Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Louis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Louis. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 lutego 2014

Thirty Seven 'Louis'

To wszystko było takie szybkie i nagłe. Nie wiedziałam kiedy ja się na to zgodziłam i dlaczego... Ah, dla kasy. No, ale powiedzmy sobie szczerze. Mam 18 lat, za 2 miesiące 19. Potrzebuje pieniędzy na auto, małe mieszkanko, ciuchy. Halo! Dziwicie się?
A o co dokładniej chodzi?
Zgodziłam się zostać 'udawaną dziewczyną'. Jeszcze nie wiem kogo.
Dlatego też właśnie szłam do jakieś - bóg wie jakiej - firmy. Ubrałam się w miarę ładnie. Czarne cienkie rajstopy, czarna obcisła do połowy uda spódniczka, kremowy sweterek w nią włożony i kremowe vansy. Jest dobrze co nie? 
Zamknęłam parasol i weszłam do środka. Podeszłam do recepcji, powiedziałam jak się nazywam i od razu wysłała mnie na 23 piętro, biuro numer 66. Weszłam do windy i wybrałam numer. Ten czas się dłużył, a ja miałam stresa. W końcu winda się zatrzymała. Wysiadłam z niej i poczęłam szukać tego biura. Udało się i znalazłam. Zapytałam.
- Proszę - usłyszałam i uchylając drzwi weszłam kawałek.
- Dzień dobry - powiedziałam.
- O, [T.I.], wejdź - uśmiechnął się mężczyzna, a ja weszłam.
- Proszę siadaj - wskazał na skórzany fotel. 
Usiadłam.
- Napijesz się czegoś? - zapytał.
- Nie, dziękuję - powiedziałam.
- Tak więc przejdziemy do sprawy. Będziesz udawać dziewczynę Louis'a Tomlinson'a. Śpiewa w...
- Wiem kto to - przerwałam mu.
- Dobrze... Fani podejrzewają, że jest gejem. Nie jest - powiedział wyprzedzając moje pytanie.
Wyjaśniał mi pare spraw, ale w pewnym momencie...
- Będziesz u niego mieszkać - powiedział.
- Pan sobie ze mnie żartuje tak? - zapytałam.
- Nie, musi to być jak najbardziej wiarygodne. Omówiliśmy wszystko? Masz jakieś uwagi, pyt....
- Nie zgadzam się na mieszkanie razem! - powiedziałam oburzona.
- Podpisałaś kontrakt. Zgadzasz się na wszystko! - powiedział.
- A skąd mam wiedzieć czy on nie ma jakiś zapędów seksualnych? - zapytałam.
- Ałć, zabolało - odwróciłam się i ujrzałam 'mojego chłopaka'. 
- Nie chodziło mi o to - chciałam się chociaż uratować. 
- Nie na gadania. Jesteście ze sobą już trzy miesiące jakby dziennikarze pytali, a dzisiaj masz mieć już swoje rzeczy u Louis'a - powiedział.
Zmierzyłam go wzrokiem i wstałam.
- Dowidzenia - powiedziałam i wstałam.
Minęłam 'mojego chłopaka' i wyszłam z gabinetu. Weszłam do windy, a on w ostatnim momencie wszedł. 
- Jestem Louis, a ty? - zapytał.
- [T.I.] - odpowiedziałam niechętnie. 
- To o której będziesz spakowana? - zapytał.
- Ugh - westchnęłam. Spojrzałam na zegarek : 12.34. - Do 17 chyba się wyrobię.
- Podasz adres? - zapytał. - Przyjadę po ciebie - powiedział.
Podałam jemu adres i wyszliśmy na dwór. On poszedł w stronę samochodu, a ja otworzyłam parasolke i udałam się w stronę swojego domu. Eh, co za deszcz. 
- Podwieźć? - o mój Boże, prawie zawału dostałam. Czarne audi, a w nim Louis.
- Nie trzeba - powiedziałam.
- No to nie - odjechał.
W domu jak najszybciej się spakowałam. Wyjaśniłam siostrze wszystko więc bez problemu mnie puściła. Nawet się cieszyła, że ona i jej chłopak będą mieli cały dom dla siebie. Spakowałam chyba wszystko. Ciuchy, kosmetyczka, zdjęcia, albumu, buty, gitara itp. Dobra jest wszystko. Nie żartuje, ale miałam ze sobą 5 wielkich walizek i trzy kartony. Ciekawe jak on w tym swoim audi to pomieści? Haha, wali mnie to tak szczerze! 
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Podeszłam, a tam Louis.
- Nie wiem jak się zmieści to w twoim Audi, ale...
- Wziąłem większy samochód - powiedział. 
- Ok. To pomożesz mi zanieść to wszystko do twojego samochodu? - wskazałam na stertę walizek i pudeł.
I pomógł mi. Pożegnałam się z siostrą i weszłam do jego samochodu. Zapięłam pasy. Po chwili i on wszedł. Usiadł i odpalił samochód i ruszył.
Zapanowała niezręczna cisza.
- Ile ty w ogóle masz lat? - zapytałam.
- 22 skończyłem w grudniu. A ty? - zapytał.
- Za pare miesięcy 19 - odpowiedziałam i całą drogę żadne z nas się nie odezwało.
W końcu dojechaliśmy. Niezła chata tak powiem! Zaczęliśmy wnosić walizki. Kiedy skończyliśmy pokazał mi mój pokój. Cały biały, białe meble, białe łóżko, biała pościel na łóżku i kremowe panele. Usiadłam i chciałam rozpakować swoje rzeczy, ale nie było tutaj szafy. 
Zeszłam na dół.
- Mam pytanie - spojrzał się na mnie. - Jakaś szafa na ciuchy? - zapytałam.
- Masz dodatkowe dwie pary drzwi w pokoju, jedne do twojej łazienki, a drugie do garderoby. 
- Oh, Umm, dziękuję - powiedziałam.
Wypakowałam wszystko i poustawiałam zdjęcia i inne pierdoły. Spojrzałam na zegarek. 23. A ja głodna jestem. Eh, idę się wykąpać. Wykąpana ubrałam czarne bokserki i dużą bluzkę z superman'em. Włosy związałam w kitkę i położyłam się w łóżku. Nie mogłam zasnąć całą noc. Zasnęłam w końcu o 7. 
- Ej - usłyszałam coś, a raczej kogoś. - Wstawaj no! - ten Louis już mnie wkurza. 
Otworzyłam oczy i spojrzałam się na niego.
- Wstawaj musimy iść na miasto - powiedział.
- Ehh - zasmuciłam się, a on wyszedł. 
Ubrałam się podobnie jak wczoraj z tym, że zamiast kremowych kolorów były błękitne. Włosy rozpuściłam i pomalowałam się delikatnie. Wzięłam torebkę i włożyłam do niej telefon i portfel. Zeszłam na dół, a on siedział na kanapie już ubrany.
- Idziemy? - zapytał.
- Mhh - odpowiedziałam i założyłam torebkę na ramię. 
- Mamy iść do galerii, mam ci kupić jakąś biżuterię - powiedział jakby znudzony.
- Ale ja...
- Muszę - powiedział.
- Eh.
Nagle zaburczało mi w brzuchu. 
- Nic nie jadłaś - powiedział.
- Żyje i oddycham, nic mi nie jest - powiedziałam.
- No to idziemy - powiedział.
Wyszłam z domu, a on go jeszcze zamykał. Podszedł do mnie i złapał mnie za ręke. 
- Tylko się uśmiechaj i dobrze graj - powiedział.
- Oczywiście - odpowiedziałam uśmiechając się.
Wyszliśmy z posiadłości i ruszyliśmy w stronę galerii, która była niedaleko.
- To... Jak tam noc? - próbował zacząć temat.
- Zasnęłam o 7. Więc spałam 2 godziny, ale spoko - powiedziałam. 
- Czemu? - zapytał.
- Nie mogłam zasnąć - odpowiedziałam.
- Aha, skąd jesteś zapytał.
- Jak miałam 4 lata to się tutaj przeprowadziłam z ciocią i siostrą. Wcześniej mieszkałam w Polsce, ale często tam jeżdżę. A ty mieszkałeś w Doncaster czy coś takiego prawda? - zapytałam.
- Tsssa, musiałem się przeprowadzić zaraz po programie - powiedział. 
Doszliśmy do galerii i ludzie zaczęli się na nas gapić. Weszliśmy do sklepu z biżuterią i w dodatku drogiego. 
- Chciałabyś kolczyki, bransoletkę, naszyjnik - zaczął wymieniać.
- Weź coś najtańszego - powiedziałam.
- Żeby mój menadżer mnie zabił? - spojrzał się na mnie. - To co wolisz? - zapytał znowu.
- Bransoletkę - powiedziałam.
- To ja wybiorę - uśmiechnął się do mnie. 
Wybrał coś, a kobieta za ladą zaczęła pakować. Zapłacił i wyszliśmy. Podał mi.
- Dziękuję - powiedziałam i pocałowałam w policzek.
- Nie na za co - uśmiechnął się do mnie. 
Poszliśmy do kawiarni, a potem do parku. 
Siedzieliśmy na ławce i rozmawialiśmy.
- Obok nas jest dziennikarz, mam prośbę nie wystrasz się - powiedział.
- Ale czeg... - pocałował mnie.
Oddałam ten pocałunek. Dotknęłam delikatnie jego szyji. Po chwili oderwaliśmy się od siebie. 
- Jesteś świetną aktorką - powiedział.
- Wiem - uśmiechnęłam się.

