pokiwali głowami. 
- Przygraj na pianinie rozgrzewkę - zwróciła się do mnie. - Ja będę za godzinę.
Wyszła, a ja z nimi zostałam. Podeszłam do pianina i usiadłam, a oni stanęli przy. 
- To jakbyście rozgrzewacie? - zapytałam. 
- Ha-ha-harry jest seksi - zaśpiewał Harry.
Zaczęli się wydurniać, a Liam usiadł obok mnie. 
- Zamknąć ryje! - krzyknął do nich. 
Zaczął grać na pianinie. Oni głośno się rozgrzewali, ale ja się wstydziłam wiec śpiewałam cicho. 
- Wcale cię nie słyszę - powiedział siedzący obok mnie Liam. - Zaśpiewaj nam coś - powiedział. 
- Wstydzę się - odpowiedziałam. 
- Louis włączają w YT jej występ to posłuchamy - powiedział Niall.
I nagle usłyszałam piosenkę z tamtego tygodnia "I wanna dance with somebody".
- I ty się wstydzisz? Malik sra w gacie tak mu się podobało - zaśmiał się Liam.
- To ćwiczymy piosenkę. Zaczynaj - powiedział do mnie Louis. 
- A może wy zaspiewajcie? Ja się dokształce - powiedziałam. 
- To zagraj na pianinie ok? - zapytał Zayn. 
- Jasne - zaczęłam grać.
Zaczęli śpiewać i powiem wam, że mają niesamowite głosy. 
- No to teraz ty - powiedział Liam.
Zaczęłam grać, a następnie dołączyłam do tego spiew. Kiedy miała być ich kolej nie usłyszałam żadnego głosu. Przestałam grać i spojrzałam na nich. Harry mnie nagrywał, a reszta patrzyła się.
- Teraz wy mieliście śpiewać - stwierdziłam.
- Jak się nazywasz na instagramie? - zapytał Harry.
- @Sweet_Lovely57, a po co ci? - zapytałam.
- Dodaje filmik jak śpiewasz - powiedział, a ja sie zarumieniłam. 
Po chwili wróciła Nicole. W ciagu tego tygodnia zbliżyłam się do Liama. Często rozmawialiśmy. 
Nadszedł dzień finału. Włosy miałam wyprostowane rzęsy wytuszowane i kredke na około oka. Ubrana byłam w kremowe (trochę skejterskie) spodnie, czarne vansy, czarną bokserke i dżinsową katanę z ćwiekami. Zaczęłam się bardzo stresować. Najpierw Aleks śpiewał 'As Long As You Love Me'. Trudno będzie go pokonać. Lubimy się, ale tutaj jest rywalizacja. 
Skończył i teraz ja. Liam pocałował mnie w policzek, a ja jak na skrzydłach wyszłam na scenę. Zaczęłam śpiewać, a kiedy przyszedł czas na chłopaków....
- Panie i panowie, One Direction. 
Chłopacy dokończyli ze mną śpiewać. 
Nadszedł czas na wyniki. Stałam przy Nicole i trzymałam ją za ręke, a Aleks stał z Simonem. To było straszne. To czekanie.
- A pierwsze miejsce zajmuje - Nicole ścisnęła mnie mocniej - Aleks!!!!
I bum! Przegrałam. W oczach miałam łzy. Podeszłam do Aleksa i go przytuliłam. 
- Gratuluje - powiedziałam, a on otarł mi łzy. 
- Tobie się to należało - powiedział.
- Nie mów tak - uśmiechnęłam się do niego. - Zasłużyłeś. 
Aleks wykonywał teraz finałowy występ, a ja... Ja cała zapłakana zeszłam ze sceny. Rodzice do mnie podeszli, moja przyjaciółka. Przytulali mnie i pocieszali. 1D nie było, bo mają koncert. Wróciłam do pokoju swojego. Zaczęłam pakować ciuchy i dalej płakać. Dodałam wpis na tt "Gratuluje Aleks! Zasłużyłeś na to! Pamiętaj, że będziesz na zawsze moim idolem :)"
Dostałam masę tweetów, ale nie odpowiadałam na nie. Byłam załamana. Nagle mój telefon zaczął dzwonić. 