- 5 miesięcy później -

Nadal jestem jego 'dziewczyną'. Powiem szczerze, dogadujemy się nieźle, ale w swoim towarzystwie spędzamy mało czasu. Najgorsze jest to, że poczułam coś do niego. 
Dzisiaj wraca z trasy. Jak mam go przywitać? Po prostu pójdę spać, żeby nie było żadnych niekonfortowych sytuacji. Wykąpałam się, ubrałam czarne bokserki i fioletową bokserkę. Położyłam się do łóżka. Nie mogłam zasnąć. Nagle usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu, ale nie jedna osoba. Pewnie przyszedł z kolegą. Usłyszałam ich śmiechy. Po dwóch godzinach zaczęło mnie to denerwować. Na prawdę chciałam zasnąć, a oni tam pewnie pili. No, ale nie zwrócę jemu uwagi, bi to w końcu jego dom. Nawet jeśli mieszkam tutaj 5 miesięcy. Przewracałam się z boku na bok. Postanowiłam iść po coś do picia. Wyszłam i zaczęłam schodzić na dół, ale zatrzymałam się w połowie schodów, bo usłyszałam swoje imię.
- No coś ty! - to był Louis.
- Ale jak się tak liżecie i chodzicie za rękę to nic nie czujesz? Zero? - nie! Ja nie chciałam tego słyszeć!
- Stary no przestań. Jak się skończy udawanie związku to koniec. Może pogadamy sobie od czasu do czasu...
- Ale musisz coś do niej czuć! Przyznaj się.
- Tylko i wyłącznie dobra znajoma.
- Ja i tak wiem swoje.
Z oczu zaczęły się lać łzy. Wbiegłam do góry i zatrzasnęłam drzwi, następnie zamykając je na klucz. Skuliłam się w rogu i zaczęłam płakać. To bolało! Nie odwzajemniona miłość. Ja już nie dam rady być....
Ktoś zaczął pukać.
- [T.I.], jesteś? - to Louis.
- Tak - odpowiedziałam próbując zatuszować drżenie w wymowie.
- Mogę wejść? - zapytał.
- Nie - odpowiedziałam.
- Co się stało, że drzwi trzasnęły?
- Ummm... Bo ten, no wiesz przeciąg! - odpowiedziałam.
- Jutro o 8 jedziemy na jakąś randkę - powiedział.
- Musimy?
- Tak - odpowiedział.
- Ale ja się źle czuje. Chyba chora jestem - powiedziałam.
- To jutro zadzwonię po lekarza...
- Nie! Dwa dni poleżę i będzie dobrze - dobra ze mnie aktorka?
- To jutro przyjde do ciebie. Dobranoc - powiedział.
- Dobranoc - odpowiedziałam.
Nie spałam całą noc. Płakałam jak najciszej. Dlaczego musiałam się w nim zakochać?! Przecież jest milion innych przystojnych mężczyzn. Dlaczego on?! Już po pierwszym pocałunku się zakochałam. To mnie bolało i to bardzo. Ale cieszyłam się jak wychodziliśmy jako 'para'. Teraz? Teraz będę musiała być jeszcze lepszą aktorką. Nie wiem jak to teraz będzie? Teraz kiedy już wiem, że nie nam szans. 
Nad ranem udało mi się zasnąć. 
- Hej, wstawaj - już wiem, że to Louis.
- Zostaw mnie - ziewnęłam.
- Jesteś dobrą aktorką. Menadżer się nabrał na to, że jesteś chora, a tak serio czemu nie chcesz iść? - zapytał. 
- Która godzina? - zapytałam.
- Po jedenastej - powiedział. - Ale nie zmieni....
- Daj mi spać - szepnęłam i nakryłam się kołdrą.
- Czemu wczoraj płakałaś? - zapytał.
- Nie płaka...
- Wcale - powiedział. - A więc?
- Nie ważne - odpowiedziałam. - Nie interesuj się i daj ni spokój! - krzyknęłam.
- Chciałem tylko pomóc - powiedział i wyszedł.
- A spieprzyłeś wszystko - szepnęłam do siebie i poszłam spać.
Obudziłam się po 20. Eh, nigdy tak długo nie śpię. Chyba nikogo w domu nie ma. Zeszłam po cichu i poszłam się napić wody. Wypiłam ją i chciałam wejść do góry, ale Louis przede mną stanął.
- Powiesz mi? - zapytał.
- Nie - odpowiedziałam.
- Powiedz - i zaczęliśmy się kłócić. 
Kłótnia trwała ponad godzinę. Nie wytrzymałam.
- Bo się w tobie zakochałam! Chciałeś to wiedzieć? Chciałeś? Bo ja dobrze wiem, że jestem dla ciebie nikim i to się nie zmieni. Więc zostaw mnie w spokoju - krzyknęłam i wbiegłam na górę.
Przez 3 dni miałam spokój, ale musiałam wyjść z Louisem gdzieś na miasto.
Ubrałam czarne rurki, biała koszule, dżinsową katanę i szare vansy. Włosy rozpuściłam i pomalowałam się. Ćwiczyłam uśmiech. Ok, wyglądam na szczęśliwą dziewczynę. Zeszłam na dół. Spojrzałam się na niego.
- Idziemy? - zapytałam.
Podszedł i złapał mnie za ręke. Wyszliśmy z domu i poszliśmy do parku. Udawaliśmy rozmowę. W końcu usiedliśmy na ławce, a on mnie objął.
- Przepraszam - szepnął. - Wiem, że cie to boli, ale...
- Zachowuj się jakby nic nie było.

- 3 miesiące później -

Te miesiące wyglądały tak, że pokazywaliśmy się razem, a potem się nie odzywaliśmy się do siebie.
A wiecie co dzisiaj jest? Tak właśnie! Wyprowadzam się i to koniec naszego 'zwiazku'. Za tydzień Louis na ogłosić na wywiadzie, że to koniec i coś tam. Już się spakowałam. Sprawdziłam czy wszystko. Tak, wszystko. 
Louisa nie było w domu. Jego szofer odwiózł mnie do apartamentowca. Kupiłam w nim apartament, gdyż moja siostra z chłopakiem wyprowadziła się do Walii. Weszłam do środka. Pięć pomieszczenia. W jednym wanna, toaleta, w drugim łóżko jedno osobowe, w trzecim był niby salon, kolejne kuchnia i ostatnie wielki pokój z dużym łóżkiem. Eh, będę musiała go urządzić. 
Po tygodniu urządziłam tylko łazienkę. Jasno-fioletowe kolory w łazience. To mi się podobało. Duża wanna, umywalka, toaleta i kabina prysznicowa oraz wielkie lustro, a na szafce pełno perfum. Dzisiaj zaczęłam malować na biało salon. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. W fioletowym kombinezonie i cała ubrodzona poszłam otworzyć drzwi. Przed nimi stał Louis.
- Hej - powiedział patrząc na mój strój.
- Hej - odpowiedziałam powoli nie wiedząc o co chodzi.
- Mogę wejść? - zapytał.
- Właśnie maluje...
- Dwie minuty - wpuściłam go. - Wczoraj na wywiadzie miałem powiedzieć, że zrywamy, a ja powiedziałem, że cie kocham - powiedział.
- I co w związku z tym? - zapytałam.
- Kocham cię - powiedział.
- Hahahahaha, dobre. Ale żartów sobie ze mnie nie rób - powiedziałam poważnie.
- Nie żartuje - powiedział i mnie pocałował. 
To był inny pocałunek. On nigdy tak nie całował.
- Oh, skoro tak to pomóż mi pomalować - stwierdziłam, a on zaczął się śmiać. - Ponoć chłopacy pomagają swoim dziewczynom. Więc mógłbyś pomalować  mi mój salon?
- Myślałem, że zamieszkamy razem u mnie. Znowu. 
Zdezorientowałam się.
- Jak pomożesz to mieszkasz tu ze mną - powiedziałam.
- Liczyłem na tę odpowiedź - powiedział i poszedł malować!