- Nie mam ochoty i czasu na rozmowę z nikim - powiedziałam i się rozłączyłam. 
Usiadłam i znowu zaczęłam płakać. Nagle weszła Nicole i mnie przytuliła.
- Nie załamuj się. To nie koniec twojej kariery. 
- To koniec. Muszę nadrobić szkołę. Potem pójdę na studia medyczne...
- Chcesz tego? - zapytała. 
- Nie chcę. Chcę dalej śpiewać, ale to nie na sensu. 
- Nie mów tak. 
Siedziała chwile ze mną, a potem poszła. Spakowałam się i wyszłam. Po drodze zaczepiało mnie pełno dziennikarzy. Pojechałam do swojego domu. Rodzice kupili mi go jak byłam w X Factorze. Weszłam do środka. Ładny, nowoczesny. Ehhh... Zaczęłam szukać czegoś w barku. Znalazłam. Postanowiłam się upić i tak też zrobiłam. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Podeszłam i otworzyłam stał tam Liam. 
- Co ty? Skąd....
- Twoi rodzice powiedzieli. Mogę wejść? - zapytał.
- Pewnie - otworzyłam szerzej drzwi i prawie upadłam.
Zamknął drzwi i szedł ze mną do salonu.
- Sławni ludzie nie powinni się upijać - zwrócił się do mnie.
- Jaka ja sławna? Chyba żałosna.
Usiadłam na kanapie i chwyciłam butelkę i chciałam ją wypić. 
- Nie - zabrał ode mnie butelkę.
Wziął mnie i położył. Siedział obok mnie. W końcu zasnęłam.
Obudziłam się i nie pamiętałam jak i kiedy zasnęłam. Usiadłam i ujrzałam na fotelu Liama. Robił coś w telefonie. 
- Ummm... Co ty tu robisz? - zapytałam.
- Przyszedłem wczoraj, byłaś pijana więc położyłem cię spać. 
- Aaa pamiętam. Przegrałam - stwierdziłam.
- [T.I.], przestań się użalać - usiadł obok mnie. 
- Łatwo ci mówić - powiedziałam.
- My zajęliśmy 3 miejsce.
- Ale wy jesteście mężczyznami na mężczyzn się dziewczyny rzucają. Na dziewczyny... Raczej nie - stwierdziłam i wstałam.
Poszłam do kuchni, gdzie wypiłam ponad  3 szklanki wody. Byłam też głodna, ale nie miałam nic w lodówce. 
- Liam - spojrzał na mnie. - Bo ja nie mam nic do jedzenia, a mam ochotę jechać do McDonald's, jedziesz ze mną? - zapytałam.
- Jasne, tylko się ubierz. 
Ubrana zeszłam na dół. Chwyciłam kluczyki, ale zaraz je odłożyłam.
- Piłam - powiedziałam. - Nie mogę prowadzić - stwierdziłam.
- Pojedziemy moim. 
Pojechaliśmy, ale wzięliśmy w McDrive. Pan sławny musiał zapłacić za mnie. Eh, co za człowiek. Pojechaliśmy do niego do domu. Tam dużo rozmawialiśmy. Polepszył mi się nieco humor.
*Miesiąc pózniej*
Z Liamem się dobrze dogaduje. Właśnie siedziałam sama w domu i oglądałam telewizje. Zadzwonił mój telefon.
- Halo?
- Dzień Dobry. Czy rozmawiam z [T.I. i T.N.]?
- Tak - odezwalam się nie pewnie. 
- Z tej strony David Moris - kto? - jestem menadżerem muzycznym. Chciałbym z tobą porozmawiać. Moglibyśmy się spotkać? 
- Dzisiaj?
- Skoro ma pani czas.
- Tak! - krzyknęłam. - Przepraszam. Tak, to o której?
I udało się menadżer zaproponował mi kontrakt na płytę. Zgodziłam się.
Pojechałam po spotkaniu o razu do Liama. Otworzył drzwi, a ja się na niego rzuciłam. 
- Mam kontrakt ba płytę - pisknęłam. 
Pocałowałam go. Co dziwne odwzajemnił to. 
I w końcu zostaliśmy parą.