środa, 18 grudnia 2013

Twenty Two 'Louis cz.4'

** Pisane przy tym
- Jestem tu... Nie masz się czego bać. - próbował uspokoić dziewczynę. W głowie Louisa panował chaos. Nie umiał wyjaśnić swojego zachowania. Siedział w pokoju wroga i do tego trzymał go w swoich ramionach jak najcenniejszy skarb. Anastasia powoli zamykała zmęczone powieki płaczem. Już po chwili spali w swoich ramionach.
 *********************************************************************************
Godzina; 08:20
Obudziłam się wtulona w Louisa. Louisa.... Chłopak spoglądał na mnie spod wachlarza rzęs. Jego wzrok wypalał we mnie dziurę. Przez chwilę nasz wzrok się spotkał. Poczułam coś dziwnego w brzuchu.
- Hejjj... - powiedział przeciągając literkę "j".
- Cześć... - odpowiedziałam.
- Co ci się wczoraj śniło? - niepewnie zapytał. Zacisnęłam powieki, żeby łzy nie mogły ujrzeć światła dziennego i odpowiedziałam.
- Nie pamiętam... - skłamałam. Nie mogłam mu powiedzieć prawdy, jeszcze powiedziałby to reszcie.
- Aha. Ja już, no wiesz pójdę. Tak pójdę... - wymamrotał i wstał z mojego łózka. - To.. Do zobaczenia.
- Ta... Do zobaczenia.... - podreptałam do łazienki. Powoli zmywałam wczorajszy makijaż. Nie mogłam bez niego gdzieś się pokazać. Delikatnie mówiąc moja twarz była lekko oszpecona.
 **********************************************************************************
10.05.2013r.
Pokój Anastasi,
Godzina: 22:00
Od tamtego czasu zbliżyliśmy się do siebie z Louisem. Nadal udawał, że mnie nienawidzi albo nie udawał.... Tylko tak było na prawdę. Spotykaliśmy się u mnie w pokoju wieczorem. Ten chłopak bardzo mi się spodobał. Próbowałam zapomnieć o tamtym okropnym dniu. Nie znosiłam czyjegoś dotyku.
 Boje się, że on może boleć tak jak wtedy. Rany już prawie się zagoiły. Zostały małe blizny, takie na pamiątkę. Paulowi powiedziałam, że moja ciocia zachorowała i musiałam wyjechać.
Tego wieczoru także miałam spotkać się z Louisem. Po chwili drzwi do mojego pokoju się uchyliły, a do pomieszczenia wparował szczęśliwy Louis.
- To co robimy? - zapytał.
- Film? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Okej. - poszedł włączyć film. W połowie filmu objął mnie ramieniem. Wzdrygnęłam. Kiedy film dobiegł końca Tomlinson przybliżył się do mnie i złączył nasze usta w pocałunek, który oddałam.
Dopiero po kilku sekundach zorientowałam się co się dzieję i odepchnęłam od siebie chłopaka.
- Przepraszam, myślałem że czujesz to samo. Dawałaś mi sygnały, które źle odebrałem. - mówił jak najęty i wyszedł z pokoju. Zrozpaczona rzuciłam się na łóżko. To nie miało być tak! Ja... Ja go kocham. Po prostu spanikowałam. Spiepszyłam po całej linii.
 **********************************************************************************
31.05.2013r.
Godzina; 16:17
Hala koncertowa w Londynie
To już dzisiaj. Dzisiaj świat miał się dowiedzieć o nowym członku One Direction.
Boje się cholernie. Zwłaszcza, że Louis bardziej mi uprzykrza życie. Do występu zostały dwie minuty.
Światła, scena, piski.
Zaczęliśmy od nowej piosenki. Później przedstawili mnie fanom i udawali, że kochają mnie bardzo.
Koncert dobiegł końca. Wszyscy zaczęli nam gratulować. Teraz jeszcze rozdanie autografów.
- Hej. Dasz mi swój autograf? - zapytała jakaś dziewczyna.
- Jasne. - podpisałam jej kartkę. W tym całym wydarzeniu jedna dziewczyna bardzo mnie zaintrygowała. Powiedziała: " Dołączyłaś do zespołu, co było dla fanów wielkim zaskoczeniem. Ale muszę przyznać, że masz piękny głos." później jeszcze dodała: " Widzę jak na siebie patrzycie, mam nadzieję, że będziecie razem"
                                                                               ~*~

Przepraszam! Rozdział napisałam dopiero teraz, bo miałam małe problemu w swoim życiu. Ale przysięgam, kolejny imagin dodam szybciej. Tego kilku częściowego imagina jeszcze jedna część. Nie myślałam, że on będzie miał 5 części. Zapraszam do mnie: http://lond-it-does-not-mean-forever-1d.blogspot.com/
Liczę na komentarze♥
 A i Vicky. Za objaśnienie Miasta Kości.♥


piątek, 22 listopada 2013

Sixteen ' Louis cz.3'

 23.04.2013r.
Nieczynna fabryka na obrzeżach Londynu
Godzina; 03:22
Delikatnie podniosłam powieki i od razu tego pożałowałam. Białe obtarte ściany, wybite okna i kraty, drzwi, jakiś stoli i krzesło, a na końcu pokoju niewygodne łóżko, na którym się znajduję. Nie, to nie jest mój pokój, to GDZIE JA DO CHOLERY JESTEM?! Głowa bolała mnie nie miłosiernie. W pomieszczeniu panował mrok. Nie byłam wczoraj na imprezie, Anastasia myśl! Co wczoraj robiłam?? Z tego co pamiętam byłam w studiu, później wracałam ze studia i pustka... ciemność, nicość. Może jestem porwana? Wątpię. Próbowałam wstać, na co nie pozwoliły silne zawroty głowy. Opadłam zrezygnowana na łózko. Drzwi do pokoju się otworzyły, a we fragmurze drzwi stanął jakiś mężczyzna. Wyglądał mi na 30 lat. Uśmiechnął się i zaczął się do mnie zbliżać.
- Czego chcesz? - zapytałam.
- Haha. Zjawiłaś się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze, kotku. Załatwmy sprawę szybko. - zarechotał i uśmiechnął się jak pedofil. Podszedł do mnie i wepchnął mi język do ust. Próbowałam się wyrwać i krzyczałam, ale to go jeszcze podkręciło do dalszego działania. Zaczął zdzierać ze mnie ubrania. Jego obleśne ręce wodziły po moim ciele. Po policzkach spływały strumienie łez, to było okropne.
- Zamknij się! - krzyknął i uderzył mnie w twarz. Nie posłuchałam go i dalej krzyczałam. Zadawał mi kolejne ciosy. W końcu przestałam wołać o pomoc i poddałam się.
Godzina; 07:00
Leżałam skulona na trawie w jakimś lesie. Byłam pobita i zgwałcona. Wyglądałam jak potwór. Brzydziłam się siebie. Wciąż czułam jego dotyk na ciele. Załkałam cicho. 
- O matko! - pisnęła jakaś dziewczyna w moim wieku. - Nie mam komórki, żeby zadzwonić na pogotowie. - dodała. Poczułam jak mnie podnosi.
24.04.2013r.
Dom Nathali
Godzina; 10:20
- Zjedz coś. - powiedziała dziewczyna.
- Nie mogę nic przełknąć. - odparłam szeptem. - Dziękuje. - dodała.
- Nie dziękuj mi. Każdy zrobiłby tak na moim miejscu. Wiem, że to może być trudne, ale opowiedz jak to się stało.Opowiedziałam jej wszystko od początku.
- Muszę wracać.
- Nie puszczę cię nigdzie. Jak przyjedzie moja siostra to cię odwiezie . Powinnam cię zawieść do szpitala.
- Nie!
25.04.2013r.
Godzina; 08:21
- Dam ci coś do ubrania. Poczekaj tu.- wymamrotała dziewczyna i pobiegła do swojej garderoby. Poszłam przebrać się w ubranie, które mi dała. Później nałożyłam na twarz tapetę, żeby zasłonić siniaki. Spojrzałam w swoje odbicie. Brzydzę się siebie. Nie mogłam dalej patrzeć się w lustro i wyszłam z toalety.
- Lizzy przyjechała i cię odwiezie. Masz mój numer, dzwoń kiedy chcesz. - powiedziała i zbliżyła się do mnie i chciała za pewne mnie przytulić, ale się rozmyśliła. Wiedziała, że na obecną chwilę to dla mnie trudne.
- Dziękuję. To pa. - powiedziałam. Powoli wsiadłam do samochodu siostry Nathali.
Willa 1D
- Pewnie odeszła. - odpowiedział Harry na pytanie Louisa.
- Najwidoczniej i dzięki Bogu. - odparł Zayn.
 - Paul się wkurzył na nią. Moim zdaniem to ona poszła...- urwał w połowie. Do salonu weszła Anastasia.
- Widzę, że księżniczka się pojawiła. - powiedział Louis, z podłym uśmiechem. Ana pobiegła do swojego pokoju.
Godzina; 01:22
Bezbronna Anastasia siedziała na krześle. Wokół słychać było szmery i krzyki. Nagle pojawił się ON. Podbiegł do niej i zaczął ją rozbierać i bić. (SEN ANASTASI)
- Nie! Nie, proszę! - do pokoju Louisa dobiegały krzyki. Zdezorientowany wstał z łóżka i wyciągnął kij baseballowy. Pobiegł do pokoju, z którego dobiegały krzyki. Wszedł po cichu do pomieszczenia i zapalił światło. Na łóżko wierciła się Anastasia. Pewnie ma koszmary - pomyślał Louis. Podszedł do jej łóżka i próbował ją uspokoić.
- Cii.. To tylko sen.- Mówił. Zdyszana Anastasia cicho załkała.