-----------

Taki staroć znalazłam w kopii roboczej! 
Postanowiłam dodać! A teraz czekajcie na imagina z Louisem, który jest już gotowy.

Zapraszam na mojego bloga:

Your-sooong.blogspot.com

Niedawno urodziła mi się siostrzyczka! Yeah! Moje pierwsze rodzeństwo, a mam Prawie 18 lat.

Do następnego!

Pozdrawiam, Marcela <3

czwartek, 6 lutego 2014

Thirty Three 'Liam'

Wszystko jest takie cudowne. Mam 20 lat, mój chłopak 23. Upsss... narzyczony. Te wszystkie przygotowania do ślubu już mnie męczął. Moja mama cały czas płacze jak nienormalna, a tata udaje, że ją pociesza, ale się z niej śmieje.
Liam - tak ten Liam z One Direction - oświadczył mi się rok temu. 
Nasza świadkowa - Ruth, siostra Liama - właśnie przyszła. Świadkiem jest mój starszy brat, który prawdopodobnie jest już u Liama. 
Siedzę na krześle i jem sałatkę. Nagle słyszę kolejny dzwonek do drzwi - to Louise. Jak dobrze, że nie musze latać po fryzjerach i kosmetyczkach. 
Moja młodsza siostra wzięła ze sobą Lux. 
Skończyłam jeść i usiadłam na krześle w łazience. Louise umyła mi włosy. Potem je wysuszyła, wyprostowała i pokręciła końcówki. Potem mnie zaczęła malować. Delikatny podkład, jasno kremowy cień do powiek, wytuszowane rzęsy, lekko zaróżowione policzki i trochę błyszczyka. Moja mama znowu zaczęła płakać, a tata śmiać się z niej. Louise razem z Ruth pomogły ubrać mi sukienkę.

Włożyłam szpilki, naszyjnik od Liama i kolczyki od Ruth. Bransoletkę z niebieskim dodatkiem, która była po mojej babci. Jest cos nowego - suknia, starego - bransoletka, pożyczonego -  kolczyki, niebieskiego - bransoletka.
- Masz podwiązke? - zapytała Nicole - siostra Liama.
- Tak. Chyba jestem gotowa? - spojrzałam na nie.
- Już wiem czemu Liam cię wybrał - stwierdziła Louise.
Moi rodzice są starych obyczajów więc Liam nie może mnie zobaczyć. Pojechaliśmy samochodem pod kościół. Było tam pełno mediów i fanek. Ehh... Chociaż dzisiaj mogli dać sobie spokój. Wyszłam z samochodu. Lux sypała kwiatki więc szła pierwsza. Reszta weszła do środka i tylko ja z tatą zostaliśmy za drzwiami. 
- Nie pozwól mi upaść - powiedziałam do niego.
- Obiecuje - spojrzałam się na niego, a on miał łzy w oczach. 
- Tato - zaczęłam.
- Musimy w wchodzić. 
I otworzyli drzwi. Złapał mnie mocny skurcz w brzuchu ze stresu. Uśmiechnęłam się. Weszliśmy do środka. I zobaczyłam jego. Był śliczny, przystojny i cudowny jak zwykle. Uśmiechnął się szeroko, gdy na mnie spojrzał. Sama zaczęłam przestać się bać. Doszliśmy do ołtarza i mój tata podał moją rękę Liamowi. Ujął mnie za nią i szepnął na ucho.
- Wyglądasz cudownie - uśmiechnęłam się szeroko.
Ceremonia dobiegła końca i pojechaliśmy na sale. W samochodzi Liam cały cały czas prawil mi komplementy. W końcu dojechaliśmy! 
Pierwszy taniec... Harry zadeklarował się i powiedział, że jak on nie zaśpiewa to się obrazi na nas. A wiec zaśpiewał "If You Don't Know Me By Now". Przytulona w Liama zaczęłam płakać ze szczęścia. 
- Kocham cię - powiedział.
- Ja ciebie też - szepnęłam zapłakana.
- Jesteś najpiękniejszą kobietą pod słońcem. 
- A ty najprzystojniejszym mężczyzną. 
Wszystko szło dobrze. Nagle zaczęli składać życzenia na scenie do mikrofonu. Zayn przebił wszystko wypominając Liamowi, że chciał go wyrzucić z zespołu,  popsuł mu samochód, że najlepiej bekał i dużo jeszcze tego. Ale moja najlepsza przyjaciółka :
- Od małego miałaś bzika na punkcie zespołów. A jak zostałaś Directionerką... Ahhh ten Liam, jakie ciasteczko. Ciekawe czy ma dużego? Ummm jak go kocham jego głos, uhhh... W końcu wzięłaś mnie na ten koncert, gdzie wbiegłaś na scenę i go pocałowałaś. Gdybym wiedziała, że to ma, aż takie skutki to zrobiłbym to samo z Harrym - tak są razem - i było by to o wiele szybsze. 
Gadala jak najęta. W końcu podeszłam do mikrofonu z Liamem.
- Chcieliśmy coś ogłosić - zaczął Liam.
- Mój mąż i ja spodziewamy się dziecka - powiedziałam, a wszyscy uśmiechnęli się szerzej. 
- Znaczy się to bliźniaki - powiedział.

________

Kolejny imagin ode mnie. Tym razem Liam. A następny? Nie mam pojęcia z kin.

sobota, 28 grudnia 2013

Twenty seven ' Liam'

- Mamo! - jęknęłam zdenerwowana.
- Meg, zrozum mnie. - powiedziała błagalnie moja mama.
- Jasne! Jak zawsze jestem na drugim, a nawet trzecim planie!
- Obiecuję, że zdążymy z ojcem wrócić na wigilię. To wszystko robimy, żebyś mogła żyć jak najlepiej.
- Dobra wymówka, praca jest ważniejsza ode mnie! - krzyknęłam i pobiegłam do swojego pokoju. Kasa i praca się dla nich liczy. A ja to co? Pies? A może zabawka?
  Wyciągnęłam z pod łóżka mój pamiętnik i zaczęłam pisać.
                                                         Drogi pamiętniku!
     Jestem na nich wściekła! Mam ochotę coś rozwalić. Wielcy biznesmeni, liczy się dla nich tylko kasa. Mnie mają w dupie.  Och, przyjacielu jak ja bym chciała, żebyśmy spędzili święta razem. Obiecali, że uda im się przyjechać na wigilię. Kłamcy. Ile razy mi coś obiecywali, myślą że dadzą mi kasę i jakiś gadżet i będą mięli mnie z głowy. Czy ja proszę o tak wiele? To tylko jebane święta z rodziną! Inni nie muszą o tym marzyć. Czy coś ze mną nie tak? Proszę, powiedz mi mój kochany pamiętniczku.
 Rozjaśnij mój umysł, błagam.

  Odetchnęłam i włożyłam pamiętnik na swoje miejsce. Zostały trzy dni do świąt. Do szkoły nie muszę już iść. Może opowiem wam coś o mnie. Jestem Meggan, mam 17 lat i wypchanych po pęczki kasą rodziców. Jestem w szkolnej elicie i mam chłopaka Josha. W liceum, do którego uczęszczam liczy się wygląd i stan konta. Każdy z elity jest fałszywy, ja też. Moja opinia to: wredna suka, z którą nie warto zadzierać. Nikt nie wiem jak jestem naprawdę. Ja też, tego nie wiem.
    Dwa dni do wigilii.
- Kotek, uśmiechnij się. - mruknął do mnie Josh.
- Josh... Oni znowu mnie zlali. Pewnie pojadą do jakiegoś super spa, a ja będę sama jak palec w wigilię.
- O widzisz. Weźmiemy z nich przykład i my też pojedziemy gdzieś.
- Porąbało Cię? - oburzyłam się.
- Moich rodziców też nie będzie. To pojedziemy gdzieś. Nie daj się prosić. - zrobił słodkie oczka.
- Och, no dobrze... - odparłam zrezygnowana.

   Zrealizowaliśmy plan Josha i wybraliśmy się do ekskluzywnego hotelu. Teraz mieliśmy iść na kolację do restauracji. Ubrałam szykowną granatową sukienkę. Spojrzałam na mojego chłopaka, miał na sobie
białą koszulę, a na to narzuconą marynarkę, a do tego ta jego piękna buźka. Był przystojny.
Zeszliśmy razem do lokalu i usiedliśmy do wyznaczonego przez kelnera stolika.
W oczy rzucały się liczne świąteczne ozdoby i obrazy. Beżowe ściany idealnie pasowały do otoczenia.
Zamówiliśmy kilka wigilijnych potraw i zajadaliśmy się nimi w ciszy, komentując czasem ich smak.
Naglę zadzwonił jego telefon.
- Moja mama, wyjdę odebrać. - powiedział i opuścił pomieszczenie. Westchnęłam i udałam się do łazienki.
Poczułam, że w coś lub kogoś uderzyłam. Spojrzałam w górę i zatopiłam się w ciemno brązowych tęczówkach tajemniczego przystojniaka.
- Przepraszam, nie zauważyłam Cię. - mruknęłam zawstydzona.
- Nie, to ja przepraszam. - zdenerwowany spojrzał w górę. Zainteresowana spojrzałam na sufit. Okazało się, że nad nami wisi jemioła.
- Przypadek? Ja nie sądzę. - na jego twarzy zagościł nonszalancki uśmieszek. Pewny siebie, lubię takich - pomyślałam. W moim brzuchu zrodziło się dziwne uczucie.
- Przypadek... Ciekawe...
- Masz mój numer. Zadzwoń. - podał mi świstek papieru i zniknął z mojego pola widzenia. Minęło kilka minut zanim  doszłam do siebie i ruszyłam do naszego stolika.
Nawet nie zauważyłam kiedy wrócił Josh.
- Było pyszne. Wracamy? - jego głos wyrwał mnie z innego świata. Ze świata, w którym jest przystojny nieznajomy.
- Ach, tak oczywiście. -odparłam zmieszana. Mój chłopak zapłacił za posiłek i udaliśmy się do pokoju.
Josh zaczął mnie namiętnie całować i zjeżdżał coraz niżej. Nie miałam w tej chwili ochoty na bliższy stosunek z nim i powiedziałam, mu żeby przestał.
- Oj, kotek.... - mruknął.
- Nie mam ochoty. Jestem zmęczona.
- Ha, dobra wymówka. Wydaje mi się, czy ty mnie naprawdę nie kochasz?
- Kocham cię, ale... - nie dał mi skończyć.
- A więc w czym problem? - naciskał na mnie.
- Powiedziałam już. - podniosłam głos.
- Jak chcesz. - powiedział i wyszedł z pokoju. Nie miałam zamiaru za nim iść i rzuciłam się na łóżko. Wyjęłam z torebki karteczkę z numerem tamtego chłopaka i czytałam co jest na niej napisane: "Liam *** *** *** zadzwoń (:. ". Uśmiechnęłam się do siebie i zastanawiałam się czy zadzwonić do niego.
Przypomniało mi się, że dzisiaj wigilia.