                                                          ~*~
Ojjeeejjj. Krótki dzisiaj, ale mam randkę z matematyką. Myślę, że nic z tego nie będzie, ale nie chcę robić przykrości. Nie wiem czy są jakieś błędy. Nie wiem kiedy następna część, ale chyba uda mi się dodać ją w środę. Dziękuję za wszystkie komentarze♥ A i zapomniałabym, chcę podziękować Vicky Mardsen za pomoc♥
Adiós xx

sobota, 16 listopada 2013

Fifteen 'Louis cz.2'

21.04.2013r.
Willa One Direction
Godzina; 22:30
 W głowie miałam mętlik. Chodziłam po pokoju bez celu. W co ja się wpakowałam?! Chcę do Hiszpani, do babci!! " Chyba na jej grób, nawet nie wiesz czy żyje " powiedziała mi ta gorsza część mnie, która zawsze musi mi umilić dzień. Czujecie ten sarkazm? W końcu do głowy przyszedł mi fajny pomysł, żeby podsłuchać ich rozmowę. Bezszelestnie nacisnęłam klamkę i wyszłam na korytarz.
- Jakaś dziwka do zespołu ma dołączyć! To są żarty jakieś! Ciekawe czy potrafi śpiewać?!
- Wątpię! Simon beztalencie do zespołu nam chcę wcisnąć! Jakąś małolatę! Idiotka, tylko się łudzi! - dodał drugi. Nie miałam ochoty słuchać jak ktoś obrabia mi tyłek za plecami. Niech powiedzą mi to prosto w twarz. Wzięłam swoją piżamę i czystą bieliznę i poszłam do swojej łazienki. Weszłam pod prysznic i odkręciłam wodę. Gorące krople wody mnie odprężały. Wzięłam do rąk żel pod prysznic i wtarłam go w ciało. Wyszłam z pod prysznica i ubrałam piżamę. Poszłam do pokoju, wdrapałam się na łóżko i uruchomiłam swojego laptopa. Odgarnęłam swoje blond włosy z twarzy. Wystukałam na klawiaturze nazwę: Twitter i zalogowałam się. W sieci pełno było o odejściu Liama z One Direction. Chłopcy bardzo muszą to przeżywać, w końcu był i jest ich przyjacielem. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, żeby nie wymagać od nich za dużo. Nie będzie łatwo. " Przecież ty lubisz wyzwania" -odezwał się głos w mojej głowie.
22.04.2013r.
Godzina; 6:20
  Powoli poczłapałam do łazienki. Następnie oblałam twarz wodą. Ubrałam się i wybiegłam z domu. Biegłam truchtem do piekarni. Byłam głodna, a nie mam zamiaru jeść coś z ich lodówki, teraz nie... Zapłaciłam kasjerce i wyjęłam z siatki jedną bułkę. Kiedy byłam już pod ich domem zobaczyłam stado piszczących fanek. Nie no świetnie i jak ja się tam teraz dostane? Och,  ironio. - westchnęłam. Próbowałam się przepchać przez tłum.
- Ej! Nie przepychaj się! - krzyknęła jakaś małolata.
- Nie wolno tu wchodzić! - powiedział jakiś ochroniarz.
- Ale ja muszę tu wejść! - powiedziałam poirytowana.
- Każda tak mówi. - odpowiedział. Ponownie przepchałam się przez tłum i wyjęłam komórkę. Miałam zadzwonić do Simona, ale nie miałam do niego numeru. Jeszcze lepiej - powiedziałam na głos. Zrezygnowana usiadłam na krawężniku. Wyjęłam z siatki kolejną bułkę. I tak ciągle przez dobrą godzinę. Zjadłam sześć bułek. Wyjęłam kolejny raz telefon z kieszeni, aby sprawdzić, która godzina. 9:55. Wyszłam o 7, a jest prawie 10. Zauważyłam jak w moją stronę jedzie jakieś auto. Z samochodu wysiadł Simon.
- Anastasia? Co ty tu robisz? - zapytał zdziwiony.
- Wyszłam pobiegać, a teraz ochroniarze nie chcą mnie wpuścić. - odparłam.
- Porozmawiam sobie z nimi. - mrukną pod nosem. Dziewczyny zaczęły krzyczeć: " O matko! To Simon Cowel!". Wujek podszedł do ochroniarzy.
-Dałem wam nową listę gości i mówiłem wam kto teraz będzie tu mieszkał! Czy ja mówię po Chińsku? - mówił zdenerwowany.
- Tak, ale nie myśleliśmy, że ona już tu mieszka. - odpowiedzieli.
- To nie myślcie! Anastasia wejdź do środka i przyjdź później na próbę. Ja jechałem tu dać ci papiery do podpisania, przeczytaj umowy i oddaj mi je jak je już przeczytasz.
- Dobrze. - odparłam.
Już nic nie mówiłam tylko weszłam do domu.
- Cześć! - powiedziałam do nich. Odpowiedział mi dźwięk telewizora. Teraz będą mnie ignorowali. Pobiegłam do swojego pokoju i bezwładnie opadłam na łóżko. Nie mogę się nad sobą użalać! Nie! Nie robiłaś tego wcześniej i robić tego nie będziesz! Smętnie poszłam do łazienki wziąć prysznic. Po długim prysznicu ubrałam się w to i wysuszyłam włosy. Następnie zeszłam do salonu. W salonie przywitały mnie nie miłe komentarze.
- Czy ty możesz stąd wyjść?! Nie wiem po co Simon robi ci nadzieję, ale nie licz na to, długo tu nie pomieszkasz. Rozumiesz?! Jesteś nikim. Nigdy nie zastąpisz Liama! - powiedział Louis. Ja nie odpowiedziałam, to nie tak, że nie ruszyły mnie jego słowa. Słuchałam ich dzień, w dzień od rodziców. A raz nawet... Mój ojciec pobił mnie. No, ale czego można spodziewać się po alkoholiku? Miłości? Raczej nie. Kiedy oni mnie poniżali ja stałam i przygryzałam wargę. Jak już się ocknęłam z transu, to wyszłam z domu i ruszyłam w stronę studia.
Godzina; 13:20
Studio nagraniowe
 - Gdzie oni są?! - powtarzał i chodził w kółko Cowell, kiedy ja śpiewałam piosenki, które kazał mi przećwiczyć. Po dziesięciu minutach drzwi się otworzyły, a do studia wpadli chłopcy.
- Gdzie wyście byli! Cholera jasna! Jak tak dalej pójdzie to zostaniecie z niczym! - krzyknął Simon.
- Spokojnie, już jesteśmy. - powiedział od niechcenia Zayn.
- Jak mam być spokojny?! A teraz macie słuchać Paula. Od dzisiaj on będzie waszym menadżerem, bo ja nie mam czasu. Macie wykonywać jego polecenia! A teraz żegnam! - powiedział i opuścił studio.
Godzina; 20:16
 Próby minęły okropnie. Zespół cały czas mi prawił komplementy. Czujecie ten sarkazm? Oni pojechali swoimi samochodami, a ja byłam zdana na siebie.
Szłam pustymi ulicami. Wszędzie panował mrok. Wszystko wyglądało strasznie. Czułam, że ktoś za mną idzie, ale gdy się obracałam nikogo tam nie było. Zaczęłam biec. Nagle ktoś mnie złapał za ramię, a potem ciemność............................................................................................
                                                            ~*~
 CZEŚĆ!! Kiedy oglądam niekrytego krytyka to moje poglądy na świat się zmieniają xD Nie wiem po co to oglądam. Dobra nie będę was tu przynudzać. Sorry za błędy.
 OGŁOSZENIA PARAFIAALNEE!
A więc zapraszam na mojego bloga: http://lond-it-does-not-mean-forever-1d.blogspot.com/
Ta część mi jakoś nie wyszła. A więc.. A tak! Znacie jakieś fajne filmy? Podajcie w komentarzu. Do następnego!♥

czwartek, 7 listopada 2013

Thirteen 'Louis cz.1'