      Od czasu tego wyjazdu oddaliliśmy się od siebie z Joshem. Teraz siedzę na ganku mojego domu w kurtce i z gorącą czekoladą w dłoniach. Dochodziła godzina 21, a ich dalej nie było. Mieli skończyć dzisiaj wcześniej. Zdenerwowana weszłam do domu. Rozebrałam się i pobiegłam do swojego pokoju.
     Obudziłam się wcześnie rano. Dzisiaj sylwester. Poszłam pod prysznic, a następnie wyszłam na zakupy z Jess. Musiałam kupić sobie jakąś sukienkę na dzisiaj.
- Wiesz, bo Josh... - zaczęła.
- Co? - zapytałam.
- A no masz fajnego chłopaka. - powiedziała i uśmiechnęła się sztucznie.
Po zakupach poszłam do domu przyszykować się na imprezę. Gotowa wyszłam do domu Kim.
To co na miejscu zobaczyłam przyprawiło mnie o wymioty. Mój chłopak, to znaczy były chłopak całował się z tą szmatą Izzy. Nie było mi smutno, byłam wściekła. Odkryłam, że wszyscy to kłamliwe świnie. Nie zamierzam spędzić sylwestra w jego towarzystwie. Powoli ruszyłam przed siebie. Wyjęłam z torebki telefon. Noc jeszcze młoda.
Może zadzwonię do tego chłopaka.... Czemu nie - jak pomyślałam tak zrobiłam.
- Tak słucham? - zapytał chłopak.
- Hej... Pamiętasz jak dałeś mi numer w hotelu? Dziewczyna pod jemiołą?
- O to ty. Myślałem, że już nie zadzwonisz. - zaśmiał się. Wyobraziłam sobie ten nonszalancki uśmiech na jego pięknej twarzy. Boże, o czym ja myślę?
- Co dzisiaj robisz? - zapytał.
- Och, moje plany runęły w gruzach. A ty?
- O... To może wybierzemy się razem na jakąś imprezę? Zapomniałem się przedstawić. Jestem Liam. A ty?
- Jasne! Jestem Meggan, Meg.
- Przyjadę po ciebie. Gdzie jesteś?
- Ouu... Sama nie wiem. Spotkajmy się pod jakimś klubem.
- Niech ci będzie. Czekam pod **********
- Do zobaczenia!
Powiedziałam i ruszyłam cała w skowronkach do klubu.
Na imprezie poznałam się bliżej z Liamem. O północy stało się coś magicznego. Tak, ten pocałunek był magiczny. Zakochałam się w nim, teraz to już wiem.
Kto by pomyślał, że głupi wyjazd sprawił, że znalazłam sobie męża. Właściwie to powinnam podziękować Joshowi i rodzicom.
- Mamo! Poznaliście się pod jemiołą. Jakie to romantyczne. - powiedziała piskliwym głosikiem Katy. Moja 11 letnia córka. Po dwóch latach Liam mi się oświadczył, później wzięliśmy ślub, a później na świat przyszła Katy, po niej Bryan i Jackob.
Poznaliście właśnie moją bajkę.


Imagin na zakończenie świąt♥ Liczę na komentarze ♥ Zapraszam do mnie : http://lond-it-does-not-mean-forever-1d.blogspot.com/
  

piątek, 1 listopada 2013

Ten 'Liam'

Zadowolona wyszłam z wanny. Podeszłam do półki na, której leżał mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. Dostałam wiadomość. Przebrałam się w ciuchy wybrane na randkę i sprawdziłam skrzynkę. Od [Imię chłopaka.]. Ucieszyłam się. Pewnie chce zmienić miejsce randki na romantyczniejsze. Odblokowałam telefon i kliknęłam na obrazek koperty.
"Nie chcę już z tobą być. Wiem, że mnie zdradziłaś. Z moim własnym przyjacielem. Nie wiem jak mogliście mi to zrobić. Myślałem, że mnie kochasz. Z nami koniec."
Po przeczytaniu tego telefon wypadł mi z ręki. Jak to ? Przecież go nie zdradziłam. Nigdy się nad sobą nie użalałam, więc wzięłam torebkę pod rękę i kłapnęłam drzwiami. Biegłam przez ulicę. Kilka razy prawie mnie potrąciła samochód. Gdy dotarłam do jego domu zaczęłam walić w drzwi. Nikt nie otwierał. Przebiegłam na tył domu, tam były drzwi, których nigdy nie zamykał. Wpadłam przez nie do środka, wbiegłam po schodach i z hukiem otworzyłam drzwi do jego sypialni. W środku zastałam chłopaka ze swoją przyjaciółką ... w łóżku. Nie mogłam w to uwierzyć.
-I to niby ja ciebie zdradziłam ? - krzyknęłam i wybiegłam z domu. 
Chodziłam po okolicy dobrą godzinę gdy zaszłam do kiosku. Nigdy nie paliłam i nie miałam zamiaru zacząć, kupiłam ... żyletkę. Wróciłam do domu i napuściłam wody do wanny. Nie ściągając ciuchów położyłam się w niej. Nigdy nie cięłam się ale niejedna osoba mówiła, że to pomaga. Nie chciałam podciąć sobie żył tylko poczuć ból, który zagłuszy ten w sercu. Pierwsze cięcia trochę mnie piekły ale następne były już lepsze. Gdy skończyłam obie ręce były w czerwonych kreskach. Żałowałam tego ale przynajmniej osiągnęłam cel. Wysuszyłam się i ubrałam w piżamę. Zauważyłam, że jest już dobrze po północy. Zasnęłam z bandażami na rękach. Minęły dwa tygodnie. Nie cięłam się więcej ale blizny zostały. Pewnego popołudnia zadzwoniła do mnie przyjaciółka, która wiedziała o wszystkim.
-Hej [T.I.] !
-No cześć [I.T.P.]
-Słuchaj mam wolny bilet na dziś na 20 na One Direction. Idziesz ?
-Jasne !
-Dobra, to przyjadę po ciebie o 19. Pa !
-Pa - pożegnałam się.
Zajrzałam do szafy. Musiałam ubrać coś przewiewnego ale żeby zakrywało mi ręce. Nałożyłam jensową koszulę i krótkie jensowe shorty. Na rękę założyłam bransoletkę. Gdy zrobiłam makijarz przyjechała [I.T.P.].
-I jak ? Gotowa na koncert ? - powitała mnie.
-Jasne.
Dojechałyśmy pół godziny przed koncertem ale ledwo co się dopchałyśmy. Rozpychałyśmy się ramionami i w taki sposób dotarłyśmy aż do barierek. Za nimi było jeszcze ze dwa metry od sceny gdyby chłopakom zachciało się podchodzić do fanek i psychofanek. Koncert trwał 2 i pół godziny, na chwilę podszedł do mnie Payn. Nigdy nie byłyśmy z [I.P.] directionerkami ale bardzo podobały nam się ich głosy, a ja byłam wniebowzięta w tamtym momencie. Po koncercie, gdy chłopcy dziękowali za przybycie itp. Liam wbiegł za scenę i wrócił z dwiema kartkami papieru i długopisem, nabazgrał coś na obu. Jedną, podniósł do góry i krzyknął "We love you", czyli to co było na niej napisane. Później złożył kartkę w samolocik i rzucił w tłum. Osobą, która złapała ten prezencik była moja przyjaciółka. Szybko schowała ją do torebki żeby żadna powalona fanka jej nie zabrała. Chłopcy zeszli ze sceny i rozdawali autografy. Znów Daddy do mnie podszedł. Zrobiłam sobie z nim zdjęcie. Nie zauważyłam, że rękaw ci się podwinął ale on to zobaczył. Szybko zasłoniłam nadgarstek, a Liam ukradkiem włożył mi drugą kartkę do kieszeni. Gdy wróciłyśmy do domu [I.P.] została u mnie. Wieczorem gdy ty oglądałam "Jak poznałem waszą matkę"  tmoja przyjaciółka przeglądała Twittera.
-[T.I.] !!
-Co chcesz ?
-Chodź .
-Ale co chcesz ?
-Ktoś coś twittną.
Niechętnie podniosłam się z wygodnego łóżka i podeszłam do laptopa przyjaciółki. Spojrzałam na ekran.
Liam Payne ;
"Chciałbym poprosić pewną śliczną dziewczynę, która była dzisiaj na naszym koncercie, ubrana w jeansową koszulę. Nie tnij się, kochanie. Nie wiem o co chodziło ale nie rób tego. Twój Liam <3"
-Kiedy on to napisał ? - chciałam wiedzieć.
-Ze dwie minuty temu.
Kolejne ćwirknięcie, kolejny post.
"Jeżeli to przeczytałaś, zajrzyj do kieszeni spodenek".
Pobiegłam szybko do łazienki gdzie zostawiłam ciuchy. Z szortów wyciągnęłam lekko zmiętą kartkę.
-Usunął ostatni post. [T.I.] ? O co chodzi ?
-Już o nic.
Na kartce napisane było ; "Nie rób sobie krzywdy. Nawet nie wiesz jak to boli twoich najbliższych. Nigdy tego nie robiłem ale wiem ile przykrości to sprawia. Jesteś zbyt piękna żeby to robić. Zadzwoń xoxo Liam"
Nie mogłam w to uwierzyć. Wybrałam szybko numer zapisany na kartce. Odebrał po pierwszym sygnale.
-Hej !
-Cześć - przywitałam się.
-Ty jesteś tą dziewczyną ?
-Nooo tak.
-Słuchaj daleko mieszkasz od parku St. James ?
-Nie.
-To przyjdź tam za dwadzieścia minut.
-Dobrze.
-I ... albo nie. Do zobaczenia.
Wyszłam z łazienki, rzuciłam się na szafę i wybrałam ciuchy. Nie chciałam się stroić ale wyglądać ładnie. Pobiegłam na wyznaczone miejsce. Liam czekał tam na mnie.
-Hej - przywitałam się. - Jestem [T.I.]
-Masz śliczne imię. Dlaczego się pocięłaś ?
Opowiedziałam mu historię byłego chłopaka, który zerwał ze mną przez SMS-a i zdradził z koleżanką.
-Ale to nie jest powód. Obiecaj mi, że nigdy tego nie zrobisz.
-Obiecuję.
-Ale ja muszę mieć inne zapieczętowanie umowy - przysunął się do mnie i pocałował.