 05.02.2013r.
Londyn; studio x-factor
- That turned all those good hearts away - tymi słowami skończyłam śpiewać piosenkę. Po chwili usłyszałam oklaski z widowni. 
- Wow! - wydusiła Demi.- Anastasia byłaś... Cudowna. Widać, że na scenie czujesz się jak w domu. Masz piękny mocny głos. Mogłabym cię zasypywać komplementami dotyczącymi twojego głosu, ale oddam głos Pauli. - skończyła swoją przemowę. - Dziewczyno!!! Ty masz dopiero osiemnaście lat, a tak mocny głos, a zarazem delikatny! Posiadasz ogromny talent! Bardzo się ciesze, że tu przyszłaś i go nie zmarnujesz. - powiedziała Paula. - Dawno nie słyszałem takiego głosu! Uważam, że wygrasz ten program! Na początku widziałem taką przestraszoną dziewczynkę, a kiedy zaczęłaś śpiewać... Rozwinęłaś skrzydła! - powiedział podekscytowany Simon. Ja stałam i wsłuchiwałam się jak zaczarowana, w każde słowo jury. Nikt nigdy mi nie powiedział, że mam talent. Moi rodzice to alkoholicy, przyjaciół nie mam, a do x-factora poszłam,  ponieważ chciałam się uwolnić od rodziny. Można powiedzieć, że kiedy mój brat zmarł oni popadli w nałóg. Miałam dość tych awantur. - Ana... Gdybym nie wiedziała, że to ty śpiewasz to pomyślałabym, że to śpiewa dorosła osoba. Masz przecudowny głos. Ja jestem na tak. Simon, Demi, Paula?? - Zapytała Kelly. - Jesteśmy na tak! - Cieszyłam się jak dziecko, które dostało wymarzoną zabawkę.

14.04.2013r.
Stresowałam się jak nigdy. Teraz się liczyły głosy widzów. Cztery osoby, w tym ja i jedna musi odpaść.
- W tej kopercie mamy wyniki. - powiedział Olly i pomachał kopertą przed kamerą. - Policzymy do dziesięciu i otwieramy kopertę. - publika zaczęła odliczać. - Dziesięć,dziewięć, osiem, siedem, sześć, pięć, cztery, trzy, dwa, jeden!! Pierwsze miejsce zajął... James!! Gratulujemy!! Drugie miejsce zajęła... Katy Dawson! Zostali Anastasia i Mike. Złapmy się za ręce. Zostaje Mike!! - uśmiechnęłam się krzywo i przytuliłam zwycięzce. - Masz to wygrać. - szepnęłam mu na ucho i zeszłam ze sceny. Pięć minut później podszedł do mnie kamerzysta. - Jak się czujesz? Opowiedz jak będziesz wspominała program? - zapytał. - Szkoda, że opadłam. Mam nadzieję każdy z nich coś osiągnie. Nie żałuję, że poszłam na przesłuchania. Każdą chwilę z programu będę pamiętała do końca życia. Poznałam wspaniałych ludzi, przeżyłam wspaniałe chwile, mogłam śpiewać dla tysięcy ludzi, a nie do lustra. 

20.04.2013r.
Jeden z Londyńskich moteli
Godzina; 15.13
  Leżę na łóżku i gapie się w sufit. Muszę znaleźć pracę, albo wrócić do Liverpoolu. Właściwie to nie mam po co tam wracać. Czyli praca. Jutro zacznę szukać pracy. Z myśli wyrwał mnie dźwięk dzwonka z telefonu. Leniwie wstałam z łóżka i podeszłam do szafki nocnej, po czym odebrałam telefon.
  ( Rozmowa telefoniczna )
- Halo? - powiedziałam do słuchawki.
- Czy rozmawiam z panną Anastasią Stelle? - zapytała kobieta.
- Tak... A o co chodzi?
- Tutaj sekretarka pana Cowella, pan Simon chciał się jeszcze dzisiaj z panią zobaczyć.
- Ołł.. A w jakiej sprawie i gdzie?
- Nie mam pojęcia. W jego biurze o godzinie 17.00. Pasuje pani?
- Dobrze. Będę na pewno. Do widzenia.
- Do widzenia.
( Koniec rozmowy )
Co może ode mnie chcieć Simon Cowell? Później się dowiem. Muszę zacząć się szykować.
Godzina; 17.00
Biuro Simona
- Dzień Dobry Anastasio. Kawy, herbaty?
- Poproszę kawę.
- Chciałem, żebyś przyszła, ponieważ mam dla ciebie propozycje nie do odrzucenia. One Directon się rozpada, ponieważ jeden członek odszedł i potrzebuję kogoś na jego miejsce. Ja jestem ich szefem i szukam kogoś na jego miejsce, a ty jesteś idealna. Masz wielki talent, jesteś dziewczyną i może byśmy uzyskali fanów płci męskiej.
Właśnie dostałam propozycję dołączenia do One Direction!!
- Sama nie wiem...
- Na początek zamieszkałabyś z nimi na miesiąc i dalibyście kilka koncertów. Po miesiącu będziesz mogła zrezygnować lub zostać. Co ty na to?
- Zgadzam się. Proszę pana, mogę o coś zapytać?
- Mów do mnie wujku. Oczywiście, pytaj.
- Czy będzie możliwość mieszkania osobno?
- Nie. To dzisiaj się spakuj i jutro z rana kogoś po ciebie przyśle.
Następny dzień, godziny poranne
Jechałam z panem, to znaczy wujkiem do ich domu. Dopiero teraz zaczęłam się obawiać ich reakcji na mnie " w porę idiotko " powiedziała do mnie moja wewnętrzna ja. Nawet się nie zorientowałam, a już stałam pod drzwiami ich willi.
- Chłopcy!! Wszyscy do salonu!! - krzyknął zdenerwowany Simon. Już po chwili w salonie siedziała cała czwórka.
- Czego chcesz? - zapytał chłopak w lokach.
- Grzeczniej trochę. To, że Liam odszedł nic nie zmienia.
- A to kto? Nie wiedziałem, że gustujesz w małolaty. - powiedział mulat. To był cios poniżej pasa. Faktycznie wyglądam młodo, ale małolatą nie jestem.
- Zayn! - skarcił go Cowell.
- To jest Anastasia. Dołączy do waszego zespołu.
- Kpisz sobie z nas?! - prawie wykrzyczał pasiasty.
- Uspokój się Louis! Macie być dla niej mili! Póki co, to jeszcze kontrakt z moją wytwórnią jest ważny i póki co to ja tu rządzę. Pokażcie jej pokój Liama, to będzie jej pokój. To jest Zayn, Harry, Niall i Louis. Jutro o 12 macie być w studiu. - powiedział wujek. Jest gorzej niż myślałam, a to dopiero pierwszy dzień.
              „Słowami też można dotykać. Nawet czulej niż dłońmi.”                                                            
                                                              ~*~ 
I znowu piszę imagin kilku częściowy. Popadam w paronoje przez głupi film " Dary anioła: miasto kości" teraz muszę przeczytać książki, wszystkie części!! Kocham ten film!! Zamówiłam już sobie miasto popiołów (::. Kto go również wielbi niech zostawi w kom. "♥". Zapraszam na mojego bloga:  http://lond-it-does-not-mean-forever-1d.blogspot.com/





środa, 30 października 2013

Nine 'Louis cz.2'

Kontynuacja TEGO imagina ;)