Spotkaliśmy się jeszcze wiele razy aż w końcu Liam poprosił mnie o zostanie jego dziewczyną. Tamtą kartkę oprawiłam w ramkę i postawiłam przy łóżku. Nigdy więcej już się nie cięłam. Nie chciałam sprawiać przykrości moim bliskim. A zwłaszcza jednej. Najważniejszej.


Wiem, że jest smutny ale mam nadzieję, że podoba wam się zakończenie. Pewnie myślicie skąd mam takie dziwne niektóre pomysły na imaginy. Jeżeli macie pytania to śmiało ;)

piątek, 25 października 2013

Seven 'Liam cz.1'

 Muzyka
1 wrzesień 2012r.  
Kolejny nudny dzień. Wcześniej to się jeszcze spotykałam z rodzicami, i.t.p i ze znajomymi, a teraz? Teraz nie mam nic. Pewnie chcecie wiedzieć czemu. Otóż zachowałam się jak ostatnia dziwka. Przespałam się z nieznajomym. I co z tego wynikło? Dziecko. Mam 19 lat i jestem w ciąży, to 6 miesiąc. Gdybym była bardziej odpowiedzialna nic, by się nie stało. Byłabym modelką i spotykała się ze znajomymi i z siostrą. Ale, nie może to i nawet dobrze. Dopiero teraz dowiedziałam się, że tak naprawdę nie mam na kim polegać i do kogo się uśmiechnąć. No dobra t.i koniec tego użalania, nigdy tego nie robiłaś i nie będziesz tego robić.
Zrobiłam sobie naleśniki i herbatę, po czym przebrałam się i wyszłam na spacer.

  Po drodze spotkałam dużo zakochanych par. Trzymali się za ręce, przytulali. Też bym tak chciała. Ale kto będzie chciał dziewczynę z dzieckiem? Nikt. Jestem skazana na siebie.... pomyślałam i westchnęłam.
Spacerowałam tak jeszcze ok. 30 min. i poszłam do centrum handlowego. Trzeba w końcu coś mu i sobie kupić, bo większość ciuchów jest już za  mała na mnie. Tak to będzie chłopczyk.
W galerii było strasznie tłoczno. Weszłam najpierw do sklepu dla maluchów. W oczy rzucił mi się taki niebieski mały śpioszek. Nie mogłam go nie kupić. Poszłam do kasy i zapłaciłam następnie chciałam iść na lody. Po drodze spotkałam jakąś parę, która trzymała się za ręce. Ta dwójka wydała mi się znajoma.
Po chwili w niej rozpoznałam moją osiemnastoletnią siostrę z jakimś kolesiem... Nie jakimś, tylko z... No właśnie jak go nazwać... Z facetem, który spłodził mi dziecko po pijaku, w jakimś klubie.
Co robić, co robić.... myśl t.i, ti myśl.. Odejść.. Chyba tak.... nic innego mi nie pozostaje. Kurde, weź się w garść. Moje serce bębni jak oszalałe, a w brzuchu takie dziwne uczucie się pojawia. To motyle.
Fajny kawał, zakochałam się w ojcu mojego dziecka, chyba chłopaku mojej siostry. Niezły nie?
Nawet się nie spostrzegłam, że od jakichś trzech minut wpatruje się przed siebie. Nie było już tam osób, na które się wpatrywałam. Miałam iść na lody, ale jakoś straciłam apetyt.
16 grudzień
   Wpatruje się w szpitalny sufit. To już dzisiaj rodzę. Ciągle czuję jak dzidziuś kopie.
Nagle poczułam ostry bul i czułam, że już rodzę. Po chwili na salę wpadła siostra i jakiś lekarz.
7 godzin później...
  Leże na łóżku szpitalnym i trzymam małego Josha na rękach. Jest taki malutki. Pokochałam go strasznie.
20 grudzień
   Pierwszy dzień jestem w domu z Joshem. Mały leży w łóżeczku i smacznie śpi. Usłyszałam pierwsze takty piosenki z telefonu. Sprawdziłam kto to. MAMA. CO? Po co do mnie dzwoni. Nie mamy kontaktu już pół roku.
- Halo - powiedziałam cicho, żeby nie obudzić dziecka.
- T.i?
- Tak..
- Córciu, tu mama. Czy możemy się spotkać...? - po głosie można było wyczytać, że jest zdenerwowana.
- Yyy.. No.. Jak chcesz to przyjedź dzisiaj po ten adres *****.
- Będę na pewno. Do zobaczenia...
Nie wiem czego chcę. Może się pogodzić. Nie mam zielonego pojęcia.
Godzina 17.15
Usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Po cichu podeszłam do drzwi i spojrzałam przez wizjer.
- Mogę wejść?
- Tak. Proszę.
Weszliśmy do salonu. Josh zaczął płakać. Podeszłam do łóżeczka i go wyciągnęłam.
- Ttto.. mój wnuk? - zauważyłam jak mojej mamie się łezka w oku kręci. Pokiwałam głową.
- Chcesz potrzymać Josha?
- Jak mogę..
- Kawy? Herbaty?
- Poproszę kawy.
Poszłam zaparzyć kawy sobie i gościowi.
- Chciałam cię przeprosić. Wiem, że to co zrobiłam z ojcem jest straszne..
- Wybaczam..
- Przyjdziesz z Joshem do nas na wigilię? Poznasz chłopaka twojej siostry.
- Jasne.
Wigilia.
Zapukałam niepewnie w drzwi, poprawiając nosidełko. Po chwili drzwi otworzył mój tata i długo nie czekałam, żeby być w jego objęciach.
- Cześć t.i. Wejdź.
Weszłam do salonu i wszystkich wzrok został skierowany na mnie. Po chwili ON zakrztusił się kompotem.

Mam prawą rękę w gipsie, a to jest to co znalazłam na kompie. Druga część tego i imagina z Harrym w przyszłym tygodniu. Przepraszam, tylko nie bijcie..