Z dedykacją dla  ♥Smile♥

Jeszcze chwilę się całowaliśmy kiedy usłyszałam ciche 'bhle'. Spojrzałam w stronę z której dobiegał ten dźwięk. Stała tam [I.T.P] ubrana z za dużą na nią koszulkę.
-Kto to mówi ? - odparłam.
-Ja się tam nie całuję.
-Ale robiłaś coś zupełnie innego.
Zarumieniła się i zaprzeczyła. Kłóciłyśmy się tak jeszcze chwilę kiedy w progu stanął Mr.Malik w samych bokserkach. Przyjaciółka spojrzała na niego i próbowała okryć go swoim ciałem. Wszyscy zaczęliście się śmiać.
-My to już powinnyśmy się zbierać - westchnęłaś kiedy [I.T.P] była już ubrana.
-Nie. Zostańcie jeszcze chwile - zaprotestował Zayn wtulając twarz we włosy siedzącej na jego kolanach blondynką.
-Lou. Ja nie żartowałam z tą pracą. Serio muszę iść. Ty też - spojrzałam na towarzyszkę Mulata.
Oboje posmutnieli ale wypuścili się z objęć. Ubrałyśmy buty oraz kurtki i wyszłyśmy. Moja koleżanka szła zamyślona ale uśmiechnięta.
-Co się stało ? W nocy ? - zagadnęłam.
-Co ? No ... nie wiele pamiętam. Ale nie zrobiłam TEGO z nim. Na pewno się całowaliśmy. A ty  z Lou ?
-No też całowaliśmy się i chyba jesteśmy razem. Nie raczej nie. Ale fajnie by było. Ale jak nie to z chęcią bym się z nim zaprzyjaźniła. O kurde ! Nie mam jego numeru.
-Kotku. To Louis Tomlinson. To nic, że ty nie masz jego numeru. On ma twój -mrugnęła z uśmiechem.
Dotarłyśmy do domu. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w czarne rurki, białą koszulę i czarną kamizelkę. I tak wyglądał mój strój do pracy. Włosy spięłam żabką, zapakowałam potrzebne rzeczy i oznajmiłam przyjaciółce, że wychodzę. Skierowałam się w stronę przystanku z którego odjeżdżał mój autobus. Podjechał mój autobus. Wsiadłam i zajęłam miejsce. Wbrew przekonaniom [I.P.] Louis nie napisał. Widocznie żartował sobie tylko żeby pochwalić się kumplom, że wyrwał laskę na jedną noc. Hm ... ciekawa jestem czy powiedział im, że nawet razem nie spaliśmy. W pracy byłam do 18. Wróciłam domu i wzięłam długą kąpiel.  Następnym dniem była sobota, więc zamierzałam ją spędzić na sprzątaniu i zrobieniu zapasów na kolejny tydzień. Koło 11 wyszłam na zakupy a w ciągu następnych godzin nasz dom złapał blask czystości. Moja przyjaciółka umówiła się z nowym chłopakiem. Ależ ona ma łatwość do ich podrywania. Kiedy wróciła poszłyśmy na imprezę. Okazało się, że ja mam podobny dar jak i ona. Wyrwałam jakiegoś kolesia, którego nie pamiętałam. W końcu urwał mi się film.
*Następny dzień*
-Cholera. Ale mnie łeb nawala - szepnęłam i spróbowałam wstać jednak za bardzo kręciło mi się w głowie.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu. No nie ! I znów spałam u jakiegoś chłopaka. Obróciłam się. Na dwuosobowym łóżku byłam sama. Wzięłam buty w rękę i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je po cichu i wyszłam. Chwilę błądziłam po korytarzu aż wreszcie dotarłam do schodów. Kiedy byłam na dole poczułam deja vu. Jakbym już kiedyś tu była. Ale nie mogłam zatwierdzić bądź zaprzeczyć moim przemyśleniom, bo w głowie mi huczało jak podczas sztormu na otwartym morzu. Przemknęłam koło kuchni. Zatrzymałam się, wróciłam i weszłam do niej.
-I co ? Teraz będziesz u mnie sypiać codziennie czy co drugą noc ? - ujrzałam Lou.
Nie wiedziałam co miałam powiedzieć.
-Śniadanie gotowe - podał mi talerz z kanapkami. - Dlaczego się nie odzywasz ?
-Bo nie wiem co mam powiedzieć.
-Może po prostu "Cześć Lou. Dzięki. Jaki ty jesteś zabawny, słodki i romantyczny, że zrobiłeś mi po raz kolejny śniadanie"
-Oj tak. Przepraszam - zaśmiałam się. - Ale zapomniałeś o czymś ?
-O czym ?
-No o tym, że jesteś bardzo skromny i świetnie całujesz.
-Ach, no tak.
-Dziękuję za śniadanie.
-Nie ma za co.
-Dlaczego nie napisałeś ?
-Bo jestem głupii i zapomniałem cię poprosić o numer.
Czyli jednak moja kochana przyjaciółka myliła się. Zasiadłam do śniadania razem z Louisem. Po jakimś czasie do kuchni weszła [I.P.] całując się z Zaynem.
-Bhle - razem z Louisem zaczęliśmy udawać moją kumpele.
-I kto to mówi ? - odparła.
-A no tak - niebieskooki uderzył się ręką w czoło i rzucił na moje usta. Po chwili odkleił się ode mnie.
- Jak ? Pasuję ? - zaśmiał się do towarzyszki Mulata.
-Oj tak.
-A wy znów się całujecie ? - jęknął Niall wchodząc do kuchni. - Nie wytrzymam. Jak tak można ?
Wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Od tamtego poranka minęły dwa miesiące a od trzech tygodni oficjalnie jestem dziewczyną Lou. Patrzcie jak jedna, no dwie noce mogą wszystko zmienić.


Przepraszam, że nie dodawałam kolejnego imagina ale ... jakoś tak wyszło. Może nie jestem w prywatnym liceum ale w moim gimnazjum strasznie cisną. Co chwilę sprawdzian albo kartkówka i tak przez cały tydzień. Dopiero dziś znalazłam chwilę. Ale jest. I jak wam się podoba? Czekam na szczere opinie ;)
Kochająca was, Vicky ;*

środa, 23 października 2013

Five 'Louis cz.1'

Obudziłam się na miękkiej poduszce, pod ciepłą kołdrą. Otworzyłam oczy i ... to nie było moje łóżko. Zerwałam się z niego i natychmiast tego pożałowałam. Zakręciło mi się w głowie i mało co nie upadłam. Rozejrzałam się po pokoju. Hotel ? Nie, zbyt wiele osobistych rzeczy. Przeniosłam wzrok na łóżko. Dopiero teraz zauważyłam, że na łóżku leży jakiś chłopak. Automatycznie spojrzałam na siebie. Byłam w ciuchach. Czyli noc była spokojna. "Dlaczego ja wczoraj tyle wypiłam ? " pomyślałam. A no tak impreza urodzinowa [I.P.]. Ale trzeba było aż tak szaleć ? Raczej nie. Ale cóż. Było, minęło. Założyłam buty leżące obok łóżka i wzięłam do ręki swoją torebkę leżącą na szafce nocnej. Jak mogłam najciszej ruszyłam w stronę drzwi. W chwili gdy ty złapałam za klamkę, ktoś załapał mnie w pasie.
-Gdzie się wybierasz ? - spytał głos.
-Do domu - odparłam.
Gdy się odwróciłam byłam w objęciach Louisa.
-Przepraszam ale ja nic nie pamiętam z wczorajszej nocy - westchnęłam.
-Serio ? Takiej nocy nie da się zapomnieć.
-Czy my ... ?
-Nie.
-To co mnie straszysz ?
-Noooo ale ja nie powiedziałem, że spaliśmy ze sobą.
-Ale nie spaliśmy ?
-Tak ale nie w takim znaczeniu.
Przyjrzałam mu się a on się uśmiechnął. Miał na sobie bokserki, tylko bokserki. Za to ja szorty i bluzkę na ramiączkach.
-Niezręcznie się czuję.
-Och, wczoraj czułaś się mniej niezręcznie, bo tańczyłaś na róże.
-Naprawdę ?
-Nieee ale fajnie by było.
-Błagam cię przestań mnie straszyć i powiedz mi co ja wczoraj robiłam i dlaczego obudziłam się w twoim łóżku.
Siedliśmy na łóżku a Louis opowiedział mi cały wczorajszy wieczór. Wyglądało to mniej więcej tak, że cały wieczór się do siebie przystawialiśmy a w nocy nawet całowaliśmy. Ale ponieważ ta historia była z perspektywy Tomlinsona byłam pewna, że niektóre fragmenty zostały podkoloryzowane.
-I dlatego, że ledwo chodziłaś i nie pamiętałaś gdzie mieszkasz przywiozłem cię do siebie. Znaczy zamówiłem taksówkę, bo sam trochę piłem ale nie tyle co ty - zakończył.
Westchnęłam.
-Przepraszam. Za kłopot.
-Ale jakim ładnym ty jesteś kłopotem - przysunął się do mnie.
-Przestań - zarumieniłam się. - Dziękuję i przepraszam jeszcze raz.
Wstałam i ruszyłam do drzwi. Chłopak ponownie mnie zatrzymał.
-Czekaj. Nie dałaś mi swojego numeru.
-A po co ci ? Lubisz opiekować się zapitymi dziewczynami ?
-Tylko tobą - zaśmiał się.
-Która godzina ? - zignorowałam wcześniejszą wypowiedź.
-Dziesiąta.
-Co ? O kurde. Moja przyjaciółka pewnie się o mnie martwi.
-Ładna blondynka, kręcone włosy, szare oczy, mniej więcej metr siedemdziesiąt wzrostu ?
-A skąd ty to ... ?
-Chodź - nałożył spodnie i koszulkę po czym załapał mnie za nadgarstek i po cichu wyprowadził z pokoju. Ruszyliśmy korytarzem. Gdy doszliśmy do brązowych drzwi na jego końcu Louis delikatnie nacisnął klamkę. Weszliśmy do czarno - czerwonego pokoju. Na środku, pod ścianą stało łóżko. Na nim spał Zayn Malik a osobą wtuloną w niego była ... moja przyjaciółka. Spała spokojnie co było nowością, bo przez ostatni tydzień co noc miała koszmary. Po cichu wyszliśmy z pokoju a Lou zamknął drzwi. Wróciliśmy do jego pokoju.
-I co dalej się gdzieś śpieszysz ?
-Taaaak ....
-Gdzie ?
-Do ... do pracy.
-Ach tak ?
-Nom.
-Mogłabyś znaleźć lepszą wymówkę.
-Daj mi pomyśleć i zaraz coś wymyślę -zaśmiałam się.
-Słodka jesteś.
-Prosiłam, przestań.
-Ale co ?
-Nie komplementuj mnie.
-Dlaczego ?
-Bo nie.
-Dlaczego mam ci nie mówić, że jesteś ładna jak jesteś ?
-Bo nie jestem.
-Czy ty siebie słyszysz ?
-Tak.
 -To nie gadaj głupot - podszedł i mnie przytulił.
Spojrzał mi w oczy i wiedziałam co się stanie. Louis delikatnie musnął mnie ustami. Odsunęłam się od niego.
-Coś się stało ? - spytał zaniepokojony.
-Nie wszystko w porządku, tylko ja ... ja cię nie znam, znaczy dopiero cię poznałam i ... ja nie całuję osób, których nie znam.
-Ach, czyli to o to chodzi ? To teraz oficjalnie zapraszam cię na pierwszą randkę, która odbędzie się za piętnaście minut, na dole w mojej kuchni - odparł rzeczowym tonem.
Zaśmiałam się.
-Ja idę na dół robić śniadanie a ty masz piętnaście minut dla siebie - odparł.
-To pójdę do łazienki tylko powiedz mi gdzie to jest.
Chłopak podał mi "namiary" na łazienkę. Wzięłam szybki prysznic i po dziesięciu minutach byłam już gotowa. Zaczęłam schodzić po schodach i chwilę potem byłam już w kuchni gdzie roznosił się cudowny zapach naleśników i kawy.
-Ale pachnie - westchnęłam na widok kucharza.
-Dziękuję - odparł zrzucając naleśnika na talerz. - To ostatni. A teraz bierzmy się do jedzenia zanim Niall poczuje śniadanie.
Wziął dwa talerze z jedzeniem i postawił na stole. Sięgnął do szafki po dwa kubki i wyjął mleko z lodówki. Siadł przed talerzem i spojrzał na mniie.
-A ty masz zamiar jeść na odległość ?
-Nie.
-To siadaj.
Wykonałam jego polecenie.
-Czego nie jesz ? Nie jesteś głodna ? Nie lubisz naleśników ?
-Nie tylko ... dlaczego to robisz ?
-Dlaczego jem ? Zazwyczaj, bo jestem głodny - odpowiedział przeżuwając kawałek.
-Nie, nie o to mi chodzi - zaśmiałam się.
-Tylko o co ? Nie, nie dodałem żadnej trucizny. Patrz jem i żyję. Spróbuj.
Wzięłam widelec do ręki,odkroiłam kawałek i zjadłam.
-I jak ?
-Louis, to jest przepyszne.
-Dziękuję. Chcesz coś do tego Nutelli, dżemu, bitej śmietany ?
-Nie takie są boskie. Niezły z ciebie kucharz.
-Wiem. A teraz jedz.
Po posiłku na który nie zdążył Niall, Lou pozmywał talerze. Nikt inny jeszcze nie wstał. Siedziałam na stołku i popijałam kawę. Tommo podszedł do mnie i przytulił.
-Teraz zasługuję na buziaka ?
-Na takiego małego - cmoknęłam go w policzek ale on wykorzystał tę sytuację i przekręcił głowę tak, że nasze usta się zetknęły.
Zaczął mnie namiętnie całować. I znów przerwałam pocałunek.
-Co ? Nie całujesz się na pierwszych randach ?
-A to była randka ?
-Już ci mówiłem.
-Aha to jak to była randka to zasługujesz na lepszego całusa.
Przysunęłam się do niego i wpiłam w jego usta. Uśmiechnął się przez pocałunek. Zarzuciłam mu ręce na szyję.
-Dziękuję za pyszne śniadanie.
-Dziękuję za cudowny pocałunek. Może jutro też do nas wpadniesz ? Zrobię ci obiad.
-Ale wiesz, że jak chcesz buziaka to wystarczy poprosić ?
-Tak ? Uff ... czyli nie muszę już robić obiadu. Mogę ... ?
Pocałował mnie delikatnie a ja wplotłam palce w jego włosy.
-To może pójdziemy do kina - spytał nie przerywając.

-Moglibyśmy - odparłam namiętniej całując Louis'a.


No dziewczyny, gdzie jesteście ? Już 3 dzień z rzędu imaginy dodaję ja ;) I jak wam się podoba ? Kiedy go pisałam pomyślałam, że mogłabym napisać (i to z chęcią) drugą część. Jak wam się podoba ten ? Chcecie 2 część ?
A i mam prośbę. Jeżeli jakiś mój imagin będzie wam się podobał i poczujecie, że urwałam go a chcecie znać zakończenie to piszcie. Bo sama nie wiem jak wam się podobają i kiedy je zakańczać.
Proszę o opinię ;*
Love <3

niedziela, 20 października 2013

One 'Louis'

Czy to realne, że zwykła dziewczyna z Polski może zauroczyć w sobie jednego chłopaka z najpopularniejszego boysbandu na świecie? Czy to w ogóle jest dozwolone, że przeciętna, studiująca dziewczyna może się związać z bożyszczem nastolatek? Macie racje. To przeczy prawom natury. Taka miłość nie powinna powstać. A jednak...

Zwykły deszczowy dzień w Londynie. Szłaś ulicami jak najszybciej, aby zdążyć na wykład. Pierwszy raz zaspałaś. Nigdy wcześniej ci się to nie zdarzało. Nawet nie wiesz jak do tego doszło. A może to wina budzika? No, ale on działa. Więc dlaczego się nie obudziłaś?
Takie myśli krążyły ci po głowie. Chociaż stres przed spóźnieniem się na wykład górował. Biegłaś ile sił w nogach. Ubrana w błękitne rurki, różowy sweterek i białe trampki odstawałaś od wszystkich ponurych ludzi. Jedna co was łączyło to to, że wszyscy się śpieszyliście. Stając na przystanku autobusowym miałaś nadzieję, że nie długo pojawi się autobus kierujący się w stronę twojej uczelni. Na marne. Nie zapowiadało się, że jakiś autobus do godziny przyjedzie.
Zdenerwowana Pobiegłaś ile sił w nogach. Szukając jakieś taksówki. Nagle wpadłaś na kogoś. Upadłaś prosto w kałuże. Zdenerwowana wstałaś, a po chwili zaczęłaś płakać.
- Przepraszam bardzo - zaczęłaś mówić. - Ja nie chciałam. Po prostu się śpieszyłam i nie patrzyłam przed siebie - powiedziałaś.
Chłopak wstał i spojrzał na ciebie. Byłaś zachwycona nim. Miał brązowe włosy, zielono-niebieskie oczy i typową brytyjską urodę.
- Nic się nie stało. Ja też się spieszyłem. Chociaż - spojrzał na zegarek - i tak nie zdążyłem.
- To moja wina, bardzo przepraszam - spojrzałaś na zegarek. - No i nie zdążyłam - powiedziałaś załamana.
- Jesteś teraz cała mokra. Jeśli się zgodzisz to chodź ze mną do mnie, a ja dam ci ciuchy na przebranie - uśmiechnął się do ciebie.
- Nawet cię nie znam - powiedziałaś, a on wystawił rękę.
- Jestem Louis 23 lata - uśmiechnął się.
- [T.I.] 19 lat - podałaś mu rękę.
Podążyliście do domu chłopaka. Tematów do rozmów wam nie brakowało. Doszliście do jego domu. A ty, aż otworzyłaś buzię.
- To twój dom? - zapytałaś wyraźnie zszokowana.
Pierwszy raz widziałaś taki wielki dom. Nie, przepraszam, willę albo pałac!
- No mój - odpowiedział i wpuścił mnie na teraz przez bramę.
- Handlujesz narkotykami, że masz taki dom czy raczej obrabowałeś bank? - zapytałam, a on się zaśmiał.
- Jedynie jestem piosenkarzem.
- Fajnie wiedzieć - powiedziałaś i weszłaś do jego domu.
Rozejrzałaś się po wnętrzu. Żebym ja miała taki dom to bym musiała pracować do końca życia! Louis spojrzał się na mnie, a potem się uśmiechnął.
- Chcesz coś do picia? - zapytał.
- Jak już proponujesz to bym się napiła herbaty - uśmiechnęłaś się do niego.
Usiadłaś na kanapie w wielkim salonie, a po kilku minutach dołączył do ciebie i on.
- No to mamy dużo wspólnego - zaśmiał się. - Spóźniamy się.

Tak właśnie zaczęła się ich znajomość. Potem codzienne odwiedziny, spotkania, wypady do kina, klubu. W końcu Louis zdobył się na odwagę i powiedział co do niej czuję. Zastanawiała się dosyć długo, ale w końcu odpowiedziała mu, że jest równie w nim zakochana co on w niej. Ich miłość była cudowna. Media uwielbiały to parę. Ładnie ubrani, młodzi i z cudownym wyglądem. Ale nie wszystko zawsze jest takie szczęśliwe. Prawda?

- Kochanie jakbyś mógł to podaj mi cukier - zwróciłaś się do Louisa.
- Już - odpowiedział i podał ci.
Piekłaś ciasto, ponieważ dzisiaj rodzina Louisa przyjeżdża, aby cię poznać. Jesteś bardzo zestresowana, bo boisz się, że go stracisz.
Ciasto włożyłaś do piekarnika i poszłaś do waszej garderoby, aby się ubrać. Nie wiedziałaś co możesz ubrać, aby się im spodobać. Chodziłaś tam i z powrotem i zastanawiałaś się co ubrać. W końcu wyjęłaś z szafy kremową koronkową sukienkę z brązowym paskiem w talii. Nałożyłaś do tego kremowe balerinki. Włosy spięłaś w luźnego koka i zrobiłaś delikatny makijaż.
Kiedy zeszłaś na dół Louis był już przyszykowany oraz nakrył do stołu. Po chwili rozległ się dźwięk dzwonka. Mój brzuch zaczął mnie boleć, a ręce zaczęły się trząść. Louis otworzył drzwi, a po chwili ujrzałaś jego rodziców i siostry. Przywitałaś się z nimi, a potem poszliście do jadalni. Zjedliście razem obiad, a potem ciasto. Dobrze dogadywałaś się z jego mamą. Była bardzo miłą i wyrozumiałą kobietą. Jego siostry co chwile opowiadały mi o Louisie. Często to było bardzo kompromitujące dla niego rzeczy. Widziałam, że nie była za bardzo zadowolony, ale ja się z tego śmiałam.
Po udanym spotkaniu jego rodzice pojechali do domu. Kiedy drzwi się zamknęły Louis podszedł do mnie wkurzony.
- O co ci chodzi? - zapytałam.
- O nic - wysyczał i poszedł do góry do sypialni.
Weszłam od razu za nim i podeszłam do niego. Siedział na łóżku. Delikatnie chwyciłam jego dłoń.
- O co ci chodzi? - zapytałam.
- Czemu mi nic nie powiedziałaś co?! - wrzasnął na cały dom, a ja się na niego spojrzałam.
- Co miałam ci powiedzieć ? - zapytałam naprawdę nie wiedząc o co mu chodzi.
- Podczas kiedy rozmawiałaś z moją mamą poszedłem do toalety. I wiesz co tam znalazłem?! - nagle moje serce zaczęły bić szybciej, a policzki zrobiły się czerwone.
- Louis, ja nie chciałam ci...
- Nie chciałaś mi mówić tak?! - nadał krzyczał.
- Nie, Louis to nie tak. Ja chciałam ci powiedzieć jutro, bo...
- Bo co?! Do jasnej cholery [T.I.]! Przecież takich rzeczy się nie ukrywa! - wrzasnął.
- Ale nie jestem pewna rozumiesz mnie?!
- Tego, że jesteś w ciąży?! Nie rozśmieszaj mnie - powiedział już nieco spokojniej.
- Jesteś na mnie zły? - zapytałam.
- A ty byś nie była? - powiedział i wyszedł trzaskając drzwiami.

To była ich pierwsza kłótnia. [T.I.] jeszcze w ten sam dzień się wyprowadziła. Nie chciała słuchać jego wrzasków, a bardziej bolało ją to, że tak ją potraktował. Spakowała się i wynajęła sobie mały domek. Po 5 miesiącach musiała zrezygnować ze studiów oraz pracy, którą dostała. Odkładała pieniądze jak tylko się dało tak, aby utrzymać jakoś siebie i dziecko. Nikt jej nie pomagał. Rodziny nie miała już od 17 roku życia. Zginęli w katastrofie lotniczej. Miała tylko Louisa. No właśnie - MIAŁA.

Był listopad, a ty szłaś w deszcz do szpitala. Masz kontrolne badanie. Dowiesz się czy dziecko jest zdrowe, a za miesiąc masz już rodzić. Byłaś wyczerpana, ponieważ szukałaś czegoś co mogłabyś robić w domu i zarabiać.
Siedziałaś w poczekalni zupełnie sama. Czekałaś, aż lekarka cię przyjmie. Nagle zauważyłaś dobrze ci znaną postać. A dokładniej Louisa Tomlinsona. Wszystkie wspomnienia wróciły, ale nie dałaś sobie po tego poznać. Uparcie wpatrywałaś się w ulotkę o tym jak wychować samotnie dziecko. Po chwili ktoś obok ciebie usiadł.
- Jestem dupkiem prawda? - zapytał się.
Spojrzałaś się w prawą stronę i napotkałaś tęczówki o niebiesko-zielonym kolorze. Patrzył wprost w twoje oczy.
- Co robisz w szpitalu? - zapytałaś.
- Przyszedłem poszukać ciebie - odpowiedział.
- A tak naprawdę? - zapytałaś.
Nic nie odpowiedział tylko wpił się w twoje usta. Byłaś zdezorientowana, ale odwzajemniłaś pocałunek. Brakowało ci tego.
- Pani [T.N.] - usłyszałaś i oderwałaś się od niego.
- Już idę - powiedziałaś.
- A mogę wejść z nią? - usłyszałaś głos Louisa.
- A pan kim jest? - zapytała pielęgniarka.
- Chłopakiem tej pani oraz ojcem dziecka - odpowiedział, a ty spojrzałaś się na niego z zdezorientowaniem.
- Oczywiście - uśmiechnęła się do was.

Czasami trochę czasu potrzeba, aby wydorośleć i przemyśleć parę spraw. Tak samo było u Louisa. Miał 25 lat i już pierwsze dziecko. Cieszył się, ale również był przerażony. Razem z [T.I.] wychowywali dziecko, a po roku wzięli ślub. Nie zrezygnował z kariery, ale miał wiele czasu dla rodziny. Jego córeczka była jego oczkiem w głowie. Zabierał ją ze sobą na koncerty oraz chwalił się nią całemu światu. [T.I.] skończyła studia i została menadżerką młodego zespołu. Kochała tę pracę, a je mąż Louis wspierał ją przy każdym wyborze.
Ta miłość nie miała szans, ale oni pokazali światu, że nie liczy się kto jest na jakim stanowisku. Liczy się miłość i to właśnie ona nie powstrzyma nikogo, dlatego jest taka ważna w życiu. Czasami trzeba zaryzykować dla kogoś. Człowiek to nie tylko maszyna działając według norm społeczności. Człowiek to istota z wielkimi uczuciami i charyzmatem. Dlatego tak ważny jest optymistyczny pogląd na świat. Nikt nie powinien nam go dyktować. W ich wypadku skończyło się to szczęśliwie. Mam nadzieję, ze takich przypadków będzie o wiele więcej.